STRONA GŁÓWNA . [PRZECZYTANE] . NASZE CYTATY .
[ULUBIONE] . KONKURSY . CYTATY . SPOTKANIA .
CWK . KODOWANIE . FAQ . STOPKA

From: AJK <to-co-w-podpisie@post.pl>
Subject: [konkurs] 'Czarna przegrywa! Czerwona wygrywa!' czyli 'Gry i zabawy'
Date: Mon, 16 Jan 2006 12:40:14 +0100
Message-ID: <1ffaevq1xy477.dlg@ajk.cija>

[...]

            Mesdames et messieurs, faites vos jeux!

#---------------------------------------------------------------#
1. Pytanie na rozruch. Autor i tytuł po 2 punkty. Dodatkowe dwa
   punkty za wersy poprzedzające ten fragment utworu :-).
   
      "Księgami bawimy się w mądrość -
       zabawa to dla upartych.
       Z ksiąg budujemy nauki i domy...
       a przecież księgi to karty"

#---------------------------------------------------------------#
2. Autor i tytuł - po dwa punkty

"- To ja przeczekuję dziewiątkę...
Mój pociąg do hazardu przez całe życie był nie do przezwyciężenia.
- Który raz? - spytałam z zainteresowaniem.
- Teraz będzie ósmy.
- To uważaj, bo niedługo może wyjść.
 (...)
- O, rany, będzie trzynastka!
Wbiłam dziki wzrok w numery na obwodzie koła.
- Nie, przeskoczyło. Chwała Bogu! Teraz też będzie. Obstaw
dziewiątkę, ja ci radzę.
- Teraz?
- Teraz. To na pewno nie ty?
- Słowo honoru, że nie ja. No...?! Jest!
- Postaw jeszcze raz, ona wyjdzie parę razy. To słuchaj, skoro nie
ty... 
- To moje? - spytał Xxxxxx, wskazując żetony.
- Twoje, zbieraj. Słuchaj, skoro nie ty...
- Dziewięć, osiem koron - powiedział krupier.
- O, rany! - ucieszył się Xxxxxx i zgarnął następną kupę żelastwa -
No to znowu przeczekam. Teraz powinna być ta trzynastka.
- Nie będzie, ale postawię. Nie mam zdrowia do tego przeczekiwania,
nerwowa jestem. Słuchaj, skoro nie ty..." 

#---------------------------------------------------------------#
3. Autor i tytuł po dwa punkty

"- Zagrajmy w pranę! - krzyczy Gałczyński.
 - Nie daj Boże!  - woła mój czarno ubrany sąsiad - zapaskudzimy im
 cały dywan!
 - Co to za gra, ta prana? - pytam obrońcę naszego dywanu.
 - Wrzuca się do puli po pięć groszy - objaśnia mi - a potem, przez
 losowanie, wybiera się wąchającego, czyli tak zwanego: wąchacza.
 Następnie wszyscy zdejmują buty, a wąchacz obwąchuje im nogi, żeby
 wydać wyrok nie podlegający dyskusji. Wygrywa ten, kto ma
 najbardziej zapocone i cuchnące skarpety." 

#---------------------------------------------------------------#
4. Autor i tytuł po dwa punkty

"Spędziłem szereg wieczorów z Giannim, Paolą i córkami na grze w
skarabeusza; twierdzą, że to moja ulubiona gra. Znajduję z łatwością
słowa, zwłaszcza te najmniej zrozumiałe, jak 'akrostych' lub zeugma'.
Wpisując 'A' i 'U' jako początkowe litery dwóch słów pionowych,
wyszedłem z pierwszego czerwonego kwadratu pierwszej linii poziomej i
dotarłem do drugiej, uzyskując 'emfiteuza'. Dwadzieścia jeden punktów
pomnożone przez dziewięć plus pięćdziesiąt nagrody za zużytkowanie
wszystkich siedmiu moich liter, dwieście trzydzieści dziewięć punktów
za jednym zamachem." 

#---------------------------------------------------------------#
5. Autor i tytuł po dwa punkty. Kolejne dwa za wymienienie
   uczestników rozgrywki.

