STRONA GŁÓWNA . [PRZECZYTANE] . NASZE CYTATY .
[ULUBIONE] . KONKURSY . CYTATY . SPOTKANIA .
CWK . KODOWANIE . FAQ . STOPKA

From: Tomasz Radko <trad@interia.pl>
Subject: [konkurs] mniam, mniam, mniam...
Date: Tue, 30 Nov 2004 02:21:21 +0100
Message-ID: <coghrs$st7$1@node2.news.atman.pl>

[...]

1. Autor, tytuł, dodatkowy punkt za wskazanie - co jedli, a jeszcze jeden -
za wyjaśnienie, co to właściwie jest (razem 4 pkt)
"Goście weszli w porządku i stanęli kołem;
Podkomorzy najwyższe brał miejsce za stołem;
Z wieku mu i z urzędu ten zaszczyt należy.
Idąc kłaniał się damom, starcom i młodzieży.
Przy nim stał kwestarz, Sędzia tuż przy Bernardynie,
Bernardyn zmówił krótki pacierz po łacinie.
Mężczyznom dano wódkę; wtenczas wszyscy siedli
I xxxxxxxxxxxxxxx milcząc żwawo jedli."

2. Autor i tytuł (2 pkt)
"Gdy zdobyto twierdzę i tak oblężonym, jak i oblegającym zastawiono obiad,
stary gentleman zawołał:
- Joe! Joe! Przeklęty chłopak, znowu śpi. Bądź pan tak dobry i uszczypnij go
w łydkę. Tylko w ten sposób można go obudzić. (...)
- Teraz siadajmy, jak można - rzekł gentleman. Po wielu żartobliwych
napomknięciach o szerokości kobiecych sukien, po wielu rumieńcach,
spowodowanych propozycją, by damy siadły na kolanach u panów, całe
towarzystwo usadowiło się w powozie, a stary gentleman jął puszczać wkoło
przedmioty podawane mu przez pyzatego chłopca.
- Teraz, Joe, podaj noże i widelce.
Rozdano noże i widelce. Damy i mężczyźni w powozie, a pan XXXX na koźle,
zaopatrzeni zostali w te niezbędne narzędzia.
-Talerze, Joe! Talerze!
Talerze również podano w ten sam sposób.
- Teraz, Joe, podaj drób. Przeklęty chłopak, znowu śpi. - Kilka energicznych
szturchańców wyrwało go z letargu.
- No, dawaj jeść!
W dźwięku tych stów było coś takiego, co zupełnie rozbudziło zaspanego
chłopca. Drgnął, a jego ołowiane oczy, na pół zatopione w tłustych
policzkach, miłośnie spoglądały na jadło, w miarę jak je wydobywał.
- No, żywo! - zawołał pan XXXX, bo pyzaty chłopiec pożerał wzrokiem kapłona,
z którym, zdawało się, nie był w stanie rozstać się. Wreszcie westchnął
głęboko, rzucił rozpaczliwe spojrzenie na pulchne pieczyste i smutno podał
je panu.
- Dobrze, tylko żywiej! Teraz ozór. Teraz pasztet z gołębi. Uważaj na
cielęcinę i szynkę.
Pilnuj raków. Wydobądź sałatę, podaj pieprzu...
Wydając te szybkie rozkazy, pan XXXX rozdawał wewnątrz powozu wymienione
wyżej artykuły i stawiał niezliczoną ilość półmisków na kolanach
biesiadników."

3. Autor i tytuł (2 pkt)
"Roch jął się rozpytywać o wieś i różne sprawy, opowiadała jeno piąte przez
dziesiąte krzątając się tak pilnie kole jadła, że pokrótce zastawiła przed
nimi ziemniaków szczodrze omaszczonych tęgą michę i nie mniejszą barszczu, w
którym kiedy koło pływała kiełbasa. Skwapnie się przypięli do śniadania.
- To mi dopiero jadło - pokrzykiwał wesoło - kiełbasa galancie czujna. Po
tym to człowiek poczuje jakąś wagę w żywocie. A to me paśli w tym kreminale,
żeby ich wciorności."

