STRONA GŁÓWNA . [PRZECZYTANE] . NASZE CYTATY .
[ULUBIONE] . KONKURSY . CYTATY . SPOTKANIA .
CWK . KODOWANIE . FAQ . STOPKA

From: Agnieszka Kozakiewicz <agnieszka@nospam.bocznica.org>
Subject: [konkurs] Samotność
Date: Fri, 08 Sep 2006 07:23:47 +0300
Message-ID: <edqrbn$2j8$1@news.onet.pl>

[...]

A oto i pytania:


1. Autor i tytuł - po 1 pkt, w sumie 2 punkty.

Mogłaby wreszcie wrócić, w końcu nie mieszka sama! O siebie nie potrafi
zadbać, ale to jeszcze nie powód, żebym ja chodził głodny. No dobrze --
leżał głodny.
Przecież obiecywała, że wróci szybko. Pamiętam, mam przecież podzielność
uwagi, szeptała mi wprost do ucha, jednocześnie drapiąc delikatnie po
karku, tak jak lubię. Sam nic nie mówiłem, trzeba się szanować, to ona
ma okazywać miłość zawsze, od tego w końcu jest.
[...]
Poszukaj sobie człowieka. Nie martw się, poznasz, który powinien być
twój. Najlepiej niech to będzie człek stateczny, choćby kupiec zbożowy,
właściciel spichlerza pełnego tłustych myszy. Albo kramarz, u którego
będziesz mógł liczyć nawet na miskę mleka od czasu do czasu. Ale
wystrzegaj się czarodziejek, bo pewnego dnia możesz zostać sam. I tylko
czekać, jak ja.


2. Autor i tytuł - po 1 pkt, podanie wykonawcy nie daje punktu. W sumie
2 punkty.

Bez ciebie jestem tak smutny
jak kondukt w deszczu pod wiatr
Bez ciebie jestem wierutny
Pozór mężczyzny i ślad.
Bez ciebie jestem nieładny,
bez żadnej szansy u pań.
Bez ciebie jestem bezradny
jak piesek co wypadł z sań.
Bez ciebie jestem za krótki
na długą drogę przez świat.


3. Autor i tytuł - po 1 pkt. W sumie 2 punkty.

Samotność - cóż po ludziach, czym śpiewak dla ludzi?
Gdzie człowiek, co z mej pieśni całą myśl wysłucha,
Obejmie okiem wszystkie promienie jej ducha?
Nieszczęsny, kto dla ludzi głos i język trudzi:
Język kłamie głosowi, a głos myślom kłamie;
Myśl z duszy leci bystro, nim się w słowach złamie,
A słowa myśl pochłoną i tak drżą nad myślą,
Jak ziemia nad połkniętą, niewidzialną rzeką.
Z drżenia ziemi czyż ludzie głąb nurtów dociek,
Gdzie pędzi, czy się domyślą? -


4. Autorzy - po 1 pkt, tytuł -  1 pkt, podanie wykonawcy nie daje
punktu. W sumie 3 punkty.

Samotność to taka straszna trwoga,
Ogarnia mnie, przenika mnie.
Wiesz Mamo, wyobraziłem sobie, że
Że nie ma Boga, nie ma nie!


5. Autor i tytuł - po 1 pkt. W sumie 2 punkty.

Mech rośnie, pod nim dzieci w piasku sadzą kwiaty;
Nieraz krzyż, u stóp samych podgryziony laty,
Pada, zabija dzieci z sielskiego pobliża,
A lud płacze, że zwalić nie pamiętał krzyża.
Więc idę na świat rąbać nadpróchniałe drewna.
Miłość? - zapomnę o niej - wśród światowej burzy
Pozostanie głos wspomnień... jak pieśń dzika, rzewna,
Jak pieśń żurawia, co się opóźnił w podróży
I samotny szybuje po błękicie nieba,
Ostatni, z licznych, szczęsnych tłumów odbłąkany:
Trzeba mi nowych skrzydeł; nowych dróg potrzeba.
Jak Kolumb na nieznane wpływam oceany
Z myślą smutną i z sercem rozbitym...


