STRONA GŁÓWNA . [PRZECZYTANE] . NASZE CYTATY .
[ULUBIONE] . KONKURSY . CYTATY . SPOTKANIA .
CWK . KODOWANIE . FAQ . STOPKA

From: AJK <to-co-w-podpisie@gazeta.pl>
Subject: [konkurs] Medycyna, lekarze, pacjenci (długie)
Date: Mon, 23 Aug 2004 22:14:05 +0200
Message-ID: <1wci071vw42ob$.dlg@ajk.cija>

                     Medice, cura te ipsum
                           czyli...
               To jest kura, panie generale!!
          
  Będąc młodą lekarką wszedł raz do mnie pacjent w stanie pytajnym.
  - Dziędobry, pani doktór...
  - Dziędobry, co panu dolega?
  - Otóż mię nic nie dolega, bo zdrów jestem jak Rydzyk, chciałem
    tylko zapodać konkursa i poświęcić.
  - Cieszy mię pańskie podejście do spraw dusznych. Ale jak pan chce
    poświęcać, jeśli nie jest pan żadnym egz...ekc... hihihi...
    eks...eksceslansjerem?
  - Hehehe! Zaszło małe quosque tandem czyli oszybka. Ja chciałem
    poświęcić konkurs pamięci. Pamięci niezapomnianego doktora
    Wyciora, siostry Kulanki oraz lochy karmiącej małe - wiecznie
    żywych ikon naszej kochanej służby zdrowia. No, to poświęcam,
    a teraz pozwoli pani doktór, że zostawię kopertę z pytaniami na
    parapecie i oddalę się krokiem żwawym i znamionującym.
  Pacjent oddalił się przez gumno, a ja otwarłam kopertę i
  odczytałam co następuje:


                ****** Medycyna w literaturze *****

[...]
   
   Gotowi? No to proszę wszystkich za parawan.


============= Otworzyć usta... kaszlnąć... A-1...==================

1. Autor - 2 punkty, tytuł - dwa punkty, nazwisko lekarza (to
   wyiksowane) - także dwa punkty.

Nalał sobie na ręce mydła w płynie i zaczął myć. Robił to z gniewną
zaciętością, jakby chciał je obejrzeć ze skóry. 
- Cholera - mruczał - Cholera, przeklęte gówno!
Pielęgniarka spojrzała na niego z obrzydzeniem. Veber podniósł oczy.
- Spokojnie, Eugenio. Każdy chirurg klnie. Szczególnie, jeśli coś
się nie uda. Chyba pani już przywykła. 
Pielęgniarka rzuciła garść instrumentów do gotującej wody.
- Profesor Perrier nigdy nie przeklinał - wyjaśniła obrażonym tonem
- A mimo to uratował wielu ludzi. 
- Profesor Perrier był specjalistą od operacji mózgu,
najsubtelniejsza mechanika precyzyjna. My pracujemy w podbrzuszu. To
zupełnie co innego. - Veber zamknął książkę i wstał. - Zrobił pan,
co mógł, XXXXXXX, ale na fuszerkę nie ma sposobu. 
- Czasem jest.

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
2. Autor i tytuł - po dwa punkty. Imiona pacjenta i lekarza - także
   po dwa
  
- Puls. Dziękuję. Język. Dziękuję. Przepraszam - (tutaj wywinął mi
powiekę do góry) - Lekkie zapalenie. Uleczalne. Zapiszę wodę do
przemywania oczu. Lekki skurcz powiek. Proszę wstać. Tak. Paraliż
dziecięcy. Oczywiście nieuleczalny. Za późno. Byłbym sobie dał z nim
radę przed ukończeniem okresu dojrzewania.
- Ależ sam byłeś wtedy dzieckiem - zaśmiałem się.
Zadawał się nie słyszeć.
- Urodziłeś się, cesarzu, przedwcześnie, co? Tak przypuszczałem.
Malaria też?
- Malaria, odra, kolki, skrofuły, róża. Cały batalion chorób w
komplecie, wyjąwszy epilepsję, choroby weneryczne i megalomanię.
Wreszcie zdecydował się uśmiechnąć.
- Proszę się rozebrać - rzekł.
Rozebrałem się.
- Za dużo jesz, Cezarze, i za dużo pijesz. Trzeba przestać. Zasada:
wstawać od stołu z chęcią zjedzenie jaszcze czegośkolwiek. Tak, lewa
noga znacznie krótsza. Gimnastyka na nic się nie zda. Lepszy będzie
masaż. Proszę się ubrać.

