STRONA GŁÓWNA . [PRZECZYTANE] . NASZE CYTATY .
[ULUBIONE] . KONKURSY . CYTATY . SPOTKANIA .
CWK . KODOWANIE . FAQ . STOPKA

From: "Marcin J. Skwark" <konkurs@sci.fi>
Subject: [konkurs] Credo czyli wierzę...
Date: Sat, 2 Dec 2006 13:59:56 +0000 (UTC)
Message-ID: <slrnen31ne.dv0.mjs@kant.dc.turkuamk.fi>

[...]

A więc drogie owieczki, oto i prawda objawiona w pytaniach.

+----
| 1. Autor i tytuł - po jednym punkcie

Tymczasem to nie wydobyte torturami zeznania są uwieńczeniem naszej
pracy! Oczywiście, one też się liczą, zwłaszcza kiedy przesłuchujący
potrafi odsiać ziarno od plew. Ale ważne jest, by skruszony grzesznik
przyznał się głośno do błędów i bez skrupułów ujawnił wspólników,
żałując każdej spędzonej z nimi chwili. Liczą się jedynie łzy żalu,
wylewane na oczach gawiedzi, szczere przyznanie do winy i przemożna,
nieubłagana chęć odbycia pokuty.  To wszystko ma znaczenie nie tylko
dla nas samych, dla naszej wiary oraz dla ochrony niewiernych. Ale
również dla tego, co nazywamy zdrowiem społeczeństwa (jakkolwiek
śmiesznie czy patetycznie by to brzmiało). Niepotrzebni nam są
męczennicy, ginący za herezje z błyskiem odwagi i szaleństwa w oczach,
niepotrzebne nam są obelgi, rzucane z głębi stosów na święty Kościół
oraz jego sługi. My, inkwizytorzy, kochamy wszystkich (choć czasami
jest to szorstka miłość), ale najbardziej tych, którzy, skruszeni,
wyznają na głos winy i kajają się za grzechy, które popełnili, i
grzechy, które popełnić tylko mogli. Z tych wszystkich powodów nie
można tolerować, by winni ginęli w katowskich piwnicach. Ich śmierć ma
być ceremonią. Jednocześnie smutną i radosną. Wzniosłą. Mają umierać
pogodzeni z Kościołem oraz wiarą, przepełnieni miłością do
inkwizytorów, którzy w pocie czoła prostowali kręte ścieżki ich życia.

+----
| 2. Autor i tytuł - po jednym punkcie

 - Tak - powiedział - ja też przejmowałem się ochroną przyrody. Łkałem
   i zawodziłem, że ludzie z karabinkami automatycznymi polują z
   helikopterów na orły białogłowe i tym podobne, ale teraz dałem
   spokój. W Cleveland jest rzeka tak zanieczyszczona, że mniej więcej
   raz do roku staje w płomieniach. Dawniej chciało mi się od tego
   rzygać, a teraz tylko się śmieję. Kiedy jakiś tankowiec przypadkiem
   wypuści swój ładunek do morza, zabijając miliony ptaków i miliardy
   ryb, mówię sobie: "Niech żyje Standard Oil" czy kto tam to
   rozlał. - I Trout podniósł triumfalnie ramiona. - Mobil gaz do dupy
   wlazł! - zawołał.
Kierowca poczuł się dotknięty.
 - Pan żartuje - powiedział.
 - Uświadomiłem sobie - mówił dalej Trout - że Bóg nie troszczy się o
   ochronę przyrody, więc zajmowanie się tym jest świętokradztwem i
   stratą czasu. Czy widział pan kiedy jeden z jego wulkanów albo
   trąbę powietrzną, albo tsunami? Czy słyszał pan o epokach
   lodowcowych, jakie nam urządza co pół miliona lat? A zaraza wiązów?
   Piękne mi środki ochrony przyrody! To robi Bóg, nie człowiek. Zanim
   oczyścimy nasze rzeki, on pewnie sprawi, że cała galaktyka spłonie
   jak celuloidowy kołnierzyk. Gwiazda betlejemska to było właśnie to,
   wie pan?

+----
| 3. Autor i tytuł - po jednym punkcie (nadal)

 - Po pierwsze: który mamy rok?

