STRONA GŁÓWNA . [PRZECZYTANE] . NASZE CYTATY .
[ULUBIONE] . KONKURSY . CYTATY . SPOTKANIA .
CWK . KODOWANIE . FAQ . STOPKA

From: Tomasz Radko <trad@interia.pl>
Subject: [konkurs] Momenty były?
Date: Tue, 18 May 2004 15:59:45 +0200
Message-ID: <c8d4ok$3i0$10@shodan.interia.pl>

[...]

No to do adremu.
------

1. Autor, tytuł, imię i nazwisko bohatera (3)

Gdy znalazł się w sypilni małżeńskiej, widok Stelli śpiącej w 
czepeczku, pod który wsunięte był włosy, i wzdychającej raz po raz 
przez sen w olbrzymim, wysokim, mosiężnym łożu, wzruszył go i 
roztkliwił: "Dała mi siedmioro dzieci i należała tylko do mnie. - W 
pokoju unosił się lekki zapach waleriany, ostatni ślad ataku 
histerii. - Moja biedna Stella!" - robił sobie wyrzuty wdrapując się 
na łoże.Godziny mijały, a on nie mógł zasąć: Bóg swoją potężną 
dłonią rozniecał w nim trzy płomienie: pieszczot Marianniny, wierszy 
francuskich i ów gniewny płomień ognisk palących się w górach.
Ale gdy zaczynało już świtać, księżna miała okazję się przeżegnać.
---

2. Autor, imię narratorki, miejsce akcji (3)

- Do dzieła - powiedział Rafael, który, jak się zdaje, nie mógł już 
powstrzymac swych niezwykle pobudzonych żądz - czas już złożyć 
ofiarę; niech każdy z nas przygotuje się, by doświadczyć swoich 
ulubionych rozkoszy.
I niegodziwiec, położywszy mnie na sofie w postawie dogodnej dla 
jego obrzydliwych rozkoszy, każe mnie przytrzymywać Antoninowi i 
Clementowi... Rafael, Włoch, występny (...), zaspokaja się obelżywie 
nie pozbawiając mnie dziewictwa. O szczycie zboczenia! Można by 
powiedziec, że każdy z tych świntuchów za powód do chwały poczytywal 
sobie, aby zapomniec o naturze, wybierając swe niegodne rozkosze. 
Wysuwa się Clement, podrażniony widokiem niegodnych postępków swego 
przełożonego, a jeszcze bardziej tym, czemu się oddawał im 
przypatrując.Oświadcza mi, że nie będzie dla mnie bardziej 
niebezpieczny niż (...), i że miejsce, gdzie odbędzie się jego hołd, 
nie urazi mej cnoty na niebezpieczeństwo. Każe mi uklęknąć, 
przyciskając się do mnie w tej postawie, i wybiera takie miejsce dla 
swoich perfidnych namiętności, że nie pozwala mi to podczas ofiary 
uskarżać się na jej nienormalność.
---

