STRONA GŁÓWNA . [PRZECZYTANE] . NASZE CYTATY .
[ULUBIONE] . KONKURSY . CYTATY . SPOTKANIA .
CWK . KODOWANIE . FAQ . STOPKA

From: "Yola" <azzazzellice@poczta.fm>
Subject: [konkurs] Anioły i demony
Date: Wed, 11 May 2005 15:04:16 +0200
Message-ID: <d5svsd$i2e$1@inews.gazeta.pl>


[...]


Pytania:



1. Na rozgrzewkę, łatwe. Bohaterów zastąpiłam pierwszymi literami, oraz
wycięłam miejsce spotkania, bo byłoby zupełnie banalne. Po 1 punkcie za
tytuł i autora. Za miejsce spotkania 1 punkt.

- Wczoraj [tam] spotkał pan szatana.
[...]
- Skoro tylko zaczął go pan opisywać - ciągnął gość - od razu się
domyśliłem, z kim pan miał wczoraj przyjemność. I, słowo daję, dziwię się
B.! Pański umysł to puszcza dziewicza - tu gość znowu poprosił o
wybaczenie - ale B., sądząc z tego, co o nim słyszałem, coś niecoś przecież
czytał! Już pierwsze zdania tego profesora rozwiały wszystkie moje
wątpliwości. Trudno go nie rozpoznać, przyjacielu! Zresztą, pan... raz
jeszcze proszę mi wybaczyć, ale chyba się nie mylę, sądząc, że jest pan
nieukiem?
- Niewątpliwie! - przytaknął zmieniony nie do poznania I.
- Właśnie... A przecież nawet ta twarz, którą mi pan opisał, te oczy, z
których każde jest inne, te brwi! Proszę mi darować, ale może nawet nie zna
pan opery "Faust"?


2. Też łatwe, choć fragment, chyba mało charakterystyczny. Zatem: autor 1
punkt, tytuł 2 punkty.

Anioł:
Kiedym z gwiazdą nadziei
Leciał świecąc Judei,
Hymn Narodzenia śpiewali Anieli:
Mędrcy nas nie widzieli,
Królowie nas nie słyszeli.

Pastuszkowie postrzegli
I do Betlejem biegli:
Pierwsi wieczną mądrość witali,
Wieczną władzę uznali:
Biedni, prości i mali.

Archanioł pierwszy:
Pan, gdy ciekawość, dumę i chytrość w sercu Aniołów, sług swych obaczył,
Duchom wieczystym, Aniołom czystym, Pan nie przebaczył.
Runęły z niebios, jak deszcz gwiaździsty, Aniołów tłumy,
I deszczem lecą za nimi co dzień mędrców rozumy.


3. Opowiadanie ze zbioru opowiadań. Za autora: 2 pkty, za tytuł opowiadania:
2 pkty, za tytuł zbioru: 1 punkt.

Ja, demon, zaświadczam, że nie ma już żadnych demonów. Po co nam demony,
skoro człowiek sam jest demonem? Po co przekonywać do złego kogoś, kto jest
do niego przekonany? Ja jestem ostatnim z tych, którzy przekonywali.
Mieszkam na poddaszu w Tyszowcach i żyję dzięki książce z opowiastkami w
jidysz, pozostałości sprzed wielkiej katastrofy. Opowiastki te nie są żadnym
dziełem literatury, ale litery hebrajskie mają swoją wartość. Nie muszę wam
chyba mówić, że jestem Żydem. A kimże innym mógłbym być, chrześcijaninem?
Słyszałem o istnieniu chrześcijańskich demonów, ale nie znam żadnego ani też
nie pragnę ich poznać. Jakub i Ezaw nigdy nie będą braćmi.


4. Albo bardzo proste, albo nie. Podejrzewam, że wystąpi luka pokoleniowa.
Za tytuł 1 pkt, za autora 2 punkty. Tekst był znany, bo był piosenką. Za
informację, kto skomponował muzykę: punkt bonusowy.

Przez sine niebo czarny ptak leci
Nie to nie ptak jest to anioł śmierci
Ma białe skrzydła z gęsiego pierza
A pysk ma taki jak pysk u zwierza
Siedem guzików ma u surduta
A dusza jego jadem zatruta
Rąk czternaścioro ma u tułowia
Na jednej głowie ma dwa wodogłowia
Ma uszu szesnaście ma czterdzieści nosów
A skrzydła jego potwornie łopocą potwornie łopocą

A skrzydła jego wielce szatańskie
Lecz choć on czarny toć anioł pański.