"Iluż niezrównanych wirtuozów blefu i misternej licytacji
przespacerowało się po ziemi w ciągu tego czasu! Byli to wszystko
hazardziści, gdyż, jak słusznie zauważył Bismarck - agresywna
polityka międzynarodowa jest 'krwawą grą sił i hazardu'. Znudzeni
chamską rąbaniną mieczami i toporami, zasiadali w przerwach do
stolika Mamy Historii, by w bardziej cywilizowany sposób wpływać na
rozwój cywilizacji i przygotowywać nowe  rozstrzygnięcia wojenne, bez
których poker polityczny obejść się nie może. Złośliwcy twierdzący,
że była to burdel-mama w szulerni dziejów, zapominają, iż każdemu z
tych wielkich graczy chodziło o ogólnoludzki pokój, o świat bez wojen
i pożóg, o tę niezmąconą błogą ciszę między czterema ścianami
gabinetu, w którym byłoby tylko jedno biurko i jeden fotel dla
jednego. Niektórzy byli nawet bliscy celu.  Ze wszystkich
historycznych pokerów jednym z najbardziej interesujących wydaje mi
się ten, w którym wzięło udział dwóch wielkich (...)."  

#---------------------------------------------------------------#
6. Autor i tytuł - po dwa punkty

"(...) Po chwili spytała: 'Czy umie pan puszczać kaczki?' Podniosłem
płaski kamyk i rzuciłem go na wodę. Kamyk odskoczył od powierzchni
trzy razy. Zadowolony byłem z siebie, że tak mi się udało i że mogłem
pokazać, co umiem. Wówczas ona wyszukała odpowiedni kamyk,
przechyliła się trochę na bok, machnęła parę razy ręką, jakby
próbując i wreszcie rzuciła. Liczą głośno. Trzy, cztery, pięć, sześć,
siedem. 'O, aż siedem!' - powiedziałem z zachwytem. Znów wzięła
kamyk, rzuciła. 'Jedenaście; coś fenomenalnego!' Do małżeństwa nie
doszło, ale zapewniam panów, iż w tym rozstaniu żadnej roli nie
odgrywała moja męska duma i to, że dziewczę puszczało kaczki lepiej
ode mnie." 

#---------------------------------------------------------------#
7. Autor i tytuł po dwa punkty. Dodatkowy punkt za odpowiedź na
   pytanie, jak nazywała się gra.

"Rozgrywka przebiegała głośno i gwałtownie, a obok każdego gracza
leżał gruby kij. Okładano się kijami dość rzadko, ale wymachiwano
często. 
- Jakeś grał, wołku ty zbożowy? Pało zakuta? Czemuś w listki, miast
w serca wyszedł? Co to ja, dla krotochwil w serca wistowałem? Ach,
wziąłbym pałę i walnął cię w ten głupi łeb!
- Miałem cztery listki z niżnikiem, myślałem wyoptymować!
- Cztery listki, a jużci! Chybaś własnego ptoka doliczył, karty na
podołku dzierżący! Ty myśl trochę, Xxxx, bo tu nie uniwersytet! Tu
się w karty gra! No, ale i świnia burmistrza ograła, gdy dobre karty
miała. Rozdawaj, Xxxxx.  
- Placek w dzwonki!
- Mała kupa w kule!
- Grał król w kule, przesrał koszule. Dubel w listki!"

#---------------------------------------------------------------#
8. Autor i tytuł - po dwa punkty

"Po niedługiej chwili partia wista rozpadła się, a pan Collins zajął
miejsce między Elżbietą a panią Phillips, która - jak to zwykle w
takich wypadkach bywa - poczęła dopytywać się, kto wygrał. Sukcesy
pana Collinsa nie były zbyt wielkie - przegrał najwięcej z
towarzystwa, kiedy jednak pani Phillips poczęła wyrażać swoje
ubolewanie, upewnił ją z solenną powagą, iż to rzecz bez znaczenia,
że w jego pojęciu pieniądz to marność nad marnościami i że prosi, by
się tym nie przejmowała.  
- Wiem doskonale, pani - tłumaczył - iż kiedy ktoś zasiada go gry,
musi wziąć na siebie ryzyko przegranej, ja jestem szczęśliwie w
takiej sytuacji, że pięć szylingów nie sprawia mi żadnej różnicy."

