STRONA GŁÓWNA . [PRZECZYTANE] . NASZE CYTATY .
[ULUBIONE] . KONKURSY . CYTATY . SPOTKANIA .
CWK . KODOWANIE . FAQ . STOPKA

From: Tomasz Konatkowski <tkonatko@poczta.onet.pl>
Subject: [konkurs] Pociągi w literaturze (długie!)
Date: Sat, 20 Mar 2004 15:08:36 +0100
Message-ID: <sw2zp5fqs385$.14epmjic1vs9y.dlg@40tude.net>


[...]

1. Autor - 2 punkty, tytuł - 2 punkty.

Konduktor najwyraźniej miał ochotę na pogawędkę.
- Trzy zimy temu - mówił - przeżywaliśmy w tym pociągu ciężkie chwile.
Pociąg utkwił w zaspie śnieżnej na czterdzieści osiem godzin, gdzieś na
Bałkanach, na jednym z najgorszych, najbardziej pustych odcinków. Zaczęło
brakować jedzenia, a na dodatek trzeba było oszczędzać paliwo.
- Czy dotrzemy na czas do Belgradu?
- Trudno powiedzieć. Z mojego doświadczenia wynika, że jeśli pada po tej
stronie Budy, to dwa razy tak mocno pada nad Belgradem. Inaczej rzecz ma
się z Dunajem. Śnieg może walić w Monachium, a w Budapeszcie będzie jak
latem. Dobranoc, doktorze. W taką pogodę będzie pan miał wielu pacjentów.

2. Autor  - 1 punkt, tytuł - 1 punkt

Wyszedłem na peron i dałem znak pociągowi towarowemu, że może odjeżdżać,
wykropiłem go zielonym światłem. A potem, kiedy wróciłem i zawiadomiłem
sąsiedni przystanek, podając godzinę, kiedy ten pociąg przejechał przez
moją stację, pakunek zniknął. A Wiktoria ziewała i przeciągała się, i
robiła do mnie oko, a ja poczułem nagle do niej zaufanie, tak że, kiedy
powiedziała, że chętnie by się z godzinkę zdrzemnęła, otworzyłem drzwi
gabinetu pana zawiadowcy, tak jak to robił w Dobrowicach dyżurny ruchu, pan
Całusek, zanim rozdarł ceratę na owej kanapie, ona zaś weszła, a ja
przyniosłem swój płaszcz i położyłem go na kanapie; (...)

3. Autor - 1 punkt, tytuł - 2 punkty. Chciałem dodać jeszcze punkty za
nazwisko autora przekładu :-) Ten fragment sam przetłumaczyłem, dosyć
koślawo zresztą, dysponuję tylko oryginałem. Nazwisko skrócone do inicjału,
ale i tak jest łatwo.

Dwaj mężczyźni weszli do środka. P. spojrzał pytająco na towarzysza.
- Czy coś zmieniło się w tym przedziale?
- Niczego nie dotykano. Starałem się nie przesunąć ciała w trakcie badania.
P. skinął głową. Rozejrzał się dookoła.
Pierwszą rzeczą, którą zauważały zmysły, było intensywne zimno. Okno było
opuszczone w dół tak bardzo jak się dało, a zasłona podciągnięta do góry.
- Brrr - stwierdził P.

4. Nazwisko autora, a raczej obserwatora (2 punkty).

Są takie chwilee,
że jak się schylee,
to mam cię w tylee...
	Pijak w pociągu do Kobyłki w Wigilię podczas dwugodzinnego stania pod
sygnałem