3. Autor, tytuł (2)

Było pół do piątej po połudiu, kiedy A. wyszła z łazienki. X. 
zobaczył ją przechodzącą obok jego pokoju w szlafroku w drobne 
fałdy, z ręcznikiem okręconym wokół głowy jak turban. Poszedł za nią 
na palcach zataczając się jak pijany i wszedł do małżeńskiej 
sypialni w chwili, kiedy ona rozchyliła szlafork i przerażona znowu 
sie okryła.Zrobiła niemy gest w stroneprzyległego pokoju, gdzie za 
uchylonymi drzwiami, jak widział X., Gaston zaczynał pisać list.
- Idź precz - powiedziała bezgłośnie.
X. uśmiechnął się, chwycił ją w atlii oburącz jak doniczkę z 
begoniami i rzucił na łóżko. Brutalnym szarpnięciem zerwał płaszcz 
kąpielowy, zanim zdążyła mu przeszkodzić, i spojrzał w przepaść 
nagości, gdzie nie było ani jednego odcienia skóry, ani jednej smugi 
puszku ani pieprzyka, którego by nie wyśnił w ciemnościach innych 
pokojów. A. broniła się szczerze, z chytrością doświadczonej samicy, 
i podczas gdy na próżno usiłował schwycić wymykające mu się z rąk 
zwinne, pachnące ciało, próbowała odbić mu nerki kolanami i ryła mu 
twarz paznokciami, ale ani z jego, ani z jej ust nie wydarło się 
bodaj jedo westchnienie, którego nie możnaby wziąć za głęboki oddech 
kogoś, kto patrzy na zwykły zmierzch kwietniowy przez otwarte okno. 
Była to dzika walka na śmierć i życie, ale wydawała siępozbawiona 
wszelkiej gwałtowności, bo składały się na nią konwulsyjne ataki i 
widmowe odwroty, ruchy powolne, ostrożne, uroczyste, tak że między 
jednym a drugim dośc było czasu na to, aby na nowo zakwitły petunie, 
a Gaston w sąsiednim pokoju zapomnial o swoich snach żeglarza 
powietrznego, tak jakby byli dwojgiem wrogich kochanków usiłujących 
sie pojednać na dnie przezroczystego stawu. W ogniu zaciekłej i 
uroczystej próby sił A.zrozumiała, że skrupulatność jej milczenia 
jest tak irracjonalna, że grozi wzbudzeniem podejrzeń męża o wiele 
bardziej niżodgłosy wojny, których starali sie uniknąć. Wtedy 
zaczęła się śmiać z zaciśniętymi ustami, nie rezygnując z walki, ale 
broniąc się z pewną sztucznością, i wywijać sięcoraz mniej 
błyskawicznie az do chwili, gdy oboje zdali sobie sprawę, że sa 
jednocześnie przeciwnikami i wspólnikami, i potyczka przeobraziła 
się w konwencjonalne igraszki, a wrogei agresje - w pieszczoty. 
Nagle, niemal w zabawie, jakby to był jeszcze jeden figiel, 
A.zaprzestała obrony na ułamek sekundy, a gdy zareagowała, 
przerazona tym, do czego sama dopuściła, było już za późno. 
Straszliwy wstrząs unieruchomił ją w punkcie ciężkości i 
przygwoździł do miejsca, a woleobrony zdruzgotałanieodparta żądza 
odkrycia, czym są te pomarańczowe świsty i niewidzialne stery 
czekające na nią po drugiej stronie śmierci. Lediwe zdążyła 
wyciągnąć rękę, po omacku sięgnąćpo ręcznik i zakneblować sobie nim 
usta, żeby nie wyrwało się z nich miauczenie kotki, rozdzierające 
jej wnętrzności.
---

4.Kto i do kogo wpadł? (2)

- To ci powiem, co mi sie wczoraj przygodzilo... Wpadlem do niej jak 
oszalaly. Com mówil, nie pamietam... ale to wiem, ze dziewka 
krzyknela: W ogien pierwej sie rzuce!" Wiesz, jako tam komin 
ogromny. I wraz skoczyla ! Ja za nia. Porwalem ja wpól. Juz sie 
szatki na niej zatlily. Musialem gasic i trzymac zarazem. Wtem dur 
mnie schwycil, szczeki mi sie sciely... Rzeklbys, ze mnie kto za 
zyly w szyi szarpnal... Za czym wydalo mi sie, ze owe iskry, wedle 
nas latajace, zmienily sie w pszczoly i brzecza jako pszczoly... Ot, 
jak mnie tu widzisz, prawda!
---