5. Autor i tytuł - po dwa punkty.
Dodatkowe pytanie za 1 punkt: jak chłopcy mieli nazywać Szatana przy
ludziach.

W końcu zdobyłem się na odwagę i zapytałem go, kim właściwie jest.
- Aniołem - odpowiedział po prostu; a puszczając wolno kolejnego ptaka
klasnął w dłonie, by go skłonić do lotu.
Ogarnęło nas niemal przerażenie, gdy usłyszeliśmy, co powiedział, i znów
baliśmy się. Ale on uspokoił nas, byśmy się nie bali, że nie ma powodu lękać
się anioła, tym bardziej iż bardzo nas lubi. Nie przestał mówić i gawędził
tak naturalnie i po prostu, jak zawsze, a w trakcie mówienia stworzył tłum
małych ludzików, mężczyzn i kobiet, wielkości palca, którzy zaczęli pilnie
pracować. [...] Wtedy Seppi zapytał nieznajomego, jakie jest jego imię, a on
odpowiedział spokojnie: "Szatan" - podstawił małą grudkę i schwytał na nią
spadającą właśnie z rusztowania kobietkę - po czym postawił ją na jej dawnym
miejscu mówiąc:
- Co za idiotka, cofa się nie zdając sobie sprawy, czym to grozi.
Tak zaskoczyło nas jego imię, że wypuściliśmy z rąk rzeczy, które właśnie
zrobiliśmy: armatę, halabardnika i konia. Rozbiły się na kawałki. Szatan
roześmiał się i spytał, co nam się stało. Odpowiedziałem:
- Ależ nic, tylko to trochę dziwne imię jak dla anioła.
Zapytał mnie wtedy:
- Właściwie dlaczego?
- Ponieważ to jest... to jest... imię tego, no wiesz.
- Tak, on jest moim wujem.
Powiedział to spokojnie, lecz nam zaparło na chwilę dech, a serca zaczęły
mocno bić. Wydawało nam się, że nie zauważył tego, ponieważ wziął do naprawy
naszych halabardników i pozostałe rzeczy. Po chwili wręczył nam je
naprawione mówiąc:
- Czyżbyście nie pamiętali? - on także był kiedyś aniołem.


6. Autor i tytuł po 2 punkty. Bonusowe za 1 punkt: jakie stanowisko
sprawowała narratorka we wsi.

- Nie bój się. Nie spiknęłam się z kusym. Chociaż ja wiem, czy się on ze mną
nie spiknął? Zapomniałaś o moich oczach, o mojej krótkiej nodze. To ludziom
wystarczyło, żeby mnie nazwać czarownicą, matką wszystkich diabląt, jakie
się pokociły po chłopskich zapłociach, stodołach, leśnych wykrotach,
trzęsawiskach. A teraz, po rozdzieleniu dworskich pól, do tamtych chłopskich
diabłów doszły jeszcze pańskie. Nimi też muszę się opiekować, niańczyć je,
tulić i pocieszać.
- O czym ty mówisz? Zmyślasz. Od samego początku zmyślasz. Jakie znów
pańskie diabły?
- Ano te, które sobie chodziły we fraku, w cylindrze, w białych
rękawiczkach, z laseczką zakończoną złotą gałką po dworskim polu, pod sadem,
po dworskim lesie. Ty o tym nie wiesz, ale ich było pełno. Więcej niż
naszych chłopskich przypominających podkościelnych dziadów, żebraków,
pomylonych. Prawie każdy pan miał swojego diabła. Nie mógł się bez niego
obejść. Taki diabeł pomagał mu we wszystkim. Uczył go mowy słyszanej tylko w
kościele i mowy francuskiej, i taj najgorszej, pachnącej z daleka siarką,
szwabskiej mowy.


7. Autor i tytuł po 2 punkty. Pytania dodatkowe: 1) co oferował diabeł, 2)
za jaką cenę, 3) dlaczego była to propozycja nie do odrzucenia. Po punkcie,
czyli za bonusy w sumie punktów trzy.