5. Autor - 1 punkt, tytuł - 1 punkt.

Więc inspektor szlaku wezwał maszynistę do kancelarii i mówi: "Na
szesnastym torze jest lokomotywa numer 4268. Ja wiem, że pan nie ma dobrej
pamięci do liczb, a gdy się panu jaką liczbę wypisze na kartce, to pan
kartkę gubi. Skoro więc ma pan taką słabą pamięć do liczb, to proszę
uważać, a ja panu dowiodę, że to bardzo łatwo zapamiętać sobie jakąkolwiek
liczbę. Patrz pan: lokomotywa, którą ma pan odstawić do Łysej nad Łabą, ma
numer 4268. Więc baczność: pierwsza liczba - czwórka, druga - dwójka.
Możesz pan już zapamiętać 42, to jest dwa razy dwa, o ile bierze się rzecz
od dwójki, albo też mamy 4 podzielone przez 2, równa się dwom i znowuż masz
pan 4 i 2 obok siebie. A teraz, tylko nic się pan nie bój, ile to będzie
dwa razy cztery? Osiem, nieprawdaż? Więc wbij pan sobie w pamięć, że ósemka
z tej liczby jest ostatnią w szeregu. Gdy więc pan już wie, że pierwsza
liczba jest 4, potem idzie 2, a czwarta jest 8, to i trzecią zapamiętać
nietrudno, jeśli się sprytnie zabrać do rzeczy. Strasznie to proste, bo
chodzi o 6. Pierwsza 4, druga 2, czyli że razem 6. Murowane i pewne, że tej
szóstki z trzeciego miejsca zapomnieć nie można. I oto masz pan liczbę 4268
utkwioną w głowie na zawsze. Albo też może pan dojść do tych samych wyników
w sposób jeszcze prostszy..."

6. Autor - 2 punkty, tytuł - 2 punkty.

Kiedy zbierała się do odejścia, Tom poinformował ją:
- Jestem dziennikarzem. Chcę napisać reportaż o podróży pociągiem przez
cały kraj.
Bardzo ją to zaciekawiło.
- Czym pan pojedzie dalej? - zapytała. - Empire Builder do Seattle,
California Zephyr do San Francisco czy Southwest Chief do Los Angeles?
- Southwest Chief do Los Angeles.
- Chief to świetny pociąg. Ma ciekawą historię. Obsługa to cudowni ludzie,
będzie się pan świetnie bawił. Większość pracowników w ogóle nie chce
stamtąd odchodzić.

7. Autor - 1 punkt, tytuł - 1 punkt.

Koło jedenastej biegniesz wzdłuż peronu, idziemy naszą ścieżką, siadamy na
kamiennej ławce nad Utratą. Późnym popołudniem bezpiecznie szmuglujesz
kolejny rozdział przez obstawioną strażnikami bramę. Wsiadasz do kolejki
WKD, dojeżdżasz do Dworca Centralnego, tam masz przesiadkę na ekspres
InterCity, tam już jesteś bezpieczna. (Przed laty, a może przed paru
miesiącami, niemal zgadłem: byłaś trzysta kilometrów stąd).

8. Autor - 1 punkt, tytuł - 2 punkty.

Katarzyna otwarła okno i siedziała przy nim parę minut, wdychając chłodne
nocne powietrze i na próżno próbując uspokoić rozdygotane nerwy.
Ostatecznie postanowiła przejść do końca wagonu i zapytać konduktora o
godzinę, by nastawić zegarek. Przekonała się jednak, że jego krzesełko jest
puste. Po chwili wahania przeszła do następnego wagonu. Spojrzała w długi,
słabo oświetlony korytarz i ku swemu zdumieniu zobaczyła jakiegoś mężczyznę
stojącego z dłonią na klamce przedziału, który zajmowała dama w futrze z
norek. (...) Z uczuciem dziwnej nieuchronności Katarzyna rozpoznała w nim
mężczyznę, którego spotkała już dwukrotnie: raz na korytarzu w Savoyu i
drugi, w biurze Cooka.

9. Autor - 2 punkty, tytuł - 2 punkty.

Powieść rozpoczyna się na stacji kolejowej, gdzieś sapie lokomotywa, para
napędzająca tłoki zasnuwa tytuł rozdziału, obłok dymu częściowo przesłania
pierwszy akapit. Powietrze stacji przenika woń dworcowego bufetu. Jakiś
człowiek patrzy przez zamgloną szybę, otwiera przeszklone drzwi baru,
wszystko jest przyćmione, także wnętrze, jakby oglądane oczami krótkowidza
lub oczami podrażnionymi pyłkami węgla. Stronice książki są zamglone jak
okna starego pociągu, na zdania kładzie się obłok dymu. Jest deszczowy
wieczór, mężczyzna wchodzi do baru, rozpina wilgotny płaszcz. Spowija go
obłok pary. Wzdłuż torów, jak okiem sięgnąć lśniących od deszczu,
przelatuje gwizd.