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
3. Autor i tytuł po dwa punkty. Personalia (imię i nazwisko) lekarza
- dwa punkty. Personalia dziennikarza - także dwa.

- No i co?
- To samo - rzekł lekarz.
- Co... To samo? - spytał sierżant.
- Niezwykle silne uderzenie w szczękę, tak zwany upper-cut w języku
pięściarskim, cios podbródkowy. W dodatku wzmocniony czymś
metalowym, małym kastetem albo dużym pierścionkiem. Oczywiście,
poszarpane żyły w pobliżu tętnicy szyjnej i przełyku, okolica bardzo
delikatna, ukrwiona, stąd bardzo obfity krwotok. Ale nic groźnego; w
gruncie rzeczy kość cała, przełyk nieuszkodzony.
- A więc to samo? - spytał raz jeszcze dziennikarz.
- Bez wątpienia - rzekł lekarz - Co pan na to?
- Nic nie rozumiem - obruszył się sierżant - O czym panowie mówią?

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
4. Autor i tytuł po dwa punkty. Dodatkowe dwa za podanie, komu
   lekarz wyjaśniał tajniki pracy służby zdrowia.

- Nie badasz ich? Widzę tu pełny komplet najlepszej aparatury
diagnostycznej.
- Szkoda czasu. Jak słyszałeś, większość z nich pije lub pali. Czy
sądzisz, że łatwo przestać pić i palić? Muszą wierzyć, że sami są
winni swoim dolegliwościom. Nie mam czasu zajmować się zbyt długo
pacjentem, płacącym według oficjalnego cennika pięć czerwonych za
poradę. Moje uposażenie nie zależy od tego, ilu ich przyjmę. Klasy
pracujące poczuwają się do dodatkowych honorariów w żółtych,a ci,
tutaj, choćby chcieli - nie mają z czego.
- Ciekaw jestem, co byś zrobił, gdyby się okazało, że któryś z nich
nie pali, ani nie pije?
- O, to drobnostka. Kazałbym mu wyleczyć albo wyrwać kilka zębów. To
najprostszy sposób na pozbycie się pacjenta na dłużej. Oni boją się
dentysty jak ognia.

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
5. Autor i tytuł - po dwa punkty. Nazwisko doktora - 3 punkty.
   odpowiedź na pytania "co mieściło się na Wesołej" - 2 punkty.

Kiedy następnym razem przewieziono mnie na Wesołą nie było już mowy
o umieszczeniu mnie w izbie ogólnej. Otrzymałem znów do dyspozycji
bibliotekę.
Moja sława ugruntowała się, kiedy wyleczyłem sierżanta Cubrynę z
zakażenia pałeczkami Coli, choroby, której nie mogli u niego
rozpoznać rutyniarze. Leczyłem Cubrynę próbkami zagranicznych
antybiotyków, które przychodziły do naszego szpitala. Dźwięczne
nazwy, kojarzące się z markami zagranicznych samochodów i imionami
gwiazd filmowych, zrobiły o wiele większe wrażenie niż proszki,
które zapisałem Dziatlikowi.
'Dopiero on się poznał i wyleczył' - zaczęto mówić o mnie. Od tej
pory nie miałem żadnych trudności na Wesołej i przebywanie tam nie
było dla mnie żadną tragedią, a nawet łączyło się z przyjemnymi
uczuciami, jakie daje pobyt w miejscy, gdzie nas cenią.
Oczywiście, nie należy z tego wyciągać wniosków, że jestem naprawdę
dobrym lekarzem. Przeciwnie - jestem lekarzem  o k r o p n y m.