4. Autor i tytuł (2 pkt)
"I nic jeść nie będziesz, kleiczek i basta.
Broń Boże kiełbaski, słoninki lub ciasta!"

5. Autor i tytuł (2 pkt)
"Panny, na to się trzymajcie,
małe kęsy przed się krajcie,
ukrawaj często, a mało,
a jedz, byleć się jedno chciało."

6. Autor i tytuł + dodatkowy za nazwisko Pana, który przyniósł maliny (3
pkt)
"Bo do trwałego kapitału jajek, kotletów, ziemniaków, konfitur, biszkoptów,
których Franciszka nawet nie zapowiadała, zawsze dodawała coś, zależnie od
urodzaju pól i sadów, produktów morza, okoliczności handlu, uprzejmości
sąsiadów i jej własnego geniuszu, tak że nasze menu, niby owe czworoliści
rzeźbione w XIII wieku na portalach katedr, odbijało po trochę rytm pór roku
i wydarzeń. Więc błękitną flądrę, bo kupczyni zaręczyła, że jest świeża;
indyczkę, bo Franciszka zobaczyła ładną na targu w XXXXXXX; karczochy na
szpiku, bo nam ich jeszcze nigdy nie przyrządzała w ten sposób; pieczeń
baranią, bo świeże powietrze trawi i będzie czas uporać się z nią do
siódmej; szpinak dla odmiany; morele, bo za dwa tygodnie już ich nie będzie;
maliny, które pan XXXX przyniósł umyślnie; wiśnie, pierwsze z naszego sadu
po dwu latach nieurodzaju; ser śmietankowy, który dawniej lubiłem; torcik
migdałowy; bo go zamówiła w wille; ciasto drożdżowe, bo na nie była kolej."

7. Autor i tytuł (2 pkt)

"Jadłospis do drinków: bruschette z posiekanymi pomidorami i bazylią,
crostini (grzanki) z marynowaną papryką. Pierwsze danie: gnochci, nie te
zwykłe kartoflane, tylko z grysiku (małe porcyjki, bo to sycące). Potem
pieczeń cielęca z czosnkiem i kartoflami, przybrana świeżą szałwią. Mała
zielona fasolka, jeszcze krucha, ciepła, z koprem, oliwkami, i sałatą.

Przed samym przybyciem gości napełniłam koszyk sałatą. Na początku czerwca
posiałam dwa opakowania nasion różnych gatunków sałaty, żeby obramować
klomb. Wzeszły w ciągu tygodnia, a po trzech tygodniach już nie były tylko
obramowaniem. Są wszędzie. Dziwne uczucie oczyszczać klomb kwiatów i
jednocześnie zbierać je na kolację."



8. Autor i tytuł + dodatkowy punkt za imię osoby, która wie, jak się robi
piwo (3 pkt)

"Jak uwarzyć dobre piwo? A co za filozofia? Po pierwsze potrzebny jest słód.
Tak z worek lub pól. Zrobienie słodu w zasadzie nie stanowi problemu. Trzeba
rozsypać ziarno na plandece, zrosić je wodą, ale uważać, żeby nie
przesadzać, bo zgnije. Po dwu dniach zboże wypuści białe, wyglądające trochę
jak pajęczyna korzonki. (...) Wojskowy gar na grochówkę nakrywa wszystkie
cztery palniki kuchenki. Czterdzieści litrów wody, worek słodu. Temperaturę
ocenia na oko, na początek wystarczy około 35 stopni C. Przystawiła sobie
drabinkę i łyżką wazową miesza zawartość.

- Ten etap nazywa się zacieraniem - wyjaśnia kuzynce."



9. Autor i tytuł (2 pkt)

"- Dostałeś homary?

- Tak, u Luda Younga. Naładował mi pełny koszyk, jakby chodziło o czyjeś
życie. Próbowałem mu zapłacić, ale nie chciał pieniędzy.

(...)

-Sałatka z homara też jest dobra, ale może zbyt skromna jak na kolację. Z
Warren jadałyśmy homara w ulubiony sposób w The Fair Weather Inn na Long
Island. Mięso z ogona moczysz w sake, a potem gotujesz z dodatkiem
bambusowych pędów i kotewki, po czym faszerujesz nim skorupy i zapiekasz.
Oczywiście, gdybyśmy mieli małże i mięso z krabów, mogłabym zrobić
faszerowane ogony homara. Przyrządza się podobne danie, tylko że z białym
winem i parmezanem. Gdybym tak miała białe wino i parmezan.