#---------------------------------------------------------------#
9. Autor i tytuł - po dwa punkty

"Gdy Bayardo San Roman przyszedł na festyn, udał się prosto do
stoiska loterii fantowej prowadzonego przez bladą i wbitą w futerał
żałoby sprzedawczynię losów i zapytał ją, ile kosztuje patefon
inkrustowany macicą perłową, który miał być największą atrakcją
festynu. Odpowiedziała mu, że nie jest na sprzedaż, tylko do
wylosowania. 
- To i lepiej - odpowiedział. - W ten sposób będzie łatwiejszy do
nabycia, a poza tym tańszy. Wyznała mi, że udało mu się wówczas
wywrzeć na niej wrażenie, ale z przyczyn nie mających nic wspólnego z
miłością, wprost przeciwnie. 'Gardziłam wyniosłymi mężczyznami, a
nigdy nie spotkałam nikogo aż tak zarozumiałego - wyznała mi
wspominając tamten dzień. - Poza tym pomyślałam, że to Polak'. Jej
zdumienie było jeszcze większe, gdy ogłosiła pośród pożądliwego
oczekiwania tłumu numer losu wygrywającego patefon i okazało się, iż
rzeczywiście wygrał go Bayardo San Roman. Nie mieściło jej się w
głowie, że wykupił wszystkie losy loterii tylko po to, by zrobić na
niej wrażenie." 

#---------------------------------------------------------------#
10. Autor i tytuł - po dwa punkty. Dodatkowe dwa za podanie, co było
    natchnieniem dla autora utworu.

"Jeśli siadasz przy tym stole - zważ, że światło nienajlepsze
 a partnerzy w każdym razie przypadkowi.
 Popraw pludry nim usiądziesz i pod boki się podeprzyj,
 bo pewności siebie brak nowicjuszowi.
   Kart nie sprawdzaj - znakowane. Ale nie daj znać, że wiesz to,
   bo obrażą się i wstaną od stolika.
   Przegrasz tak czy owak, chyba że oszukasz, ale zresztą
   nie po kartach się poznaje przeciwnika. (...)"

#---------------------------------------------------------------#
11. Autor i tytuł - po dwa punkty. Dodatkowe dwa za podanie, na co
    Hermann stawiał w dwóch poprzednich grach.
    
"Hermann stał przy stole szykując się sam jeden poniterować przeciwko
blademu lecz wciąż jeszcze uśmiechniętemu Czekalińskiemu. Obaj
rozpieczętowali po talii kart. Czekaliński przetasował. Hermann
przełożył i postawił swoją kartę, przykrywając ją plikiem banknotów.
Wyglądało to jak pojedynek. Wokoło panowało głębokie milczenie. 
Czekaliński zaczął ciągnąć bank; ręce mu drżały. Na prawo padła dama,
na lewo as. 
- As wygrał! - rzekł Hermann i odkrył swoją kartę.
- Pańska dama przebita - odparł uprzejmie Czekaliński.
Herman drgnął; istotnie zamiast asa leżała przed nim dama..." 

#---------------------------------------------------------------#
12. Tłuściutkie pytanie. Autor i tytuł - po dwa punkty. Dodatkowo -
    po dwa punkty za podanie graczy (po imieniu, nie po funkcji).
    W sumie 10 punktów do zdobycia.
    
"X - O coś się grać musi.
 Z - To pożyczcie mi parę szóstek do gry.
 X - Wyście zgłupieli, człowieku!
 Y - Mmmmała daje!
 Z - Nic z tego. Nie będzie grania! Ja pieniędzy ni mam, a wy mi
     pożyczyć nie chcecie. Zbierajcie manatki i jazda dalej. Idę
     spać. 
 Y - X, posłuchej, ppożyczmy mu ppapare szóstek.
 X - No tak, a ten drań z pierwszej kategorii naszczeka na nas i
     będziemy wisieć.
 Y - Tto jja mu ze swego  po-po-pożyczę. Prze-przeciem ttak długo
     w mama-riaszka nie grał. Ma-macie tu, panie Z i nie
     zatrzymujcie gry." 