Młodzieniec popatrzył rozpaczliwie na mamę, ale Maxwell potrząsnął
nim, aż zagrzechotały zęby.

 - Dziewięćdziesiąty... ósmy, panie...
 - I przez dziewięćdziesiąt osiem lat nie przejechał tędy żaden
   autobus? - Głos Maxwella przepełniało zdecydowanie. Na młodzieńca
   to działało.
 - Ale przyjedzie! - zawyła starsza pani. - Varney przybędzie i
   zawiezie tych, co ufają, do Końcowego Przystanku. Pilnujemy
   kaplicy. Będzie dla nas miejsce na górze.
 - Rany, to pieprzony kult cargo! - stwierdził Maxwell. - A Varney?
   Kto to jest Varney?
 - Varney to kierowca - odparła starsza miła pani, która przestała
   wyglądać bardzo miło - znany także jako Kamerdyner.
 - Pieprzony Reg Varney? - Młodzieniec w dłoniach Maxwella
   zwiotczał. - Ta wiata, ten przystanek to kaplica pieprzonego Rega
   Varneya?
 - Bluźnierca! - Starsza pani wyrzuciła ręce w górę, wypuszczając przy
   tym torby, z których powypadały kamienie i grudy ziemi. - Ogłaszam
   popołudniowe czekanie za zakończone. Zabić heretyka!

+----
| 4. Autor i tytuł - po jednym punkcie

Gdy maszerujący zbliżyli się, Ammu podciągnęła szybę w swoim
oknie. Estha w swoim. Rahel w swoim. (Z wysiłkiem, ponieważ odpadł
czarny uchwyt korbki).
Niebieski plymouth nagle wydał się absurdalnie wielki na wąskiej,
dziurawej drodze. Jak rozłożysta dama przeciskająca się wąskim
korytarzem. Jak Baby Koćamma w kościele, w drodze po chleb i wino.

 - Spuśćcie oczy! - powiedziała Baby Koćamma, gdy pierwsze szeregi
   marszu protestacyjnego były na wysokości samochodu. - Nie patrzcie
   na nich. To ich najbardziej prowokuje.

Z boku szyi łomotało jej tętno.

W ciągu kilku chwil ulicę zalały tysiące demonstrantów. Samochodowe
wysepki w rzece ludzi. Powietrze było czerwone od flag, które poszły w
dół, a potem do góry, gdy demonstranci przeciskali się pod szlabanem i
przetaczali przez tory czerwoną falą.  Dźwięk tysiąca głosów
rozpostarł się nad zastygłymi samochodami jak zrobiony z hałasu
parasol.

"Inquilab Zindabad!  Thozhilali Ekta Zindabad!"

 - Niech żyje rewolucja! - wznosili okrzyki. - Robotnicy wszystkich
   krajów łączcie się!

+----
| 5. Autor i tytuł - po jednym punkcie

Po wizycie Bruna Michel przez dwa tygodnie nie opuszczał łóżka. No bo
w jaki sposób, zastanawiał się, w jaki sposób społeczeństwo przetrwa
bez religii? Już w przypadku jednostki wydawało się trudne. Przez
kilka dni leżał pogrążony w kontemplowaniu kaloryfera po lewej stronie
łóżka. W zimie żeberka napełniały się wodą, mechanizm tego zjawiska
był przydatny i znakomicie pomyślany, ale jak długo społeczeństwo
zachodnie przetrwa bez religii? W dzieciństwie lubił podlewać warzywa
w ogródku. Zachował małe kwadratowe czarno-białe zdjęcie, na którym
widać, jak trzyma konewkę pod czujnym okiem babki; miał może sześć
lat. Nieco później lubił chodzić po zakupy; za drobne, jakie zostawały
po kupieniu chleba, pozwalano mu zafundować sobie lizaka. Potem szedł
do chłopa po mleko; machał w powietrzu przewieszoną przez ramię
aluminiową bańką z ciepłym jeszcze mlekiem i trochę się bał, gdy
zapadała noc, a on maszerował wąską ścieżką zarośniętą kolczastymi
jeżynami. Dziś każde wyjście do supermarketu stanowiło istną mękę. A
przecież ciągle pojawiały się nowe produkty, łącznie z licznymi
markami mrożonych dań dla osób samotnych. Ostatnio w dziale mięsnym
Monoprix po raz pierwszy zobaczył kotlet ze strusia.