6. Autor i tytuł -  1 pkt. W sumie 2 punkty.

Ale wszelkie moralne dążenia tnie batem ciągła świadomość, że obok nas
żyją ludzie, którzy wprost nie mają potrzeb moralnych, których wcale nie
czyni nieszczęśliwymi widok nadużyć. Męka moralna samotnych jednostek
wydaje się być czymś przybłąkanym, niezdatnym do niczego bez związku z
czymkolwiek, niby jakaś właściwość osobliwsza, przedawniona czy za
wczesna. A czyliż te uczucia mogą być tak samotne? Toż zaginą jak ziarna
zboża w cierniach z boskiej przypowieści.
Ileż to razy usiłowałam wytworzyć w duszy tej luli owej uczenniczki
takie ognisko miłości prawdy, rozchuchać przygasły węgielek cudnej
władzy, która tyle szczęścia daje człowiekowi. I ileż razy znajdowałam
tam opór oszańcowany murem szyderstwa... Moja misja rodziła drwinę.
Wtedy zawsze czuję się tak samotną i opuszczoną. I dziś znowu to samo...


7. Autor i tytuł - po 1 pkt. W sumie 2 punkty.

Mam wrażenie, że usiłuję wam opowiedzieć sen --- a wysiłek mój jest
daremny, ponieważ żadna relacja nie może dać pojęcia o sennych
wrażeniach, o tej mieszaninie bez sensu, niespodzianki i oszołomienia
wśród dreszczów walki i buntu --- o tym poczuciu, że się jest we władzy
niewiarygodnego --- poczuciu, które stanowi prawdziwą istotę snu...
Zamilkł na chwilę.
--- ...Nie, to niemożliwe; nie podobna dać komuś żywego pojęcia o
jakiejkolwiek epoce swego życia --- o tym, co stanowi jej prawdę, jej
znaczenie, jej subtelną i przejmującą treść. To niemożliwe. Żyjemy tak,
jak śnimy --- samotni...
Urwał znów i jakby się zastanowił, a potem dodał:
--- Wy, koledzy, możecie z tego oczywiście więcej zrozumieć niż ja
podówczas. Wy rozumiecie mnie, którego znacie...


8. Autor i tytuł - po 1 pkt. W sumie 2 punkty.

"To" powiedziała, wskazując na obrazek, zatytułowany "Chrystus
błogosławiący małe dzieci" - "wyobrażałam sobie tylko, że jestem jednym
z nich -- tą małą dziewczynką w niebieskiej sukience, stojącą samotnie w
rogu, jakby nie należała do nikogo, tak jak ja. Wygląda samotnie i
smutno, nie sądzisz? Wydaje mi się, że nigdy nie miała żadnego taty ani
mamy dla siebie. Ale ona też chce być pobłogosławiona, więc zakradła się
nieśmiało poza tłum, w nadziei, że nikt, poza Nim, jej nie zauważy.
Jestem pewna, że wiem jak się czuła. Jej serce musiało bić jak szalone a
jej ręce musiały być zimne, zupełnie jak moje gdy pytałam Cię czy mogę
zostać. Bała się, że On mógł jej nie zauważyć. Ale najprawdopodobniej to
zrobił, nie sądzisz? Próbuję sobie wyobrazić to wszystko -- jej
przybliżanie się po kroczku ciągle, dopóki nie była całkiem blisko
Niego, a wtedy On mógł spojrzeć na nią i położyć Swoją dłoń na jej
głowie i, och!, jaki dreszcz radości przebiegł przez nią! Ale żałuję, że
artysta namalował Go tak smutnie wyglądającym. Wszystkie Jego obrazy są
takie, jeśli zauważyłaś. Ale ja nie wierzę, żeby naprawdę mógł wyglądać
tak smutno, bo dzieci wokół Niego się by Go bały."