Wbijam oczy w półmrok, wpatruję się w niego ze złością. Człek to postury
raczej nikłej, znacznie mniejszy od Sch., ale i mniejszy ode mnie, -
sportową czapkę ma naciągniętą na ucho, a z drugiej strony, od skroni,
wystają spod niej rudawe włosy; rude też rzęsy u zaczerwienionych oczu,
twarz ziemista, koniuszek nosa nieco przekrzywiony; na trykotowej koszulce w
poprzeczne paski marynarka kraciasta o przykrótkich rękawach, z których
wystają ręce z niezdarnymi paluchami; wstrętnie opięte spodnie i żółte,
znoszone trzewiki, których nie da się już doczyścić. Strizzi. Alfons. I
głos, dykcja aktora.
- No, jak tam? - powtarza.
- Przede wszystkim - powiadam w drżącym opanowaniu - pragnąłbym wiedzieć,
kto poważył się wtargnąć tutaj i u mnie zasiadać?
- Przede wszystkim - powtarza On. - Przede wszystkim - to wcale nieźle. Ależ
jesteś przeczulony wobec każdej wizyty, którą uważasz za nieoczekiwaną i
niepożądaną. Ja przecież nie przychodzę po to, żeby cię ciągnąć do kompanii,
żeby ci schlebiać, abyś zechciał wstąpić do kółka muzycznego. Tylko po to,
żeby z tobą pogadać o interesach. Pójdziesz po swoje rzeczy? Zła to rozmowa
przy kłapaniu zębów.
Siedziałem jeszcze kilka sekund nie spuszczając go z oczu. A mróz, idący od
niego, przejmuje mnie ostro, aż czuję się bezbronny przed nim i nagi w moim
lekkim ubraniu. Poszedłem więc.


8. Powinno być łatwe, więc autor za punkt, tytuł za dwa.

Bóg, promień duszy wcielił w nieskończone twory,
Dusza się rozprysnęła na uczuć kolory,
Z których pięć wzięło zmysły cielesne za sługi,
Inne zgasły w nicość... ale jest świat drugi!
Tam z uczuć razem zlanych wstanie anioł biały,
Mniejszy może niż człowiek, atom, środek koła
Rozpryśnionych promieni; ale jasny cały,
I plam ludzkich nie będzie na sercu anioła.
Nieskończoności zmysłem dusza się pomnoży,
Bóg aniołowi oczy na przyszłość otworzy,
Aż przestanie zaglądać w ciemną wspomnień trumnę.
Bóg mu pod nogi świata wywróci kolumnę,
Po niej gwiazd mirijady zapali i słońca;
Anioł je przejrzy wzrokiem nadziei do końca,
I do gwiazdy podobny będzie w przyszłość płynął...
O! duch mój chce się wyrwać! już pióra rozwinął.
Dusza z ust zapalonych leci w błękit nieba...
Na jednego anioła dwóch dusz ziemskich trzeba!...


9. Autor i tytuł za łączne trzy punkty. Za "połowę" odpowiedzi punktów dwa.

Oczy podniosłem i jak wschodnia strona
horyzontu o rannej godzinie góruje
nad tamtą stroną, gdzie słońce zapada,

tak ja, oczyma jakoby wznosząc się z doliny
ku szczytowi, ujrzałem część najwynioślejszą,
jak blaskiem zwyciężała wszystko dookoła.

I jak miejsce, gdzie czeka się na powóz, który
Faeton źle prowadził, mocniej się zapala,
a zarazem tu, ówdzie, odblask się pomniejsza,

tak złota i czerwona chorągiew pokoju
podobnie żywiej goreje pośrodku,
po obu stronach płomień równo słabnie.

W owym środku dojrzałem aniołów radosnych
ponad tysiąc, a każdy miał skrzydła otwarte
i wyróżniał się ruchem odmiennym i blaskiem.

Widziałem, jak ich śpiewy i zabawy
przywoływały uśmiech tej piękności, która
pogodą była oczu wszystkich tamtych świętych;

i gdybym nawet słowa tak bogate
posiadł, jak wyobraźnię, nie śmiałbym wyrazić
najmniejszej cząstki tego uniesienia.