+----
| 6. Autor i tytuł - po jednym punkcie

 - Wolność bycia głodnym i wyzyskiwanym - rzekł Devlin ze
   staroświecką, już nieaktualną zajadłością. - Te wolności, które ja
   bym widział, przetrwały już tylko w programie historii, której ty
   nie chcesz nauczać. Jesteś upartym indywidualistą, brachu - rzekł
   Devlin, a w głosie jego pojawiło się jakby warknięcie. - Jesteś
   upartym reakcjonistą, towarzyszu. Domagasz się wolności, i będziesz
   ją miał... na martwego czy żywego, czy nie istniejącego Chrystusa!
   - Pomachał na niego urzędową notatką, które mu dostarczył sekretarz
   rady zakładowej z firmy, gdzie Bev się zatrudniał. - Te stare,
   parszywe czasy wolności skończyło się, mój chłopcze - przemówił,
   zdradzając swe irlandzkie podłoże - dla wszystkich, tylko nie dla
   ciebie i takich jak ty reakcjonistów. Przestałeś uczyć historii,
   odwróciłeś się do niej plecami. Wolisz nie pamiętać, że dwadzieścia
   lat temu jeszcze nie istniał twój związek i mój związek? Dopiero
   walczył o to, by się narodzić, i na Chrystusa, narodził się i to w
   bólach, ale zwycięsko. Ludzie obsługujący maszyny, które wytwarzają
   batony czekoladowe i kokosanki, słodkie chrupki i co tam jeszcze,
   byli w gorszej pozycji przetargowej niż górnicy, kolejarze i
   hutnicy. A dlaczego? Przez takich jak ty reakcjonistów i wasz
   system wartości.

+----
| 7. Autor i tytuł - po jednym punkcie

Kilka miesięcy temu zabrałam się wreszcie do porządkowania starych
papierów i przy okazji znalazłam ten referat pana Nijaziego, napisany
odręcznie równiutkim pismem. Zaczynał się od słów "W imię Boga". które
później stały się obowiązkowym początkiem wszystkich oficjalnych
listów i wszystkich przemówień. Pan Nijazi brał do ręki kartkę po
kartce i raczej ściskał je w dłoni niż trzymał, jakby w obawie, że
mogą mu się wymknąć.

 - Islam jako jedyna religia na świecie przydziela literaturze
   specjalną, świętą rolę, która polega na wskazywaniu człowiekowi
   drogi do bożego życia - czytał jednostajnym głosem. - Staje się to
   jasne, kiedy bierzemy pod uwagę fakt, że Koran, Słowo Boga, jest
   cudem Proroka. Za pomocą Słowa można leczyć i można niszczyć. Można
   umoralniać lub deprawować. Dlatego właśnie Słowo może należeć do
   Szatana lub do Boga.

Imam Chomeini przydzielił naszym poetom i pisarzom wielkie zadanie -
ciągnął triumfalnie, odkładając jedną kartkę i sięgając po następną. -
Powierzył im świętą misję, z n a c z n i e doniośniejszą niż misja
materialistycznych pisarzy na Zachodzie. Jeśli nasz imam jest
pasterzem, wiodącym trzodę na pastwisko, to pisarze są wiernymi psami
pasterskimi, które muszą prowadzić ją podług jego rozkazów.

+----
| 8. Autor i tytuł - po jednym punkcie

Dobrze wiemy, że jest jeszcze pośród was kilka idiotek, które nie
potrafią się wyrzec idei tego nikczemnego Boga ani znienawidzić
religii: będą one obserwowane i, nie ukrywam tego, jeśli na
nieszczęście przyłapiemy je na gorącym uczynku, nie będzie takiej
ostateczności, do jakiej się nie posuniemy. Niech te głupie stworzenia
przekonają się, niech pojmą, że wiara w istnienie Boja jest
szaleństwem, nie mającym dziś na całej ziemi nawet dwudziestu
wyznawców, a religia, która się doń odwołuje, jest tylko śmiechu wartą
bajką wymyśloną przez oszustów, którzy z oczekiwania nas czerpią dziś
aż nazbyt wiele korzyści. Krótko mówiąc, zdecydujecie same: gdyby Bóg
istniał i posiadał moc, czy pozwoliłby, aby przynosząca mu zaszczyt
cnota, jaką kultywujecie, poświęcona została, jak to ma się stać,
występkowi i libertynizmowi? Czy ów wszechmocny Bóg pozwoliłby, aby
stworzenie tak słabe jak ja, będące wobec niego tym, czym mrówka wobec
słonia, czy pozwoliłby, jak powiedziałem, aby to słabe stworzenie
znieważało go, szydziło zeń, przeciwstawiało się mu, lekceważyło go i
występowało przeciw niemu, jak to z rozkoszą czynię o każdej porze
dnia?.