9. Autor i tytuł - po 1 pkt. W sumie 2 punkty.

I otoczyli go kołem. Ktoś zabrał mu sygnał i przypiął latarkę do piersi,
ktoś inny wcisnął "klucz" konduktorski do ręki.
- No, panowie - zabrzmiał donośny głos kierownika. - Komu w drogę, temu
czas! Wawera, jedziesz naturalnie z nami?
- Po ciebieśmy tu przyjechali - zagrzmiał zgodny chór kolegów. - Dość ci
już chyba drożnikowania?
W piersi Wawery łkało coś ze szczęścia bez miary. Spojrzał raz jeszcze
przez mgłę łez na przystanek, na domek swój śniegiem zasuty, na topolę
samotną w ogródku i ruszył ku wozom:
- Ja z wami, koledzy - ja z wami na śmierć i na życie!
I wszedłszy na stopień wagonu jak przed laty, podniósł latarkę w stronę
maszyny i krzyknął gromkim głosem:
- Jazda!
Pociąg ruszył z przeciągłym gwizdem i potoczył się w przestrzeń...


10. Autor i tytuł - po 1 pkt. W sumie 2 punkty.

--- Nie mogłem dłużej wytrzymać, nie słysząc twego głosu, nie będąc przy
tobie. Było-to waryactwo, szaleństwo. Nie jestem już panem siebie.
Poznałem to, jestem zbyt słaby. Powinienem umrzeć. Ale umrzeć nie
zobaczywszy cię wcale, nie usłyszawszy nawet szelestu twej sukni, nie
uczuwszy twych łez, cóż to za śmierć!
Chciał się szybko oddalić, ale przy tym gwałtownym ruchu pistolet wypadł
mu z kieszeni. Margrabina spoglądała na tę broń wzrokiem nie
zdradzającym już ani myśli ani namiętności. Lord Grenville podniósł
pistolet i zdawał się bardzo rozgniewany wypad kiem, który mógł wyglądać
na miłosną spekulacyą.
--- Arturze! --- wyrzekła Julia.
--- Pani --- odparł, spuszczając oczy --- przyszedłem pełen rozpaczy, 
chciałem...
Zatrzymał się.
--- Chciałeś się zabić u mnie --- zawołała.
--- Nie sam --- odpowiedział łagodnie.
--- Chciałeś może zabić mego męża?
--- Nie, nie --- zawołał zdławionym głosem. --- Ale uspokój się, mój 
fatalny
zamiar już się rozchwiał. Kiedy tu wszedłem, kiedym cię zobaczył,
znalazłem już odwagę milczeć i umrzeć samotnie.


11. Autor i tytuł - po 1 pkt. W sumie 2 punkty.

Sprężycki cierpi na bezsenność. Brak ruchu, osłabienie, głuche,
nieznośne bóle, wreszcie lekarstwa narkotyczne rozstroiły mu nerwy. Z
wieczora długo zasnąć nie może; jest też pewnie ostatnim w miasteczku,
któremu sen skleja znużone powieki.
Te chwile oczekiwania na spoczynek w niebieskawym półmroku zakrytej
umbrą lampy, w głębokiej, jakby cmentarnej ciszy, są dlań najboleśniejsze.
Czuje się wówczas tak samotny, tak opuszczony przez wszystkich, tak
nieszczęśliwy...
Domownicy, wyczerpani ciągłym czuwaniem, pozasypiali.
Nawet matkę, która siedziała na fotelu z zegarkiem w ręce, pilnując pory
podawania lekarstw, zmieniania okładów, sen pokonał. Słychać tylko
szelest wahadła zegarowego, cykanie "repetiera", miarowe oddechy śpiących.
Przez okna, nie dość szczelnie zasłonięte roletami, zagląda noc, czarna
jak kir na katafalku. Co pewien czas zegar na wieży farskiej bije
przeciągle godzinę. Daleko, na krańcach miasta, nawołują się warty
wojskowe - głos ich drżący, smutny, oddaleniem stłumiony, przedziera się
przez ciemność jak ostatni jęk konającego...
Śmiertelnie lęka się tych chwil chory chłopczyna.
Gdyby przynajmniej skrócić je mógł książką lub rozmową! Niestety, i
rozmawiać z kim nie ma, i czytać mu nie wolno.