#---------------------------------------------------------------#
13. Autor i tytuł - po dwa punkty

"Przyszedł król do drugiej szafy i czyta:
'Sny, drzemki i zabawy'. A dalej: 'W wisielca i wisiołkę',
'W solone-pieprzone', 'W Klopstocka i krytyków',
'W dziewczynkę-bydelniczkę', 'W mordę', 'W kołderkę z lufcikiem',
'W kontemplaczki', 'W mordę jeszcze raz', 'W pięty zmęczone i męty
spiętrzone', 'W katechnikę czyli w ścięcia i wycinanki',
'W dunderowca', 'W cyborginię', 'W komuchlaj, 'W cybajaderę',
'W cyberbera i cybernantkę', 'W wyścigi huryśne'."

#---------------------------------------------------------------#
14. Autor i tytuł - po trzy punkty

"Anglicy byli czyści, pełni wigoru, schludni i silni. Śpiewali diablo
dobrze. Ostatecznie ćwiczyli co wieczór od lat.  Również od lat
podnosili ciężary i podciągali się na drążku. Brzuchy mieli jak tarki
do prania. Ich łydki i bicepsy były jak kule armatnie. Wszyscy grali
po mistrzowsku w warcaby, szachy, w brydża, pokera i domino, w bilard
i w ping-ponga, po mistrzowsku rozwiązywali też anagramy i krzyżówki.
Pod względem zaopatrzenia w żywność należeli do najbogatszych ludzi w
Europie. W rezultacie arytmetycznego błędu na początku wojny, kiedy
do jeńców docierały jeszcze paczki, Czerwony Krzyż wysyłał im co
miesiąc pięćset paczek zamiast pięćdziesięciu. Anglicy gromadzili je
tak przemyślnie, że teraz, pod koniec wojny, mieli trzy tony cukru,
tonę kawy, tysiąc sto funtów herbaty, dwie tony mąki, tonę konserw
mięsnych, tysiąc dwieście funtów masła w puszkach, tysiąc sześćset
funtów sera, osiemset funtów mleka w proszku i dwie tony
pomarańczowej marmolady. 
Trzymali to wszystko w pomieszczeniu bez okien. Dla ochrony przed
szczurami wybili je całe blachą z puszek po konserwach."

#---------------------------------------------------------------#
15. Autor i tytuł po dwa punkty

"Odeszli do gabinetu doktora, gdzie po chwili rozległ się hałas
szachów wysypywanych na stół i wrzaskliwy głos majora, który
utrzymywał, że to on powinien grać białymi.
- Losujmy, kochany majorze, losujmy - nalegał proboszcz.
- Los tylko głupim pomaga... żadnych losowań!... Wczoraj ksiądz
grałeś białymi!... - krzyczał major z takim gniewem, jak gdyby
proboszcz godził na jego honor albo portmonetkę."

#---------------------------------------------------------------#
16. Autor i tytuł po trzy punkty

"- A wiesz synku, jak się w to gra?
Chłopczyk pokręcił głową.
- Siadaj więc, zanim zaczniemy grać, nauczę cię. Będziemy mieli
równe szanse. 
Gdy wyjaśniał zasady gry, uczył trzymać i rzucać kości, uśmiechał
się nadal. Przestał, gdy po jednej grze na serio, grze o jedyną
monetę chłopca, ten zabrał z płaszcza obie monety - swoją i jego.
Długo milczał, patrząc na dzieciaka spod oka. Wreszcie powiedział:
- Synu, to była twoja jedyna moneta. Wiele warta. Czy naprawdę nie
bałeś się jej postawić? 
- Nie.
- Dlaczego?
- Wiedziałem, że wygram - odparł spokojnie chłopiec.
- Jak  to wiedziałeś? Nie mogłeś wiedzieć! - rzucił ze złością
mężczyzna. 
Małemu łzy stanęły w oczach.
- Wiedziałem... - upierał się.
Mężczyzna potrząsnął niecierpliwie głową.
- Nie mogłeś! - powtórzył - To jest, cholera, zupełnie niemożliwe...
Chłopiec spuścił głowę. Milczenie przedłużało się. Po chwili mężczyzna
sięgnął do sakiewki, wyjął z niej garść miedziaków i wysypał na
płaszcz przed chłopcem. Ten spojrzał pytająco. Mężczyzna odwrócił
wzrok. 
- Kurwa, co ja robię... - wymamrotał do siebie - Przecież to
niemożliwie, taki szczyl..."