10. Wracamy do prozy. Autor i tytuł po 2 pkty.

I pewnie osiągnąłby swój cel, gdyby nie długa i popularna reklamówka, która
rozpoczęła się dokładnie w tej samej chwili. Była to wyjątkowa i
zdumiewająca przedstawicielka gatunku. W początkowej scenie pokazano anioła
Lucyfera, strącanego właśnie z niebios w czeluście piekielne, gdzie
następnie leżał pośród morza płomieni, dopóki przechodzący obok demon nie
podał mu puszki musującego napoju "sHades". Lucyfer chwycił puszkę i
skosztowawszy napoju łapczywie wychłeptał do dna jej zawartość, po czym
odwrócił się do kamery, wsunął na nos przeciwsłoneczne okulary Porsche'a i
rzekł: "No, teraz rzeczywiście możemy zacząć grzać!" Na koniec rozłożył się
wygodnie w cieple płonących wokół stosów węgli. W tym momencie
niewyobrażalnie gardłowy i charczący amerykański głos, który brzmiał, jakby
sam wyczołgał się właśnie z czeluści piekieł albo przynajmniej z pijackiej
piwniczki w Soho, do której najchętniej z miejsca by wrócił, żeby móc się
odpowiednio zaprawić do następnego dubbingu, dorzucił: "'sHades' - napój z
piekła rodem", a puszka obróciła się odrobinę, tak żeby zniknęło początkowe
"s" i pozostał napis "Hades".
Cokolwiek przemieszały im się teologie - doszedł do wniosku Dirk - ale cóż
znaczy jeszcze jedna maleńka kropla w rozszalałym morzu niedoinformowania?
Teraz Lucyfer wyszczerzył się do kamery i dodał: "Dla czegoś takiego
naprawdę warto upaść...", i na wypadek gdyby widz popadł w krańcowe
otępienie, króciutko przypomniano początkową scenę ze strąceniem Lucyfera,
ażeby uwypuklić w ten sposób słowo "upaść".


11. Łatwe. Kto czytał, pozna od razu. Kto napisał i tytuł łącznie za trzy
punkty, na zasadach jak w pytaniu 9.

  25. I rzekł Pan Aniołowi, który wschodniej bramy raju rozkoszy strzegł:
Gdzież miecz płomienisty dany tobie?
  26. I Anioł mu odpowiedział: Dopiero co miałem go przy sobie. Chyba się
gdzieś zawieruszył. Pewnie następną razą głowę postradam.
  27. I Panu mowę odjęło.


12. Autor za 1 punkt, tytuł za 2 punkty. Za rozwinięcie W. i A. po 1
punkcie.

Z kąta za stołem W., w który wpatrywałam się z konieczności, bo siedziałam
akurat twarzą do niego, wyszedł diabeł. Autentyczny, najprawdziw­szy w
świecie diabeł, pokryty czarnymi, baranimi kudłami, z rogami, ogonem i na
kozich kopytkach. Obszedł stół dookoła, nie wiem, jakim sposobem, bo deska
dotykała do samej ściany, usiadł na krześle W., założył nogę na nogę i
spojrzał na mnie drwiąco.
- No i co? - powiedział. - Doczekałaś się?
Ostatnim przebłyskiem świadomości pomyśla­łam jeszcze, że skoro nie mogę
dyskutować z A., to niech będzie, podyskutuję z diabłem. I rzeczywis­tość
skończyła się definitywnie.
- A bo co? - spytałam ostrożnie. - Specjalnie się o to starałeś?
- Idiotka! - prychnął diabeł pogardliwie. - O ciebie się nawet nie trzeba
starać! Narobiłaś zamę­tu, a teraz co? Siedzisz jak taka spłoszona oślica.
Poczułam się nieco urażona.
- Twoim zdaniem powinnam stać na głowie?
- To tylko do tego celu może ci głowa służyć? A myśleć nie łaska?


13. Po pierwsze autor, po drugie tytuł, po trzecie i czwarte osoby dialogu.
Po jednym punkcie, w sumie cztery.

X:
Jak ci na imię?
Y:
         Też pytanie!
Słowem pogardził, a o imię pyta,
Choć o pozory nie dba tanie,
Lecz o istotę, która w nich ukryta.
X:
Zamiast istoty waszej kasty
Wystarczy poznać samo imię własne,
A już się wszystko stanie jasne:
Bóg Much, Zwodziciel, Psuj wciornasty.
Któż zatem jesteś?
Y:
        Cząstka siły mała,
Co złego pragnąc zawsze dobro zdziała.
X:
A cóż to za zagadka w samej rzeczy?
Y:
Ja jestem duch, co zawsze przeczy!
I całkiem słusznie, bo dzieło stworzenia
Zaprawdę warte jest zniszczenia
Lepiej mu było nie powstawać.
Moim żywiołem jest więc to,
Co grzechem zwykło się wydawać:
Nicestwo, krótko mówiąc - zło.


14. Podpowiem, że prawie każdy to zna, przynajmniej ze słyszenia ;-) Ale że
krótkie i niecharakterystyczne, to po dwa punkty za tytuł i za autora.

Człowiekiem być nie warto - aniołem nie warto. - Pierwszy z archaniołów po
kilku wiekach, tak jak my po kilku latach bytu, uczuł nudę w sercu swoim i
zapragnął
potężniejszych sił. - Trza być Bogiem lub nicością.