10. Autor - 2 punkty, tytuł - 2 punkty.

Dobrnąwszy do pierwszego wagonu, wyskoczył w ciemność i leżał na płask w
rowie, póki nie przejechał cały pociąg. Był to najdłuższy pociąg, jaki
kiedykolwiek widział: liczył prawie dwieście wagonów, z lokomotywą na
jednym i drugim końcu i trzecią pośrodku. Nie miał świateł, nawet
czerwonych i niebieskich lamp pozycyjnych, i mknął poprzez ciszę nocną z
widmową szybkością. Na dachach wagonów można było dostrzec ciemne sylwetki
żołnierzy i rozstawione karabiny maszynowe.

11. Autor - 2 punkty, tytuł opowiadania - 3 punkty

Lokomotywa wrzasnęła przeraźliwie. Maszynista zrozumiał, że hamulec ściska
ją zbyt mocno i zakręcił korbą we właściwym kierunku, zaś jakiś człowiek w
białej czapce gwizdał, chcąc dla odmiany mieć ostatnie słowo. Pociąg ruszył
powoli. Miał już dość stania tutaj, bo dworzec był mokry i ponury.

12. Autor - 1 punkt, tytuł - 1 punkt

- Lubię pociągi - powiedziała.
- Ja też.
Wciąż stała twarzą do okna, dotykając szyby czubkami palców.
- Ma pan pojęcie...? - dodała. W uśmiechu pojawiła się nutka zadumy,
przywołana może przez jakieś osobiste wspomnienia. - Opuścić wieczorem
Paryż i obudzić się nad Zatoką Wenecką w drodze do Stambułu...
Corso też się uśmiechnął. Ile mogła mieć lat? Z osiemnaście, najwyżej
dwadzieścia.
- I grać w pokera między Calais a Brindisi.

13. Autor - 1 punkt, tytuł - 1 punkt.

Gdy zawiadomili, że pociąg czeka, zrozumiał dobrze, bo wsiadł; gdy się go o
coś pytali, również rozumiał, tylko odpowiedzieć nie umiał, bo ciągle
bezwiednie dźwięczało mu w mózgu:
- Fabryka się pali!
Zaraz ze stacji pociąg, składający się tylko z wagonu osobowego, brankardu
i maszyny, rzucił się jak rumak spięty ostrogami i pognał całą siłą pary w
przestrzeń zaśnieżoną.
(...)
Stacje, miasta, wielkie wzgórza, rzeki, lasy migotały tylko jak w
kalejdoskopie, przesuwały się jak cienie, jak wizje i ginęły w ciemnościach
nocy.
Nie zatrzymywali się prawie nigdzie, pociąg jak zwierzę oszalałe rzucał się
z krwawymi ślepiami naprzód, pożerał przestrzenie, dyszał obłokami skier
złotych i przy potężnym śpiewie tłoków i huku kół bijących z wściekłością o
szyny, pruł ciemności i biegł coraz dalej i dalej...

14. Autor - 1 punkt, tytuł - 1 punkt. Nazwisko w tekście skrócone do
inicjału.

Była już druga po północy. W biurze telegrafu paliła się lampa z zielonym
daszkiem i słychać było pukanie aparatu. Obok dworca przechadzał się jakiś
człowiek, który zdjął czapkę.
- Kiedy jedzie pociąg do Warszawy? - spytał go W.
- O piątej, wielmożny panie - odparł człowiek robiąc ruch, jakby chciał
pocałować go w rękę. - Ja, wielmożny panie, jestem...
- Dopiero o piątej!... - powtórzył W. - Końmi można... A z Warszawy o
której?
- Za trzy kwadranse. Ja, wielmożny panie...
- Za trzy kwadranse... - szepnął W. - Kwadranse... kwadranse... - powtarzał
czując, że niedokładnie wymawia literę r.
Odwrócił się od nieznajomego i wzdłuż plantu poszedł w kierunku Warszawy.
Człowiek patrzył za nim, kręcił głową i zniknął w ciemnościach.

15. Autor i tytuł. Tylko 1 punkt za wszystko :-)

Stoi na stacji lokomotywa,
Ciężka, ogromna i pot z niej spływa:
Tłusta oliwa.


STRONA GŁÓWNA . [PRZECZYTANE] . NASZE CYTATY . [ULUBIONE] . KONKURSY . CYTATY . SPOTKANIA . CWK . KODOWANIE . FAQ . STOPKA
[ hosted by artserwis.pl - praca , - portal twórców ] [ VIRTUS3 DESIGN ]