5. Autor, imiona obu postaci (3)

Śmiech obojgu nie dawał mówić. X jak mógł osuszał swe "wąsy". 
Pomagała mu odchylając jedwabnego szala, którym głowa jej była 
nakryta. Zanurzył usta we włosy, na węzeł związane jednym ruchem, 
utopił je w wonnych, suchych kędziorach. A kiedy znowu zniżał się do 
ramion, nie doznał już oporu.
Uszy jego słyszały, jak rwie się i kipi to wzburzone serce. Ręce 
pieściły nie dziewicze, płonące ciało, lecz jakby żywe szczęście, 
ucieleśniony zachwyt. Tracił rozum, odsłaniając ustami przecudowne, 
niewinne łono, pełne radości i upojenia. Wydzierał jeden jeszcze 
pocałunek, tylko ten jeden, z ochotą marząc, żeby go za to spotkała 
śmierć. I oto drogie ręce otoczyły jego szyję, ukochane, żarliwe 
usta wpiły się w jego usta z cichym, bolesnym szeptem... Cała postać 
zgięła się, złamała i przytuliła do piersi. Przygarnął ją ze czcią, 
przyjął do siebie ufną, cichą, posłuszną. Wtedy doznał na chwilę 
szczęścia jakby cudzego, rozkoszy niedościgłej, zgoła czystej, 
zaziemskiej, nieprzemierzonej jak niebo. Pragnął zwierzyć jej, co 
czuł, nazwać słowem czarę rozkoszy zbliżoną do ust, zawrzeć w nazwie 
ów niespodziany głos rodzący się w sercu, który go przenikał aż do 
szpiku kości. Duch jego pracował wtedy, jakby świat ramieniem 
spychać mu przyszło z posady. Tę samotną i potajemną chwilę rozkoszy 
z nagła roztrąciło coś jak uderzenie... Był to głos piszczałki 
wartownika nocnego.
Y drgnęła, raz jeszcze na mgnienie oka przywarła do niego w 
pocałunku ciał i uściśnieniu dusz... Znikła w ciemności. Szelest jej 
kroków zagłuszyły poświsty wichru. X słyszał przez chwilę, jak 
rozmawiała na ganku ze stróżem nocnym i wabiła do siebie psy. Nie 
wszystkie jednak do niej przyszły. Kilka z nich ze szczekaniem 
skoczyło ku X, który umykał co siły w nogach. Ledwie, ledwie zdążył 
przypaść do konia, odwiązać supeł cuglów i stanąć w strzemionach, 
gdy go opadły. Baśka rzuciła się naprzód jak strzała. Sadząc 
jelenimi susy wypadła w pole i uszła psom. Długo niosła go w 
podrzutnym skoku wskroś wichru i śniegów po niewiadomej przestrzeni. 
Nie ściągał wodzów, nie mógł kierować jej chodami.
---

6. Autor, tytuł (2)

Koncern ma swojąpolitykę w sprawie dupczenia. Dupczenie jest w 
porządku.
Wszyscy jakośto widzą (choć słowa o tym nie ma w żadnym z 
regulaminów dla personelu). Rozmowy o dupczeniu są nawet lepiej 
widziane niż sama czynność, aczkolwiek i czynnośc jest dobrze 
widziana, chociaż móqwienie o dupczeniu własnej żony jest źle 
widziane. (Na przykład: Słuchaj, ale mnie żona wyruchała tej nocy, 
jak wściekła! Taka gadka nie uchodzi qw rozmowach z panami, z 
którymi ma się stosunki handlowe i którzy mogliby znać daną żonę). 
Ale dupczenie z cudzą żoną jest jak najbardziej dobrzewidziane i 
można się nim przechwalac pod warunkiem, że mąż takiej damy nie 
pracuje u nas i nie jest naszym dorym i lubianym znajomym. Koncern 
popiera takie rzeczy, jeśli robi sie je z pewną fantazją, humorem, 
wulgarnie, fachowo i bez czułostkowości z młodymi, ładnymi 
dziwczętami albo trochę starszymi niewiastami, najlepiej z 
cudzoziemkami lub kobietami pociągającymi z innych powodów; nie 
należy przy tym podnosić za wiele hałasu,wypada robić przynajmniej 
wrażenie dyskretnego,unikac skandali, szumu i wszelkich poważnych 
komplikacji, pachnących romansem.
---

7. Autor, tytuł, narodowość obu kochanek narratora (4). Bonusowe pół 
punktu za policzenie, ilokrotnie złożone jest to zdanie ;)