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
6. Autor i tytuł po dwa punkty. Po dwa za podanie nazwiska lekarza,
   który się nie spodziewał i przyczyny śmierci Joanny

Nie spodziewał się, że zobaczy kilkanaście osób w zakrwawionych
kombinezonach i rękawiczkach, odchodzących od stołu, wstrząśniętych i
milczących, stojących w kompletnej ciszy, zakłóconej wyłącznie przez
jednostajny pisk urządzenia monitorującego pracę serca.
Nie sądził też, że ujrzy rezydenta, oddającego pielęgniarce
elektrody i kręcącego głową, ani też Veille, kurczowo trzymającą
białą jak kreda dłoń Joanny i wykrzykująca z łkaniem: 'Nie! To
niemożliwe Trzeba strzelić jeszcze raz!' Chłodna, zawsze trzeźwo
myśląca Veille pogrążona w rozpaczy, wrzeszcząca: 'Zróbcie coś!
Zróbcie coś!'

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
7. Autor i tytuł po dwa punkty. Podanie na co chorował Lucjan -
   także dwa.

Chory leżał na wznak. Nozdrza jego poruszały się lekko przy oddechu.
Wychudłe ręce gładziły kołdrę. temperatura spadła i wykazywała
osłabienie.
W takim stanie zastał Lucjana lekarz, ów mały czarny Żydek, który
odwiedził go po krwotoku. Zdjął palto, popatrzył na chorego swymi
żywymi oczyma. Usiadł na brzegu łóżka, lewą ręką uchwycił puls,
prawą oparł o kolano. Na zegarek nie patrzał. Po chwili puścił
rękę Lucjana jak niepotrzebny przedmiot. Rozchylił koszulę na
piersiach i puknął w nie parę razy palcem, jakby od niechcenia.
(...) Odwrócił się, włożył palto i poszedł do kuchni. Teodozja, ona
go wezwała, stała oparta o ścianę, przejęta oczekiwaniem tego, co
usłyszy.
- Za kilka godzin umrze - powiedział lekarz.

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
8. Autor i tytuł po dwa punkty. Dwa dodatkowe za nazwisko lekarza,
   który przemawia do Elżbiety

Droga Elżbieto, nie mogę pani pojąć. Dzień w dzień babrze się pani
w ropiejących ranach, wbija pani igłę w pomarszczone starcze
pośladki, robi lewatywy, wynosi baseny. Los dał pani wyjątkową
okazję zrozumienia ludzkiego ciała i jego metafizycznej nędzy. Ale
pani witalność jest niepoprawna. pani uparte pragnienie, by być
ciałem i tylko ciałem, niczym nie da się złamać. Potrafi się pani
otrzeć biustem nawet o mężczyznę stojącego o pięć metrów od pani.
W głowie mi się już kręci od tych wiecznych esów-floresów, które idąc
opisuje pani swoim niestrudzonym tyłkiem. Do diabła, niech się pani
ode mnie odsunie. Te pani piersi są wszechobecne niczym Bóg! Już
dziesięć minut temu powinna pani był zrobić zastrzyk!

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
9. Autor i tytuł - po dwa punkty.

- A co pani jest?  - zainteresowała się znowu.
Zwróciłam ku niej moją spuchniętą, purpurowozieloną twarz i
nabrzmiałe oko. - Usiłowałam popełnić samobójstwo.
Kobieta spojrzała na mnie z przerażeniem, potem porwała jakiś
tygodnik filmowy z nocnego stolika i udawała, że czyta.
Drzwi wahadłowe, znajdujące się naprzeciwko mojego łóżka, otworzyły
sie energicznie i na salę wkroczyła gromada ludzi w białych kitlach
ze starszym siwiejącym panem na czele. . Wszyscy uśmiechali się
szerokim, sztucznym uśmiechem. Okrążyli od razu moje łóżko.
 - Jakże się pani czuje dzisiaj, panno Greenwood?