+----
| 9. Autor i tytuł - po jednym punkcie

Dawno temu Frys stworzył świat. Stworzył on wszystkie gwiazdy, a świat
jest jedną z nich. Gwiazdy powstały z rozrzuconych po niebie jego
bobków i dlatego trawa i drzewa tak gęsto porastają świat. Dzięki
Frysowi płyną potoki. Podążają za nim, gdy wędruje po niebie, a gdy je
opuszcza, szukają go przez cała noc. Frys stworzył zwierzęta i ptaki,
ale w chwili stworzenia wszystkie były do siebie podobne. Wróbel i
pustułka przyjaźniły się ze sobą i żywiły nasionami i muchami. Także
lis i królik przyjaźnili się i obaj jedli trawę. I świat obfitował w
trawy i muchy, by był młody, a Frys świecił jasno i darzył ciepłem
przez cały dzień.

Otóż w owych czasach El-ahrera był jednym spośród wielu zwierząt i
miał mnóstwo żon. Miał ich tyle, że nie dało się ich policzyć, żony
zaś miały tyle młodych, że nawet Frys nie potrafił ich porachować -
zjadały trawę i mlecze, i sałatę, i koniczynę, a El-ahrera był ojcem
ich wszystkich. (Tu Czubak mruknął coś z uznaniem). Po jakimś czasie -
ciągnął Mlecz - trawa rosła coraz rzadsza, a króliki rozeszły się w
różne strony, mnożąc się i żerując po drodze.

+----
| 10. Autor i tytuł - po jednym punkcie

Zabity jest Saul, poraził go wróg.
Odcięta jest głowa Saulowa.
Nad głową odciętą króluje kruk.
Szczerniała królewska głowa.

Zginęli wszyscy: męże, niewiasty,
Starcy i dzieci małe.
Palą się w zimnym niebie gwiazdy.
One tylko zostały.

Pytają mnie: A dokąd droga?
A może ci się śniło?
Ja jeden wiem, że nie ma Boga
I go nie było. [...]

+----
| 11. Autor i tytuł - po jednym punkcie

V. podjął na nowo pracę, nieznany spokój wstąpił w jego duszę. Jak
dobrze było mieć własne ognisko domowe, czuć krzątaninę
rodziny. Poczucie, że ma u swego boku Krystynę, dodawało mu sił i
energii. Jeśli tylko Theo go nie opuści, zostanie z pewnością dobrym
malarzem.

W Borinage służył Bogu jak niewolnik. Teraz odnalazł nowego i bardziej
uchwytnego Boga - religię, która dała się zamknąć w jednym
zdaniu. Postać robotnika, parę bruzd na zoranym polu, piaszczysta
smuga, morze i niebo - to były rzeczy ważne i istotne, trudne do
odtworzenia, a jednocześnie tak piękne, że warto było poświęcić całe
życie, aby wypowiedzieć ukrytą w nich poezję.

+----
| 12. Autor i tytuł - po jednym punkcie

 - Ma pan na myśli konkretną osobę?
 - Mam na myśli siebie. Jestem dobrym przykładem. Nie zrobiłem nic,
   żeby zasiąść w F.O. To moja mocna karta. Osiągnąłem szczyt, nie
   angażując sie w żadne kompromisy czy ugody, i nikomu nie musiałem
   okazywać wdzięczności.
 - Wygrał pan dzięki eliminacji? - odważyłem się wtrącić lekkim tonem.

Nie wziął pod uwagę tej zaczepki.