Nie rozumiem i kocham te powtarzające się manewry, skąd mam 
wiedzieć, dlaczego nie pozwalasz zdjąć sobie majtek, wyginając się w 
łóżkuniby delfin aż do chwili, gdy moje palce jednym ruchem odsuną 
różowego pieska chihuahua od tych nóg zimnych i zaciśniętych,które 
wycałuję dokładnie palec po palcu, które wyliżę dokładnie,łaskocząc 
cię,żebyś się wzbraniała i wierciła śmiejąc, i wymyślała mi od 
fetyszystów i odganiała mnie, zanim nie poddasz się ciału, które od 
góry do dołu szuka twego, usta przemykające po twojej skórze, 
niezręczny członek, który zahacza o twe kolana i brzuch, który cię 
moczy, preludium nowe przy każdej próbie, na każdym postoju tej 
drogi, twój zapach pod paznokciami, przeciąga się szukanie tego, co 
już znalezione, niezrozumiałe odkrywanie tego, co już znane, twoje 
palce w pachwinach, obejmujące mój seks, przewracanie się jednego na 
drugie w zaspokajaniu pragnienia skórypełnej ust, mnożonej przez 
ręce i zęby, pierwotna hydra, słodki hermafrodyta głowonóg, 
odwrócenie środków i celów, usta seksem, anus ustami, twój język 
szukającym fallusem, moje wargi pochwą, w którą się zagłębiasz, 
muzyka ciszy na czerwono, sonata splatająca dwa głosy, węże 
kaduceusza wznoszące się ku ostatecznemu rozwiązaniu, ostatni akord, 
którego nie usłyszę, bo mi go odmawiasz, tym razem, tak jak tyle 
innych razy, będzie jak z tymi majtkami, które koniecznie chcesz 
zdejmować sama, odwrócę cię na bok, całując w szyję, ześlizgując się 
po plecach, wyczerpana będziesz leżała bez ruchu i wystarczy, bym 
nagle wyobrazil sobie to, czego pragnę, aby znowu poczuć, jak moja 
siła powraca i żąda, a ty godzisz się na wszystko, słaba i 
zagubiona, z twarzą w poduszce, godzisz się, że cię będę całował, 
wymruczysz swą kotkę napiętą i poddaną, odgnadę twe zamknięte oczy, 
twe ręce nad głową, twój profil pływaczki rozkołysanej na brzegu 
trampoliny do wspaniałego skoku, zejde wzdłuż twych pleców, 
pozwolisz otworzyć się i przeszukać, odczujesz niekończący się 
inwentarz języka wchodzącego w samą głąb, wargi przyssane do 
obrączki z ognia i mchu, która się kurczy, która ustępuje wyrwana z 
codziennej, intymnej przydatności, wezwana do ceremonii, która 
wzniesie ją ponad rutynę rąk, od czasu do czasu zniżających się, aby 
ją wytrzec lub umyć, ponad to prawie nieistnienie, w którym tylko 
choroba wraca ją uwaznym palcom, robiąc z niej usta łykające 
stożkowate leki, miejsce do mierzenia temperatury, a ty pozwalasz 
sięlizaci pieścić, i dotykać aż do chwili, kiedy nagle sprężysz się 
w odmowie, cała się wygniesz drżąca, nie, wiesz, że to nie, 
odwrócisz się, skarżąc, bo rękami chwyciłem cie za biodra, aby 
zatrzymać cię i otworzyć, odepchniesz mnie jednym ruchem, usta 
zaciśnięte, upór, by nie ustąpić, znowu słyszęten metaliczny głos, 
którym powracają odwieczne zakazy, raz jeszcze będzie brama z rogu i 
kości słoniowej, anioły Sodomy z włosami na wietrze wslizgujące 
siępod ochronne prześcieradła, ty znowu na wznak, ofiarowując mi 
kanoniczny bruzch, okreslając się przez tak i przez nie, Aryman i 
Ahuramazda, absurdalne tabu, zakazy mamusi, katechizmu i Świętego 
Kościoła złączone w jedno wielkie nie, o, gazelo, robiona na miarę, 
na wzór i podobieństwo twego Boga i Ojczyzny, żalosny kluczu do tylu 
spraw, panienko z dobrego domu, modeliku bez skazy, amen, amen, 
chyba żeby.
---