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
10. Autor i tytuł - po dwa punkty

Następnego dnia wzięłam pierwszą lekcje brydża u kolegi z kursu.
Chłopiec był miły, inteligentny i wrażliwy. Nie przepadał za
prosektorium. Wykorzystałam to:
- Poducz mnie trochę, do końca semestru będę za ciebie zdejmować
tkankę tłuszczową.
Za tę tkankę tłuszczową miałam aferę z asystentem, które dotarła aż
do profesora. Asystent 'rejent Milczek' obserwował nasze machinacje.
Kiedy odwaliłam nogę i Januszek Poznański, nafaszerowany teorią,
poszedł zaliczać preparat, 'Milczek' wtedy dopiero podzielił się z
nami swoimi wnikliwymi obserwacjami:
- Nogę przyjdzie zaliczać koleżanka Omar, tak ją gorliwie robiła.
Kolega Poznański zrobi klatkę piersiową koleżanki Omar, a
koleżanka Omar dostanie dodatkowo jamę brzuszną.
(...)
- Żałuję, że to nie pańska jama brzuszna. Wypreparowałabym ją na
medal.
Obraził się, smarkacz z czwartego roku i poleciał na skargę do
profesora.

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
11. Autor i tytuł - po dwa punkty

Washburn wziął gruby plik ściśniętych klamrą notatek
- Oto historia twojego życia. Twojego nowego życia, pisana od dnia,
kiedy się tutaj znalazłeś. Streśćmy ją. Rany fizyczne mówią, że
sytuacja, w jakiej powstały, była silnie stresująca, psychicznie
stresująca. Dalej. Spędziłeś przynajmniej dziewięć godzin w wodzie,
co wywołało psychozę reaktywną, która z kolei utrwaliła urazy
psychiczne. Ciemność, gwałtowny ruch, płuca, chwytające minimum
powietrza - to czynniki psychozogenne. Wszystko, co ją poprzedzało,
co poprzedzało psychozę reaktywną, musiało zostać wymazane, tak,
żebyś mógł sobie jakoś poradzić z samym sobą, żebyś mógł przetrwać.
Nadążasz za mną?

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
12. Autor i tytuł - po dwa punkty.

Moje ciało nadal jest mi przepustką. Chodźcie no tutaj, panowie
doktorzy, naróbcie w nim jeszcze więcej dziurek. Ile chcecie. Dzięki
temu zajechałem aż tak daleko, do samej Ameryki. Dziurkujcie dalej.
No, zaczyna mnie boleć po tej pierwszej operacji. Przez tydzień
trzymają mnie pod kroplówką, a później dostaję jeść przez rurkę.
Czuję się jak pisklak gołębia, któremu podają przetrawiony pokarm.
A co mi tam: ty się mną, świecie, zajmuj. Mijają dwa tygodnie zanim
mogę się napić chociaż rzadkiej zupy. Żuć nie mogę w ogóle, nawet
dobrą stroną. Lekarz wyjaśnia, że wstawili mi metalową płytkę i
sztyfty, żeby szczęka trzymała się jak trzeba.

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
13. Autor i tytuł - po dwa punkty

Instalacje wmontowywane obecnie funkcjonują zazwyczaj doskonale.
Technicy nabrali wprawy i doświadczenia. Ani nie potrzebują wiercić
dziurek w czole, ani nic ciąć - dostają się do mózgu poprzez
oczodoły. Bywa, że pacjent idący na zabieg ma zły, podły i kłótliwy
charakter, kiedy opuszcza oddział, a gdy wraca po kilku tygodniach z
sińcami wokół oczu, jakby oberwał w bójce, jest miły, układny i
łagodny jak baranek. Niekiedy zdarza się nawet, że po paru
miesiącach wraca do domu, w kapeluszu zsuniętym nisko na twarz
lunatyka wędrującego po świecie w błogim nieskomplikowanym śnie.
personel nazywa to sukcesem, ale dla mnie taki człowiek jest po
prostu kolejnym robotem Kombinatu.

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
14. Autor - cztery punkty, tytuł - dwa punkty.

Wańka Tieplaszyn leżał u siebie na wsi w szpitalu z wrzodem
dwunastnicy. No i tak sobie leżał. I przyjechał do szpitala jakiś
facet z miasta, lekarz wezwał Wańkę, obaj z tym facetem kręcili nim,
gnietli, naciskali na brzuch, klepali po plecach... Pogadali o czymś
tam między sobą i powiedzieli:
- Pojedziesz do szpitala do miasta?
- Po co? - nie zrozumiał Wańka.
- Będziesz tam sobie leżał. Tak samo jak tu leżysz. Właśnie...
Siergiej Nikołajewicz będzie cię leczył.
To Wańka się zgodził.
W mieście urządzili go dobrze, Zaczęli go tam nazywać 'chory
tematyczny'.
- A gdzież to chory tematyczny? - pytała siostra.
- Na papierosa pewnie poszedł, do ubikacji - odpowiadali ci, co
razem z nim leżeli - A gdzie ma być?