#---------------------------------------------------------------#
17. Autor i tytuł po dwa punkty

"Dla Andy'ego było to ćwiczenie w ramach stypendium z metahistorii.
Dla Randy'ego brzmiało to jak początek niesamowitej gry. Złapiesz
szczura piżmowego, dostaniesz 136 Punktów Energii. Nie złapiesz -
temperatura rdzenia znowu spadnie ci o jeden stopień.
(...)
W realistycznej grze role-playing należało notować ilość jedzenie
zdobywaną przez poszczególne postacie - oraz trudność jego zdobycia.
Postacie wędrujące po pustyni Gobi w roku 5000 p.n.e. musiały
bardziej martwić się żywnością niż, dajemy na to, poruszające się po
środkowym Illinois w roku 1950.
Randy nie był pierwszym projektantem gier gier, który to zauważył.
Było kilka niebywale głupich gier,pomijających ten problem; Randy i
jego koledzy pogardzali nimi. Te, w których brał udział i te, które
sam zaprojektował, zmuszały do poświęcenia na zdobywanie żywności
realistycznej ilości czasu. Lecz niełatwo było ustalić, co jest
'realistyczne'. Randy, jak większość projektantów, przezwyciężył ten
problem, klecąc kilka prymitywnych równań, które po prostu wyssał z
palca. Lecz w książkach, artykułach i pracach wypożyczanych przez
Andy'ego Loeba znalazł właśnie dane potrzebne do opracowania
skomplikowanego, naukowego, opartego na faktach systemu reguł."

#---------------------------------------------------------------#
18. Autor i tytuł - po dwa punkty. Dodatkowe trzy punkty za podanie
    imienia najstraszliwszego z bogów stworzonego przez Moosu.

"Moosu też nie próżnował. Z kory brzozowej zrobił talię kart i
nauczył Neewaka grać w 'siódemkę'. W grę wciągnął również ojca
Tukelikety. Wkrótce poślubił dziewczynę, a na drugi dzień wprowadził
się do chaty szamana, najpiękniejszej w całej wiosce. Neewak zszedł
na psy, przerżnął bowiem w 'siódemkę' wszystko, co miał, razem z
bębenkami ze skóry morsa i przyborami czarownika - wszystko. W końcu
przyszło mu na to, że rąbał drwa, nosił wodę i był gotów na każde
skinienie Moosu. Ten zaś - tak, Moosu, sam ogłosił się szamanem,
czyli arcykapłanem a z pokiełbaszonego przez się Pisma świętego
stworzył nowych bogów i przed osobliwymi ołtarzami odprawiał gusła."

#---------------------------------------------------------------#
19. Autor i tytuł - po dwa punkty

"- Posłuchaj, synu: Onego czasu wziął Chrystus uczni swoich i szedł 
z nimi do miasta Jeruzalem. A gdy wyszli z miasta Betlejem, a było
gorąco, usiedli na górze wysokiej, w cieniu upragnionym i w kości
grać poczęli. I wziął kości Piotr, i rzucił je, i wyrzucił
dziesiątkę, i ucieszyło się serce Piotra, a zasmuciło serce Jana. 
A wziął kości Jan, a rzucił je i wyrzucił dwunastkę; i ucieszyło się
serce Jana, a zasmuciło serce Piotra. A wziął kości Pan, a potrząsnął
nimi i rzucił; i wyrzucił trzynastkę; i zasmuciło się serce Jana.
Rzekł tedy: 'Panie, nie czyń cudów, azaliż jest to uczciwa gra na
gotówkę...' Czy zrobimy sobie ostatniego, uczciwego pokerka?" 