8. Autor, tytuł (2)

- Niech mi pani siądzie na kolanach - zaproponowal Kacper.
Miał juz rozpięte spodnie.
Królowa usłuchała. Kacper chwycił ją w talii, lekko uniósł i 
posadził wyżej. Królowa wierciła się i toczyła białkami 
wybałuszonych oczu. Gdy po kilku bezowocnych próbach udało mu się 
wreszcie trafić w odpowiednie miejsce, zadrżała gwałtownie.
Rzęziła.
- Popieśc mi piersi, długo, mój skarbie, moje berełko!
A potem:
- Jak ci na imię?
- Kacper.
- A mnie... Wysokość. Och!
Królowa przechyliła się w tył i zaczęła się ślinić. Omal nie spadła 
na podłogę, ale szczęśliwie zdołał ją pochwycić.
Później, zapinając ubranie, królowa spytała głosem pełnym nadziei:
- Co teraz z nami będzie?
- Nic. Wracam do domu. Niedługo znowu przyjdę. Kocham panią.
Królowa z goryczą potrząsnęła głową.
- Wszyscyście tacy sami. Jak tylko dostaniecie to, czegoście 
chcieli, nic was nie zatrzyma.
westchnęła.
- Tak, każdy ma ochotę ciupciać krolową, ale nikt nie chce jej poślubić.
---

9. Autor, tytuł, kto był poprzednim mężem Pelagii (3)

Spojrzał na Pelagię. Ciemna barwa jej ciała jeszcze więcej zyskiwała 
w świetle promieni słonecznych. Wzrok jego ponownie ze szczerą 
radością, choc i całkowicie wyzbyty z żądzy, błądzić zaczął po całej 
jej postaci. Z ogromnym zdumieniem spostrzegł że za szybko, za 
wysoko - jak na poranny sen - falowały ciemne piersi, prawie 
nietknięte działaniem czasu: pięciu lat małżeństwa i 
macierzyństwa... Coraz bardziej zdziwiony wzrok A. ześliznął się 
wreszcie na twarz: na usta... na policzki... na oczy szeroko 
rozwarte... Nie spała! W spojrzeniu jej wyczytał rzeczy tak dziwne i 
niepojęte, że natychmiast nachylił się nad nią, prawie dotykając 
twarzą szeroko rozchylonych nad zaciśniętymi zębami warg... I nagle 
  wgryzły się weń te wargi... Ciemne, gibkie ramiona w oka mgnieniu 
oplotły całego potężnym wężowym uściskiem... tak dobrze znana twarz 
odmieniła się nie do poznania, przeobrażona żądzą tak oszalałą, że 
czterdziestopięcioletni A. nie mógł siępowstrzymać, by nie cofnąć 
sie instynktownym ruchem niedorostka i nie zapytac drżącym szeptem:
- Co ci jest?...
Ogromne cozy patrzyły weń z dzikim rozkochaniem się, jakby nie 
pojmując, cp mówił.
- Nie wiedziałam... nie wiedziałam, że miłość to takie szczęście... 
- usłyszał wreszcie po długiej, długiej chwili.
Drgnął całym ciałem.
- Przecieżeś wdowa! - zawołał w najwyższym zdumieniu.
---

10. Skąd pochodził narrator? (2)

A ona całowała mnie pocałunkiem ust swoich i jej miłość była jak 
lepsza nad wino, i jej zapach upajał mnie rozkoszą, i piękna  była 
jej szyja jak klejnoty, i jagody jej lic pośród złotych łańcuszków, 
otoś ty piękna, przyjaciółko moja, otoś ty jest piękna, oczy twoje 
jak gołębicy (mówiłem) i ukaz mi oblicze twoje, niechaj głos twój 
zabrzmi w uszach moich, lbowiem głos twój wdzięczny, a oblicze twoje 
piękne, zraniłaś serce moje, siostro moja, jednym okiem twoim i 
jednym ogniwem łańcuszka szyi twojej, plastrem miodu kapiącym wargi 
twoje, miód i mleko pod językiem twoim, a wonność ust twoich jak 
jabłek, podobne piersi twoje do gron winnych, twoje piersi jak grona 
winnicy, gardło twoje jak najlepsze wino, które obmywa moją miłość i 
spływa po wargach i zębach... Zdrój ogrodów, nard i szfaran, trzcina 
wonna i cynamon, mirra i aloes, jadłem plastr z miodem moim, piłem 
wino moje z mlekiem moim; kimże była, kimże więc była ta, która 
powstała niby zorza, piękna jak ksieżyc, jasniejąca jak słońce, 
straszna jak wojska uszykowane porządnie.
---