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
15. Autor i tytuł - po trzy punkty.

Oglądał się wokoło, witał siostrę Renę i doktora, nie poznawał tylko
swego sąsiada. Podstarzały niezgrabiasz kapitan Wiączek stał się
wysmukłym młodzianem, gołowąsym i uśmiechniętym.
- Podchorąży Śniat, trzydziesty siódmy pepe - rekomendował się z
łóżka. Oparte o łóżko stały kule, a pod łóżkiem rzeczy nieopisane,
przedziwne, którym Marek poświęcał w ciągu dnia dużo uwago.
- To są moje nowe nogi, panie poruczniku, Stare się znosiły,
wyrzucono je i zapewne już psy je zjadły. Ale można i tak.
Zwłaszcza, jeżeli inaczej nie można.
Markowi stanęły łzy w oczach.

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
16. Autor i tytuł - po dwa punkty

- Sekcja miała być nazajutrz rano, ale nie było...
- Czego nie było?
- Sekcji.
- Bo co? Już zginęła?
- Nie wiadomo, ale raczej nie. Sekcji nie było, bo zginął lekarz.
- A cóż to za epidemia zaginięć? Na zawsze zginął? Też go
ukradziono?
- Nie, znalazł się na drugi dzień po południu. Miał cholernie głupi
wypadek, wyjechał samochodem za Małkinię i zaplątał się w buhaja.
Na moment mignęło mi w głowie, że tu już chyb wszyscy zwariowali.

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
17. Autor, tytuł  - po dwa punkty. Dodatkowe dwa za podanie danych
    narratora

Niejeden o własnych siłach nie mógł powstać, niejeden na bok się
przewrócić, bez rąk, bez nóg, robili pod siebie, gęby mieli
pokraczne i dusze pokraczne, bolało ich wszystko, a niech się tylko
Jadzia zjawiała na sali, zaraz by się każdy z nią żenił. Niektórzy
jakby dziś się z nią żenili, a jutro umierali. A ona nikomu nie była
przeciwna, nikomu nie mówiła nie, tylko się śmiała.
Zaczął się z nią nieraz któryś żenić, to z własną babą by się tak
żenił, boby go po psyku wytrzaskała. A salową Jadzia każdemu się do
woli żenić z sobą pozwalała i z każdym jakby z własnym chłopem się
śmiała. Nigdy jej nie było smutno, nigdy źle. Tylko, że jak chciał
ją który wieźć do ślubu, to się go pytała:
- A czym mnie powieziecie? Może zwykłą furą w ugnojonych deskach? A
ja inaczej nie pojadę, tylko karetą i czwórką białych koni.

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
18. Autor i tytuł - po dwa punkty. Dodatkowe dwa za nazwisko
    opowiadającego

Wszystko szło jak najlepiej i nagle zobacz, co się stało. Przysłali
faceta z komisji poborowej, żeby mnie zbadał. Miałem kategorię D.
Zbadałem się bardzo szczegółowo i stwierdziłem, że nie nadaję się do
wojska. Zdawałoby się, że moje słowo powinno wystarczyć, skoro byłem
lekarzem cieszącym się dobrą opinią w okręgowym stowarzyszeniu
lekarskim i w innych organizacjach. Okazało się jednak, że to nie
wystarcza i nasłali na mnie tego faceta, żeby sprawdzić, czy aby na
pewno mam jedną nogę amputowaną w biodrze i jestem beznadziejnie
przykuty do łóżka na skutek nieuleczalnego artretyzmu na tle
reumatycznym. Powiadam ci, żyjemy w epoce podejrzliwości i upadku
duchowych! To straszne - oburzał się doktor głosem drżącym z emocji
- To straszne, kiedy twoja umiłowana ojczyzna nie wierzy nawet słowu
dyplomowanego lekarza.