#---------------------------------------------------------------#
20. Autor i tytuł - po trzy punkty

"- Dziesięć funtów na 'Zephyra'. Na zwycięstwo - zwrócił się Mallory
do kasjera, wręczając mu pięciofuntowy banknot i pięć funtowych
monet.
Kasjer spokojnie wystukał zakład, a Mallory przestudiował zakłady
wyświetlone na kinoekranikach za lśniącym pseudomarmurem pulpitu z
papier-maché. Faworytami byli Francuzi ze swoim 'Vulcanem' z
Compagnie Générale de Traction, kierowca niejaki M. Raynal. Zauważył,
że Włosi mają pozycję niewiele lepszą od 'Zephyra'. Czyżby rozeszła
się pogłoska o tłokach? 
Kasjer podał Mallory'emu niebieską kopię karty, którą właśnie
wydziurkował. 
- To wszystko, proszę pana. Dziękuję bardzo.
Patrzył już na następnego klienta.
- Czy przyjmiecie czek wypisany na City Bank? - spytał Mallory.
- Oczywiście, sir - odparł kasjer. Uniósł brew, jakby dopiero teraz
zauważył kaszkiet i płaszcz Mallory'ego - Pod warunkiem, że jest na
nim pański numer obywatelski." 

#---------------------------------------------------------------#
21. Autor i tytuł - po dwa punkty

"- Pan Knüfer i pan Wlossock wygrali po sześć tysięcy marek,
ponieważ pan Knüfer postawił na czarne, a pan Wlossok na parzyste. -
zagrzmiał głos von Stiettencrotta, który pojawił się przy stole
Sophie, podobnie jak większość gości tajnego kasyna.  - Dalej mają
prawo grać tylko ci dwaj panowie, a przewaga choćby jednej marki
daje prawo do podjęcia dodatkowej wygranej, jaką są względy madame
Lebetseyder.
Knüfer myśląc o stwardniałych sutkach Sophie na purpurowym jedwabiu,
postawił wszystko na czerwone. Wlossok postawił także sześć tysięcy
marek - tym razem na parzyste. Knüfer znów zamknął oczy i po chwili
usłyszał brawa. Sophie uśmiechała się promiennie. Do Wlossoka."

#---------------------------------------------------------------#
22. Autor i tytuł - po dwa punkty. Dodatkowe dwa za podanie, w co
    grano.

"Gdzieś w głębi umysłu pana Franka zadźwięczał maleńki dzwonek
alarmowy, ale on sam pędził już na oślep do zwycięstwa. 
- Zgoda!
Rozłożył karty na stole.
Tłum widzów westchnął.
Pan Frank zaczął zgarniać pieniądze. Palce babci zacisnęły mu się na
przegubie. 
- Jeszcze nie pokazałam swoich kart - przypomniała z godnością.
- Nie warto - burknął pan Frank. - W żaden sposób nie może pani
przebić... 
(...)
- Ale... Przecież... To możliwe tylko wtedy, kiedy ma pani czysty
dziewięciokartowy sekwens - wybełkotał, patrząc jej głęboko w oczy. 
Babcia wyprostowała się.
- A wie pan - rzuciła chłodno - faktycznie miałam wrażenie, że
nazbierałam całkiem sporo tych czarnych szpiczastych. To wystarczy? 
Rozłożyła karty. Liczna publiczność syknęła cicho zgodnym chórem."