 - Zjawiłem się jak Jezus Chrystus - odparł; twarz mu zesztywniała,
   dziwnie zesztywniała, przypominał ikonę. - Iluż to proroków i
   fałszywych Mesjaszy włóczyło się po Judei, towarzysząc synowi
   Marii?

I, całkiem nieoczekiwanie, zanucił fragment starej hiszpańskiej
zarzueli:

 - Aj cho, aj cho, aj chodźmy do Judei...

A papuga podchwyciła piosenkę, skrzecząc pijackim głosem:

 - Aj Ba, aj Ba, aj Bablinonia na nas czeka...

+----
| 13. Autor i tytuł - po jednym punkcie

"Czas robi swoje - pomyślała - i jeśli nie zostanę przedstawiona
teraz, to nigdy..."
I jakby szukając w nich inspiracji, podniosła błagalny wzrok na
ścienne malowidła: na "Kleopatrę w pościeli" i "Świątynię Ra", na
"Sfinksa" i "Przybycie Antoniusza".

 - Ach, mój Boże - jęknęła.

Wszelako religią Madame Wetmie, jej okrutnym Bogiem, był S z y k: Bóg
Szyk.

Z dołu dobiegły nikłe odgłosy muzyki. Nie ma orkiestry (nawet w
Pałacu) lepszej niż ta, która występuje w Cafe Kleopatra - a przecież
grają (myśl ta czasem sprawiała jej przyjemność) identycznie takie
same melodie!

+----
| 14. Autor i tytuł - po jednym punkcie 

Schodzę na dół, ale jest tak wcześnie, że drzwi do sali jadalnej
są jeszcze zamknięte. Przechadzam się przeto i przystaję w otwartych
drzwiach pokoju nie używanego dotychczas i stale
zamkniętego. Porządkują tam teraz i ustawiają ołtarz. Ma tu być
kaplica. Uciskani na ciele internowani pomyśleli sobie, że może da się
coś przynajmniej duchem nadrobić, skoro ciało tak fatalnie utknęło, i
poczuwszy nagłą troskę o jego potrzeby zażądali duchowej
opieki. Sprawa ta przyprawiła o niepokój komendanturę obozu, wahali
się, naradzali, wreszcie odwołali się do landrata. Landrat poczuł się
nie mniej zakłopotany i odwołał się do Berlina. Berlin nie dawał
żadnej odpowiedzi przez parę tygodni i zdawało się, że sprawa utknęła,
aż pewnego dnia nadeszła depesza:

 "Opieka duchowa dla internowanych. Sofort. Pierwsza msza uroczysta z
 udziałem komendantury. Rozdać święte obrazki i
 modlitewniki. Sfotografować. Heil Hitler.

	       podpisano 
	       coś tam. Propaganda Abteilung".

+----
| 15. Autor i tytuł - po jednym punkcie

 - Mój ojciec ciężko pracował i zawsze mógł nas ubrać i nakarmić. Ze
   mną jest tak samo. Ja zawsze przestrzegałem przepisów, a Bóg zawsze
   miał mnie w swojej opiece. Czasami musiałem pracować ciężej i nie
   wszystko mi się udawało, ale kiedy oglądam się za siebie, widzę, że
   więcej było dobrego niż złego. Robię, co do mnie należy i to musi
   być to, czego oczekuje ode mnie Bóg, bo dał mi dobrą żonę, której
   do końca dni niczego nie brakowało, i dobrych synów, a na stare
   lata uczynił mnie nawet bogatym.
 - Myśli pan, że przepisy nakazujące się modlić, święcić szabat i
   pościć w Jom Kipur, to są jakieś zaklęcia na szczęście? - zapytał
   rabin. - Bóg dał nam również rozum, żebyśmy myśleli i posługiwali
   się nim chroniąc życie, które powierzył naszej opiece.

Staruszek wzruszył ramionami.

 - Prawdę powiedziawszy, jeżeli ktoś jest chory, przepisy zakazują mu
   pościć. Nie jest to żaden wyjątek. To ogólna zasada naszej religii.
 - A kto mówi, że ja jestem chory? Jak doktor mówi, że jestem chory,
   to już znaczy, że jestem chory?