11.Autor, tytuł (2)

Ba-ba-lu, mówże, gadaj, opowiedz, jak ci z nią było? Musze wiedzieć, 
i to ze wszestkimi szczegółami! Jakie ma cycki? Co robi z udami, 
Ba-ba-lu, czy ściska ci tyłek, jak to opisują w zakazanych 
ksiązkach, czy może oplata je ciasno na kutasie, ażczłowiek ma 
ochote zawyć, tak jak w moich marzeniach? A jakie ma tam włosy? 
Opowiedz mi wszystko o jej włosach łonowych i o zapachu, chociaż 
słyszałem to juz tyle razy. Naprawde klęczała czy robisz mnie w 
konia? Naprawdę klęczała na _kolanach_? Jakie ma zęby i co nimi 
robi? Co robi dokładnie - ssie czy dmucha, a może jedno i drugie 
naraz? Na miłość boską, Ba-ba-lu, strzeliłes jej rposto do buzi? O, 
mój Boże! I co, połknęła od razu, wypluła czy się wściekła, powiedz! 
  Co zrobiła z twoją spermą? Uprzedziłeś ją, że zaraz kończysz, czy 
poprostu skończyłeśiniech sama się amrtwi? Kto jej go włożył, sama 
sobiewłożyła czytyś jej wsadził, czy może sam się tam wśliznął? I 
gdzie leżały wasze ubrania? Na kanapie? Na podłodze?Ale _dokładnie_! 
Chcę znaćszczegóły! Szczegóły! Najdrobniejsze szczegóły! Kto jej 
zdjął biustonosz,ktojej zdjął majtki - _majtki_ - tyśzdjął? Czy ona 
sama? Ba-ba-lu,miała coś na sobie, jak ci robiła minetę? A poduszka 
pod pupą, włożyłeś jej poduszkę pod pupę, jak radząw podręczniku 
małżeńskim moich rodziców? Co się stało, kiedy w nią wszedłeś? Ona 
też miała orgazm? Mandel, wyjaśnij mi jedną rzecz - czy _one_ mają 
orgazm? Coś im tryska? Czy tylko dużo jęczą, czy jak? Jak wyglądal 
jej orgazm? Co to było? Zanim do reszty oszaleję, musze się 
dowiedzieć, jak to z nimi jest!
---

12. Tytuł, imię bohaterki, kim była dla bohatera (2)

Spełnił więc rozkaz, a ona położyła się mu na plecach. Poczułwtedy 
coś miękiiego,gładszego niż jedwab i delikatniejszego niż olej 
sezamowy,i pomyślał sobie:"Ten król jest lepszy od wszystkich 
kobiet". Z. leżała chwilę na jego plecach, po czym zsunęła się na 
podłogę. Ali zaś powiedział sobie w duszy: "Chwała Allachowi, że się 
nie podniecił." Lecz ona rzekła: "Ali, mójczłonekpręży się tylko 
wtedy, gdy pocierać go dłonią. Pocieraj go więc, aby powstał, a 
jeśli tego nie zrobisz, zabiję cię!" To rzekłszy położyła się na 
plecach, chwyciła go za rękę i położyła ją sobie między uda, a on 
poczuł pod rą coś miększego niż jedwab, białego i nabrzmiałego, coś, 
co przypominało gorącem żar łaźni lub serce kochanka ogarniętego 
namiętnością. Pomyślał sobie: "Cóż to za dziwy, król posiada to, co 
mają kobiety!", i ogarnęła go taka żądza, że członek mu sie 
wyprężył. Kiedy Z. to zauważyła,zaśmiała sięi zachichotałamówiąc: 
"Do tego już doszło, a ty jeszcze mnie nie poznałeś?" Zapytał: "A 
kimże ty jesteś, królu?"
---


STRONA GŁÓWNA . [PRZECZYTANE] . NASZE CYTATY . [ULUBIONE] . KONKURSY . CYTATY . SPOTKANIA . CWK . KODOWANIE . FAQ . STOPKA
[ hosted by artserwis.pl - praca , - portal twórców ] [ VIRTUS3 DESIGN ]