#---------------------------------------------------------------#
23. Autor i tytuł - po dwa punkty

"- A co jest w bilardzie najtrudniejsze? - zapytała Kasia.
- Najtrudniejszy jest karambol.
- Niech pan pokaże, jak to się robi.
Xxxxxx rozstawił bile i powiedział:
- Niech pani uważa, teraz tak uderzę swoją bilę, że ta dotknie obu
pozostałych. 
- Ale przecie to niemożliwe, one nie stoją na jednej linii.
- Właśnie - uśmiechnął się, zadowolony z efektu - cała sztuka
karambolu polega na tym, że moja bila, uderzając o bandę w różnych
miejscach, będzie nabierała różnych kierunków. Karambol tak wygląda.
    Lekko uderzył swoją bilę i karambol udał się wspaniale, ku
podziwowi pań.                                                                 
- Ależ to geometria! - zdziwiła się pani Nina."

#---------------------------------------------------------------#
24. Autor i tytuł - po dwa punkty

"Bank się zmniejszył o połowę. Po kilku dalszych ciągach znów urósł.
Doszła kolej do Saszki. On powiedział krótko:
- Bank.
- Jak? - zapytał Alfred blednąc.
- Mówię: bank!
- Wszy?stko?
- Tak.
Saszka położył portfel na stole. Alfred obliczył pieniądze w banku i
rzekł: 
- Tu 1.040 rubli i 370 dolarów!
- Idę na wszystko! - rzekł Saszka.
Alfred blady, dał Saszce kartę. Wziął sobie. Potem dał Saszce drugą
i trzecią kartę. Saszka rzucił je na stół. Miał 24. 
- Przegrałem! - rzekł Saszka i sięgnął po portfel, chcąc wypłacić
przegrane pieniądze. 
W tym momencie stała się niezwykła rzecz. Szczur wyrwał Alfredowi z
rąk karty i krzyknął: 
- Chłopaki! Styrki cynkowane!"

#---------------------------------------------------------------#
25. Autor - trzy punkty. Tylko autor, bo nie jestem okrutny :-)

"- Nie mam żadnej gorączki. - powiedział Majer
 - To dlaczego masz wypieki?
 - Bo wygrałem mercedesa.
 - Jak to wygrałeś?
 - Na loterii.
 Zapadło milczenie.
 - Nowego? - zapytał Nowosądecki głucho?
 - Nowiutkiego. Na loterii wygrywa się tylko nowe.
 - No to my już chyba pójdziemy - powiedział Nowosądecki.
 Wyszliśmy. Przed domem stał srebrzysty mercedes. Stanęliśmy przy
 krawężniku.  
 - Masz gwoździa? - zapytałem.
 Nowosądecki przeszukał kieszenie.
 - Tylko scyzoryk.
 Pracowaliśmy z pół godziny, bo opony były twarde, a scyzoryk mały.
 Ale żeśmy przekłuli i poszli.  
 Że mu jest lepiej, to jeszcze można znieść. Ale po co ma być mu za
 dobrze."

#---------------------------------------------------------------#
26. Straszna nisza, więc autor i tytuł po trzy punkty.

"- Nauczymy pana. Gra jest prosta jak pacierz.
Ciągnął na siłę. Chcą mnie obrobić. Im nie chodzi o moje pieniądze.
Chcą mnie widzieć zgranego. Jak całuję stół. Zmartwionego chłopka
roztropka w oficerskim mundurze. Niby mili, a świnie. 
- Eeee, to trudna gra ten... jak mu tam...
- Poker. Myli się pan. To amerykańska gra. Genialna w swojej
prostocie. 
- Spokojnie, kierowniku. Zaraz wszystkie gry wypiszemy porucznikowi
na kartce. Otóż najniższa gra to jest para.
- Jaka? Król i dama?
- Logiczne, ale nieprecyzyjne. Para to dwa króle, dwie damy, dwa
asy... Piszamy na kartce: para... 
Kpią sobie. Chamy. Ale jeszcze nie rano. Trzeba udawać głupka. Niech
piszą na kartce. Już ja im tyłek obrobię. Zobaczymy, kto kogo
nauczy. Swoich pieniędzy mam dwa tysiące. Wypadnie półtora na mnie z
'pajoku'. Można zagrać. Już mi całą litanię wypisali. Zrobi was ta
kartka na szaro."  