15. Po dwa za autora i za tytuł.

- Pozostaniesz hieną... itd. - wykrzykuje demon, który ukoronował mnie
pięknym wieńcem maków. - Stań w obliczu śmierci ze wszystkimi swoimi
głodami, ze swoim egoizmem i wszystkimi grzechami głównymi.
Ach, tego mi już nadto: - Ależ, drogi Szatanie, błagam, spojrzyj mniej
wściekłym okiem! W oczekiwaniu na kilka zapóźnionych podłostek, przyjmij,
ty, tak ceniący w pisarzu brak walorów opisowych czy dydaktycznych, tych
kilka odrażających stronnic z mojego karnetu potępieńca.


16. Autor i tytuł po dwa punkty. Dodatkowo pragnęłabym usłyszeć, kto się do
bram piekieł dobijał (1 punkt), oraz jak się narrator przedstawia (1 punkt).

Skoro tak, zacznijmy od piekła, prosiaczku.
Piekło jak piekło. Kraina umarłych.
Hades, Gehenna i tak dalej.
Dokładna nazwa nie ma znaczenia. Piekło. Wiadomo, o czym mowa.
Diabeł śpi.
Diabeł śpi na samym dnie piekła, a rozchrapał się niczym wieprzek. (Wybacz
takie porównania, Jezusku, ale mowa jest o moim ojcu).
Imperator Lucyfer, ciemność obdarzona wzrokiem, Niosący Światło, Majster
Popsuj, były archanioł, syn poranka, wódz zbuntowanych aniołów. Tenże sam,
którego na pysk wylano z nieba z przyczyny szatańskiej pychy. Lucyfer,
spadająca gwiazda z jęzorem jak hak. Zbłąkany piorun, cień Boży, którego
drugie imię jest Legion.
Wysoki jest i chudy, mój wilczku. O pociągłej twarzy.
Po jego prawicy siedzi książę Belzebub.
Po lewicy - hrabia Astarot.
Oni dwaj także chrapią. Gdy wtem...
PUK. PUK.
Ktoś puka we wrota!


17. I mocny akcent na koniec. Autor i tytuł po dwa punkty. Jeden punkt za
określenie jaką okazję miało uczcić przedstawienie w sezonie 1932/33. Za
podanie na kim był wzorowany Hendrik Höfgen - kolejne dwa.

Mefistofeles, "przedziwny syn Chaosu", to wielka rola aktora Höfgena, w
żadną nie włożył jeszcze tyle zapału. Mefisto ma być jego arcydziełem. Już
sama maska jest sensacyjna: Hendrik robi z księcia piekieł "błazna", owego
błazna, za jakiego Pan Niebios w swej niezmierzonej dobroci uważa diabła -
diabła obdarzonego przywilejem przebywania w Jego obecności, ponieważ jest
Mu najmniej niemiły ze wszystkich duchów, które przeczą. Hendrik gra go jak
tragicznego klowna, jak szatańskiego pierrota. Gładko ogolona czaszka jest
upudrowana na biało, tak samo jak twarz; brwi są groteskowo wzniesione w
górę, wydłużone, czerwone jak krew usta zastygły w uśmiechu. Szeroka
przestrzeń pomiędzy oczami a sztucznie podniesionymi brwiami mieni się
stubarwnie; fachowcy mają możność podziwiania kreacji kosmetycznej
najwyższej klasy. Wszystkie odcienie tęczy zlewają się z sobą na powiekach
Mefista i pod łukami brwi. Czerń przechodzi w czerwień, czerwień w barwę
pomarańczową, w fiolet, w błękit; pomiędzy nimi przeświecają srebrzyste
punkty, rozprowadzono też mądrze i z wyczuciem trochę złota. Cóż za ruchomy
krajobraz barw nad kuszącymi, lśniącymi jak drogie kamienie oczami tego
szatana!


===
Sprawdź, gdzie wysyłasz wiadomość!
Powodzenia.

pozdr.
-Yola-

-- 
www.zax.pl/~yola/http://www.zax.pl/~yola/

STRONA GŁÓWNA . [PRZECZYTANE] . NASZE CYTATY . [ULUBIONE] . KONKURSY . CYTATY . SPOTKANIA . CWK . KODOWANIE . FAQ . STOPKA
[ hosted by artserwis.pl - praca , - portal twórców ] [ VIRTUS3 DESIGN ]