+----
| 16. Autor i tytuł - po jednym punkcie

Na gazecie "Z torów wyścigowych" leżała Biblia Gedeona, otwarta na
Psalmach. Pochodzę z religijnej rodziny, chowano mnie na Biblii. Moja
wiara w Pana Boga nie była już tym, czym dawniej, ale wciąż lubiłem
czytywać Biblię. Miałem również pod ręką "Nędzne ciała" Evelyna Waugha i
"Szaleństwo Almayera" Conrada. Podczas dwóch lat spędzonych w recepcji
oczytałem się wcale nieźle w literaturze angielskiej i amerykańskiej.

Kiedy zasiadłem ponownie do maszyny, rzuciłem okiem na otwartą Biblię
leżącą na gazecie. "Chwalcie Go za możne Jego dzieła" - czytałem -
"chwalcie za najwyższy Jego majestat, chwalcie Go dźwiękiem trąby,
chwalcie na harfie i cytrze. Chwalcie tamburynem i tańcem, chwalcie na
strunach i flecie".

+----
| 17. Autor i tytuł - po jednym punkcie

Wierzę w Boga
z miłości do 15 milionów trędowatych
do silnych jak koń dźwigających paki od rana do nocy
do 30 milionów obłąkanych
do ciotek którym włosy wybielały od długiej dobroci
do wpatrujących się tak zawzięcie w krzywdę żeby nie widzieć sensu
do przemilczanych - śpiących z trąbką archanioła pod poduszką
do dziewczynki bez piątej klepki
do wymyślających krople na serce
do pomordowanych przez białego chrześcijanina
do wyczekującego spowiednika z uszami na obie strony
do oczu schizofrenika
do radujących się z tego powodu że stale otrzymują
i stale muszą oddawać
bo gdybym nie wierzył
osunęliby się w nicość

+----
| 18. Autor i tytuł zbioru - po jednym punkcie

W połowie lotu rzekł pilot do pasażerów:
 - Przykro mi, ale muszę państwa poinformować, że jesteśmy w okropnej
   sytuacji. Tylko Bóg może nas ocalić.
Jeden z pasażerów zwrócił się do księdza z pytaniem, co pilot
powiedział i otrzymał następującą odpowiedź:
 - Mówi, że nie ma już nadziei.

+----
| 19. Autor - jednen punkt, tytuł - jeden punkt, 
|     a w pełnym brzmieniu - dwa punkty

Jako Egipcjanie z prosta, prostych sobie obrali Bożków, tę rzecz,
która im miła albo ich gubiła za Bożka poczytali, jako to Małpy, ze
dowcipne, Krokodyle, że ich pożerali, i są tameczni obywatele,
Żurawia, Barana, którego zwali inaczej Jovem Hannonem, woła Apisa,
Osyridesa, Psa, Czosnek, Cebulę; tak Grecy ingenio sagacissimi jakieś
potentias imaginowali sobie & proesidentias albo rządy nad różnemi
Boskiemi kreaturami; każdej rzeczy Bożka praesidem naznaczali.

Indyanów też błąd w Religii Egipcjanów i Greków starożytnym podobny, w
adorowaniu Apidesa albo Woła w Kościołach i ulicach erygowanego
consistens Teste Paulo Veneto.

+----
| 20. Autor i tytuł - po jednym punkcie

Opuszczajcie co prędzej sine zasłony
Siostro żadnych już lekarstw nie dawaj tu
Oto stają przy łóżku milczące pobladłe:
Wiara, Miłość, Nadzieja jakby ze snu...

Rozkoszują się teraz moim widokiem
Chociaż puste sakiewki wypadły im z rąk
Ty nie tęsknij i nie smuć się Wiaro trwożliwa
Jeszcze tylu dłużników odejdzie w mrok. [...]

---[KONIEC]---

Tak więc kończy się ten konkurs. Szczerze wierzę, iż wasza satysfakcja 
ze zgadywania była przynajmniej w połowie tak wielka jak moja z
układania pytań konkursowych.

-- 
Marcin J. Skwark -- email: firstname@lastname.pl

STRONA GŁÓWNA . [PRZECZYTANE] . NASZE CYTATY . [ULUBIONE] . KONKURSY . CYTATY . SPOTKANIA . CWK . KODOWANIE . FAQ . STOPKA
[ hosted by artserwis.pl - praca , - portal twórców ] [ VIRTUS3 DESIGN ]