#---------------------------------------------------------------#
27. Autor i tytuł - po dwa punkty

   "Tablica naprzód malowana będzie,
       Tę pól sześćdziesiąt i cztery zasiędzie,
    Pola się czarne z białymi mieszają,
       Te się owymi wzajem przesadzają.
    W tym placu wojska położą się obie,
       A po dwu rządu wezmą przeciw sobie.
    Czterykroć czterzej z każdej strony siędą,
       A tym sposobem szykować się będą:
    Rochowie z brzegów, więc Rycerze po nich,
       A potym Popi przysięda się do nich.
    Król z Panna bierze w pójsrzodku dwie poli;
       On różną barwę, a ta swoję woli..."

#---------------------------------------------------------------#
28. Autor i tytuł - po dwa punkty

"Frączek rozcapierzył palce, przymknął oczy, kombinując coś w
myślach. Reżyser znów z nim poszeptał. Teresie zaczęła nieznośnie
drgać powieka na lewym oku. Dziunia nerwowo strzepnęła palcami.
I dalej opowiadają sobie, w co lubiły się bawić będąc małymi
dziewczynkami. W chowanego, w klasy.
- A w ciupy, grałaś w ciupy?
- No. Hacelami. Najwięcej było haceli na moście Kierbedzia. Dawniej
policjant to tak nie uważał, można było zbierać na jezdni. Co to ja
chciałam jeszcze powiedzieć?...
- Dziunia!  - krzyknął Frączek. Dziunia kiwnęła głową i podskoczyła
nerwowo. 
'Święty Ekspedycie, to tak?'
- Teresa!
Szła jak ślepa.
- Przyjdziecie jutro o ósmej rano. Zrobimy trio."

#---------------------------------------------------------------#
29. Autor i tytuł - po dwa punkty

"Zabawa w budowanie mostu była już gorsza, pani Raczyńska
zastanawiała się, czy to nie jest grzechem, że dziewczęta siadywały
na kolanach chłopców. - Buduję most - rzekł Mietek - potrzeba mi
małej cegiełki, a tą cegiełką będzie Amelcia. - Mietek klęczał na
środku pokoju na jednym kolanie. Amelcia ze śmiechem przysiadła na
drugim. No, ale to był przecież Mietek Mossakowski, znali się z
Amelcią od maleńkości, jak brak i siostra. Siadano więc sobie na
kolanach, obejmowano się, żeby most most był mocniejszy, nim
wreszcie runął i wszyscy znaleźli się na podłodze, wśród wrzasku
przestraszonych najmłodszych. 
Pocztyliona byłaby na pewno pani Raczyńska potępiła, ale w czasie
tej zabawy robiła kanapki w kuchni. (...) Chłopiec Amelci pierwszy
został pocztylionem, Bronia odbierała pocztę. Chłopiec poszedł do
ciemnego pokoju i zapukał. Bronia zapytała : - Kto tam? -
Pocztylion. - Z czym? - Z listem. - Do kogo? - Wszyscy oczekiwali
odpowiedzi z zaciekawieniem, choć spodziewali się od razu, że to
będzie list do Anielci." 

#---------------------------------------------------------------#
30. Autor - dwa punkty. Ale dodatkowe trzy - za podanie, kto był
    autorem "Czwartego do brydża" (i tu następuje koncert oczień
    wrednego chichotu w tonacji c-dur).

"Ja osobiście na 'Czwartym do brydża' chętnie byłbym 'pierwszym
wychodzącym'." 

          ======================================


Karty rozdano, figury rozstawiono, kulka puszczona w ruch...

   "Każdy szczęściu dopomoże - każdy dzisiaj wygrać może!"

                        W imieniu dyrekcji Casino Rułajal
                              i Placu Zabaw im. Mikołajka

                                               AJKrupier


STRONA GŁÓWNA . [PRZECZYTANE] . NASZE CYTATY . [ULUBIONE] . KONKURSY . CYTATY . SPOTKANIA . CWK . KODOWANIE . FAQ . STOPKA
[ hosted by artserwis.pl - praca , - portal twórców ] [ VIRTUS3 DESIGN ]