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
19. Autor i tytuł - po dwa punkty. Dodatkowe trzy - za podanie,
    której choroby narrator u siebie _nie_ stwierdził.

Przez chwilę siedziałem bez ruchu, zmrożony przeraźliwym strachem.
Potem z rozpaczliwą rezygnacją zacząłem znów przewracać kartki.
zatrzymałem się przy gorączce tyfoidalnej... przeczytałem objawy...
Odkryłem, że jestem chory na tyfus - musiałem go mieć dobrych kilka
miesięcy nic o tym nie wiedząc. Ciekaw byłem, co jeszcze mnie gnębi.
Dojechałem do tańca świętego Wita i wyszło na jaw, że - jak się tego
spodziewałem - święty Wit mnie nie ominął. Mój wypadek coraz
bardziej mnie interesował, postanowiłem zbadać go aż do samego dna.
Przystąpiłem do rzeczy w porządku alfabetycznym. Przeczytałem
najpierw o artretyzmie. Dowiedziałem się, że cierpię na artretyzm i
że za dwa tygodnie zacznie się ostry stan zapalny. Brighta choroba
nawiedziła mnie w postaci takiej jakiejś odmienionej, że mogłem z
nią żyć sto lat.

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
20. Autor i tytuł - po dwa punkty

Wśród tej najgłębszej rozpaczy, kiedy losy Londynu zdawały się
wróżyć niezawodną klęskę, wtedy to właśnie spodobało się Panu Bogu
nie inaczej tylko własnoręcznie rozbroić wroga; żądło pozbawione
zostało jadu... Było to wręcz cudowne, zdziwiło nawet samych
lekarzy. Gdziekolwiek przybywali z wizytą, zastawali pacjentów w
lepszym zdrowiu; bądź spocili się uczciwie, bądź pękły im wrzody,
bądź obrzęki otęchły, zaś zaczerwienienie skóry dokoła nich
zmieniło barwę, przybladło, bądź gorączka ustąpiła, bądź nieznośne
bóle głowy złagodniały, bądź można było stwierdzić jakikolwiek inny
pomyślny objaw. Tak więc nie upłynęło kilka dni, a wszyscy zaczęli
powracać do zdrowia.

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
21. Autor i tytuł - po dwa punkty. Dodatkowe dwa za podanie, do
    jakich ptaków porucznik żywił szczególną awersję.

Zamknięty w szpitalu dla umysłowo chorych w Fort Rapier porucznik
Verkramp nadal cierpiał na ostry stan lękowy, spowodowany
rezultatami jego eksperymentów z terapią awersyjną o
antyterroryzmem. Jego chwilowe przekonanie, że jest Bogiem, ustąpiło
miejsca lękowi przed ptactwem. Dr von Blimenstein wyciągnęła z tego
własne wnioski.
- Prosty przypadek winy seksualnej połączonej z kompleksem
kastracyjnym - powiedziała do pielęgniarki, kiedy Verkramp odmówił
zjedzenia kolacji, ponieważ składała się z nadziewanego kurczaka i
kartofli w mundurkach.

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
22. Autor - trzy punkty. Cztery punkty za tytuł.

Pachniało środkami dezynfekcyjnymi, drażniła cisza i jaskrawe
światło. Monotonnie cykał zegar. "Widzisz - pomyślał doktor - A
teraz już koniec tej bajki. Czy wiesz, jak by teraz wyglądał mój
pamiętnik? Pani X. - skrobanka. Pani Y. - skrobanka. Minęło pięć lat
od chwili, kiedy przyjechałem tutaj. Schudłem, postarzałem się,
jestem świnia. Dziunia W. - skrobanka. Żona kolegi R. - skrobanka.
Na obiad jadłem flaki z pulpetami. Zdzisia szlag trafił, wylew krwi
do mózgu, szkoda go, porządny chłopak, w szpitalu nawalają
kaloryfery, mam kata, pokłóciłem się z Antonim, w szpitalu intrygi i
podłość, w mieście intrygi i podłość, w świecie intrygi i podłość,
podczas meczu 'Zryw Bobierzyce - 'Entuzjazm Kutno' intrygi i
podłość, żona Wacia - skrobanka, Dziunia symuluje ciążę, wczoraj był
świetny bigos, wyleli mnie z partii, popsuło mi się radio, do
diabła z radiem (...)"

