From: Tomasz Radko <trad@interia.pl>
Subject: Literatura łagodzi obyczaje - rozwiązanie
Date: Thu, 15 Jul 2004 21:42:15 +0200
Message-ID: <cd6mdf$big$1@shodan.interia.pl>
Sorki za opóźnienie, ale byłem offline z przyczyn niezależnych ode
mnie. Konkurs byłbanalny, na 10 pytan można było odpowiedziec nie
czytaąc książki (przynamniej częściowo odpowiedzieć)
[...]
Ale najpierw odpowiedzi
1.
"Gdyby to był konkurs filmowy, powiedziałabym, że "Wszystkie poranki
świata", a instrument to wiolonczela."
To był konkurs filmowy, w pewnym sensie. Dziewięć z jedenastu pytań
otyczyło książek zekranizowanych. To również.
Książkę "Wszystkie poranki świata" napisał Pascal Quignard. Ale pan
pan de Saint Colombe i jego uczeń, Martin Marais, grali na
instrumencie o nazwie viola da gamba.
Jeden z profanów napisał:
Drumla. Tylko drumla zrównoważy tragicznie beznadziejny
patos tego dialogu. Ewentualnie trombita - jeden z
rozmówców gra na trąbie, a drugi go bije.
Uch....
2.
Ziemia Obiecana, Reymont. I pytanko: czy scena z kwartetem weszła do
filmu, czy tylko do serialu, czy w ogole Wajda ją pominął?
3.
To Arkansas, te piosnki i ten styl...
Yup. Mark Twain, Przygody Hucka Finna. Mississipi.
Ale odpowiedź "Życie na Missisipi" też byłaby poprawna, Twain
zamieścił tam spory cytat z Hucka Fina, i właśnie z ŻnM cytowałem.
4.
Pan Wołodyowski, Krystyna Drohojowska, potem Ketlingowa, Krzysią
zwana. Obok Ziemi Obiecane najłatwiejsze pytanie, ale konkurs bez
Sienkiewicza byłby nieważny.
5.
Klasyki nie czytamy, co?
Szekspir, chyba "Jak wam się podoba", nie pamiętam, jak się nazywał
ten, kto śpiewa, więc powiem, że Jakub (był tam chyba ktoś taki...
albo w ogóle gdzieś u Szekspira). I czyżby przygrywał sobie na gitarze?
Prawie dobrze.
Szekspir: Wieczór Trzech Króli, błazen, lutnia
Znowu pytanie filmowe. Do pewnego stopnia. "Fanny i Aleksander"
Bergmana widzieli oczywiście wszyscy. Scena z Gunnarem Bjornstradem
graącym aktora graącego błazna w WTK miała weśc do filmu - ale nie
weszła. Bornstrad, aktor wspólpracujący z Bergmanem od pierwszego
ego filmu (czyli od 1945 roku) cierpiał na chorobę Alzheimera i nie
był w stanie zagrać tej sceny. Heroiczna walka aktora z ... losem
chyba? została pokazana w filmie "Fanny i Aleksander - dokument".
Wstrząsająca scena. Wielka scena.
6.
edyne pytanie, w którym nikt nawet się nie zbliżył do odpowiedzi.
Znowu związane z filmem. Czterech panów wybrało się na spływ dziką
rzeką w Appalachach. Jeszcze dzikszymi okazali się byćmieszkańcy
okolic przez które płynęła rzeka. Scena pojedynku gitarzysty i
banjoisty to edna z nalepszych scen muzycznych w historii kina. I
kawał świente muzyki, poszukajcie w P2P "duelling banjos" albo
"Banjo pickin'". Albo zajrzycie tutaj:
http://www.geocities.com/Athens/Forum/4488/dweb.html
"Wyzwolenie" (Deliverance), napisał James Dickey, film nakręcił John
Boorman.
7.
To jest właśnie mój dylemat. Książki nie czytałem, ale po
okolicznościach, a zwłaszcza po gitarze X-a (czarny Strat) wydaje mi
się, że rozpoznaję Jimiego Hendrixa. Klubu oczywiście nie pamiętam.
Trafiłem?
Yup. Jimi Hendrix, ostatni występ, klub Ronniego Scotta. Po wystepie
Hendrix przedawkował środki usypiające - i udławił się wesnie
własnymi wymiotami. A książka... "Mgnienia", autorem jest Lewis
Shiner. Bardzo ciekawy pomysł = bohater potrafi tworzyć (dosłownie,
bezpośredni zapis myśli na taśmę) muzykę, która nie powstała, ale
_mogła_ powstać. Zaczyna od beatlesowskie płyty Let It Be, ale w
wersji zanim za aranżacę zabrał się Phil Spector. Potem "Celebration
of the Lizard" Doorsów, potem "Smile" Beach Boys, potem "The Land of
the Rising Sun" Jimiego. Ksiązka dla wąskiego grona maniaków rocka
lat 60-tych, innych znudzi.
Ciekawostka - zdespectorowana wersa Let It Be została rok temu
wypuszczona na rynek. Nazywa się to "Let It Be Naked" - i jest
bardzo odświeżające. Jednak nawet przed "Abbey Road" Beatles
potrafili grac dobrą muzykę. Polecam.
8.
J. Jones, "Stąd do wieczności". Robert E. Lee Prewitt.
Klasyka.
9.
Alienista, Caleb Carr. Brak ekranizacji, ale że W.A.Mozart i Don
Giovanni można było odgadnąć po imionach bohaterów scenicznych. A
miasto? Nowy Jork, rzecz jasna.
A Alienistę i sequel, czyli Anioła Ciemności, polecam.
10.
Alteracja, Kingsley Amis. O dziwo, sporo dobrych odpowiedzi. Drugie
pytanie (obok Twaina), które wymagało znajomości książki.
11.
"Harry Angel" Williama Hjorsberga. Skoro voodoo i skoro Toots
Sweet... Jeden z moich ulubionych filmów, piękny przykład
przekroczenia granic konwencji aby powiedzieć coś ciekawego o
naturze ludzkiej. Ciekawostka, filmy takie kręcą w Hollywood głównie
emigranci z United Kingdom - Harry Angela zrobił alan Parker, dwa
inne przykłady takiego kina to Alien i Blade Runner - Ridleya
Scotta, gdy jeszcze nie stoczył się do poziomu Gladiatorów i Black
Hawków.
[...]
pzdr
TRad
|