- Kupiłem ser. Ale to nie jest parmezan. Cheddar.

- No to nie ma się nad czym zastanawiać. Pasztet z homara! Nie mamy
śmietany, ale mogę dodać mleka. Bunny zje bez grymasów, a poza tym będzie to
pewna odmiana po gotowanych homarach. Chcę, żeby to było coś dobrego."



10. Autor i tytuł (2 pkt)

"chłopcu trochę rozgoryczonemu będą smakować pikantne pomarańczowe
grajcarki; tej uśmiechniętej słodko nauczycielce morelowe serduszka; dla tej
dziewczyny płomiennowłosej oczywiście mendiatns, a dla tej energicznej
wesołej kobiety czekoladki z orzechami. Dla Guillaume;a florentynki, które
będzie jadł porządnie ze spodka w swoim schludnym kawalerskim domu. Apetyt
Narcisse'a na trufle w grubej czekoladowej polewie świadczy o dobrym sercu
mimo pozornej burkliwości."



11. Autor i tytuł (2 pkt)

"Zaledwie skończyła się wielka dyskusja na temat combra baraniego, podano
szynkę tewkesburską, z lekka podlaną zaprawą West India. Swithin tak obficie
raczył się tą potrawą i spożywał ją tak długo, że z jego winy powstał zator
w podawaniu. Chcąc całkowicie poddać się rozkoszy spożywania ulubionego
smakołyku, przestał nawet rozmawiać. (...)

Ale w tej chwili Swithin skończył jeść szynkę.

- Gdzie kupujesz grzyby? - zapytał Irenę tonem człowieka dystyngowanego. -
Najlepiej kupować je u Snileyboba; ma się przynajmniej pewność, że są
świeże."



12. Autor i tytuł (2 pkt)

"Kiedy wszyscy siedli do kolacji - Raffi wrócił do domu w momencie, gdy
Paola podawała kluski - nastrój Brunettiego nieco się poprawił. Na widok
dzieci nawijających na widelce świeżo ugotowane pappardelle, ogarnęło go
niemal zwierzęce poczucie bezpieczeństwa i dostatku, a ich łakomstwo było
tak zaraźliwe, że sam zaczął jeść z apetytem. Paola zadała sobie trud
opieczenia czerwonych papryk i zdjęcia z nich skórek, były więc miękkie i
słodkie, właśnie takie, jak lubił. Kiełbaski zawierały duże ziarna
czerwonego i białego pieprzu, ukryte w delikatnym mięsnym nadzieniu jak
najgłębsze zasoby smaku i wydobywane na podniebienie przy pierwszym kęsie,
przy czym rzeźnik Gianni nie pożałował czosnku. Każdy wziął po dokładce, nie
mniejszej , o zgrozo, niż pierwsza porcja. Potem w żołądkach zostało już
tylko trochę miejsca na sałatę, lecz kiedy i tej zabrakło, wszyscy zmieścili
jeszcze odrobinę świeżych truskawek z kroplą łagodnego octu."



13. Autor i tytuł (2 pkt)

"Oczyszczone płaty mięsa pociął migiem na paski, posolił i posypał jakimiś
ciemnymi, drobno potłuczonymi ziarnami, wydusił na to dwie zielone limety i
szczodrze posypał posiekaną drobno pietruszką. Potrząsnąwszy miską, wyrzucił
jej zawartość w powietrze i ... wszystko wylądowało z powrotem w misce,
wymieszane, ale niewystarczająco, więc powtórzył to jeszcze dwukrotnie
(...). Zupa rzeczywiście była królewska - aromatyczna, ale nie powalająca
wonią ryby, klarowna, ale jakimś cudem gęsta, złocista w kolorze, łagodnie
pieprzna, z posmakiem dymku. A jednocześnie rozgrzewająca i podniecająca."



Monika


STRONA GŁÓWNA . [PRZECZYTANE] . NASZE CYTATY . [ULUBIONE] . KONKURSY . CYTATY . SPOTKANIA . CWK . KODOWANIE . FAQ . STOPKA
[ hosted by artserwis.pl - praca , - portal twórców ] [ VIRTUS3 DESIGN ]