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
23. Autor i tytuł po dwa punkty.

Przez całą noc czuwałem przy Glodzi wraz z poczciwą właścicielką
domu. Martynka została w Dornecy, gdyż przyszły już na nią bóle
porodowe. Nad ranem dziecko zaczęło konać. Przeto podjęliśmy
ostateczna decyzję. Wziąłem małą na ręce i wyjrzałem przez okno,
Padał rzęsisty deszcz i dął silny wiatr. Róża na długiej łodydze
usiłowała wsunąć się do izby. 'To zapowiedź śmierci - pomyślałem.
Przeżegnałem się i mimo niepogody wyszedłem z domu.
Glodzia zwisała mi na ręku, jakby już umarła, Osłaniałem starannie
jej biedna głowinę. Przodem szła gospodyni niosąc dary dla duchów.
Niebawem w przydrożnym lesie znaleźliśmy nad bagniskiem liśćmi
drżącą starą osikę. Okrążyliśmy trzy razy drzewo. Dziecko jęczało i
szczękało zębami.

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
24. Autor i tytuł - po dwa punkty.

- (...) Tak więc, twój poważny doktor w średnim wieku znika jak widmo,
mój drogi, a na jego miejscu ukazuje nam się trzydziestolatek, miły,
skromny, roztargniony i posiadający psa, którego określiłbym mniej
więcej jako większego od jamnika a mniejszego od brytana. (...)
? Nie mam sposobu zbicia tego ostatniego wywodu ? rzekłem ? ale nic
łatwiejszego niż dowiedzieć się szczegółów, dotyczących wieku i
kariery zawodowej doktora.
Zbliżyłem się do biblioteki, wziąłem z półki 'Przewodnik lekarski' i
odszukałem literę M. Znalazłem kilku Mortimerów, jeden z nich mógł
być naszym gościem. Przeczytałem głośno: 
"Motrimer Jakub, M.R.C.S. 1882; Grimpen, Dartmoor, Devon.
Asystent?chirurg w szpitalu Charing Cross od 1882 do 1884. Laureat
nagrody Jacksona za pracę z dziedziny patologii porównawczej 'Czy
dziedziczność jest chorobą?'. Członek?korespondent szwedzkiego
Towarzystwa Patologicznego. Autor 'Kilku kaprysów atawizmu' (The
Lancet, 1882), 'Czy idziemy z postępem?' (Journal of Psychology,
marzec 1883). Lekarz rządowy gmin: Grimpen, Thornsley i High-
?Barrow". 

#- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
25. Autor i tytuł po dwa punkty. Dodatkowe dwa punkty za podanie,
    o którą bitwę chodzi. Dwa punkty za personalia lekarza.

- Gratuluję paniom i sobie udanej resekcji jelit cienkiego i grubego,
splenektomii i zszycia wątroby. Zwracam uwagę na czas, jaki zajęło
nam usunięcie skutków tego, co naszemu pacjentowi zrobiono w bitwie
w ciągu ułamka sekundy. Polecam to jako materiał do filozoficznych
przemyśleń. Pacjenta zaszyje nam panna Shani.
- Ale ja tego nigdy jeszcze nie robiłam.
- Kiedyś trzeba zacząć. Czerwone z czerwonym, żółte z żółtym, białe
z białym. Tak zszyj, a na pewno będzie dobrze.

================ Dziękuję, proszę się ubrać ========================

Do zdobycia - 145 punktów

Dużo zdrowia wszystkim życzę. Do konkursu także :-)

-- 
AJK ("...a poza tym jestem całkiem zdrowy")


STRONA GŁÓWNA . [PRZECZYTANE] . NASZE CYTATY . [ULUBIONE] . KONKURSY . CYTATY . SPOTKANIA . CWK . KODOWANIE . FAQ . STOPKA
[ hosted by artserwis.pl - praca , - portal twórców ] [ VIRTUS3 DESIGN ]