12. Autor i tytuł - po 1 pkt. W sumie 2 punkty.

Dziewczęta deptały nieuważnie po barwnych obrzynkach, brodząc
nieświadomie niby w śmietniku możliwego jakiegoś karnawału, w rupieciami
jakiejś wielkiej nieurzeczywistnionej maskarady. Otrzepywały się ze
szmatek z nerwowym śmiechem, łaskotały oczyma zwierciadła. Ich dusze,
szybkie czarodziejstwo ich rąk było nie w nudnych sukniach, które
zostawały na stole, ale w tych setkach odstrzygnięć, w tych wiórach
lekkomyślnych i płochych, którymi zasypać mogły cale miasto, jak
kolorową fantastyczną śnieżycą. Nagle było im gorąco i otwierały okno,
ażeby w niecierpliwości swej samotni, w głodzie obcych twarzy,
przynajmniej bezimienną twarz zobaczyć, do okna przyciśniętą. Wachlowały
rozpalone swe policzki przed wzbierającą firankami nocą zimową -
odsłaniały płonące dekolty, pełne nienawiści do siebie i rywalizacji,
gotowe stanąć do walki o tego pierrota, którego by ciemny powiew nocy
przywiał na okno. Ach! jak mało wymagały one od rzeczywistości. Miały
wszystko w sobie, miały nadmiar wszystkiego w sobie. Ach! byłby im
wystarczył pierrot wypchany trocinami, jedno-dwa słowa, na które od
dawna czekały, by móc wpaść w swą rolę dawno przygotowaną, z dawna
tłoczącą się na usta, pełną słodkiej i strasznej goryczy, ponoszącą
dziko, jak stronice romansu połykane nocą wraz ze łzami ronionymi na
wypieki lic.


13. Autor i tytuł - po 1 pkt. W sumie 2 punkty.

Nic nie odpowiedziałem marynarzowi, jeno spojrzałem na kapitana,
czekając, co powie. Czułem bowiem, że marynarz spogląda na mnie
podejrzliwie i posądza mnie o jakieś tajemnicze konszachty z Diabłem
Morskim. Kapitan też to spostrzegł i rzekł do marynarza:

- Nie patrz tak podejrzliwie na tego młodzieńca, gdyż ręczę ci za jego
niewinność. Gdyby miał jakieś złe zamiary, ukrywałby przed nami list
Diabła Morskiego; tymczasem wyznał mi sam z zupełną szczerością i
prostotą, że czyta list Diabła Morskiego, i powtórzył to wyznanie dwa
razy z rzędu.

Uspokojony słowami kapitana marynarz się oddalił, lecz całej załodze
opowiedział natychmiast o tym, co się stało. Toteż wszyscy prócz
kapitana zaczęli się boczyć na mnie i unikać mego towarzystwa.

Z nikim nie mogłem się zaprzyjaźnić ani nawet przelotnej rozmowy
nawiązać. Nawet obiad spożyłem osobno, nie zaś przy stole ogólnym,
ponieważ załoga zażądała zupełnego usunięcia mej osoby od wspólnych
zebrań. Słyszałem tylko gwar i śmiechy przy stole, lecz nie miałem prawa
zasiąść do tego stołu.

Kapitan wytłumaczył mi, iż musiał ustąpić żądaniu załogi, aby nie
drażnić marynarzy.

Samotny więc stałem w kącie pokładu i patrzyłem na morze, które
wzbierało szafirową falą, spienioną na grzbiecie. Fala była wysoka, lecz
obszerna. Okręt kołysał się na niej powoli, to wbiegając na jej grzbiet
sprężony, to zsuwając się z tego grzbietu w dół, aby się znów na
następną falę przedostać.


14. Autor i tytuł - po 1 pkt. W sumie 2 punkty.

- Panie N., niech pan powie, czy człowiek samotny, człowiek zupełnie
samotny może być szczęśliwy?
- Bo ja wiem... Ja jestem sam na całym świecie.
- Jak to? Nie ma pan nikogo? Rodziny?...
- Ano, nikogo.
- I nie gnębi to pana?
- Jakoś nie.
- Ach, bo pan jest mężczyzną, silnym, zwartym w sobie charakterem. Pan
nie zna osamotnienia, bo sobie sam jest całością. Nawet nie wiem, czy w
ogóle zdolny pan jest do zrozumienia pustki osamotnienia istoty słabej
jak ja.
- A ma pani przecie pasierbicę.


15. Autor i tytuł - po 1 pkt. Nazwę minerału częściowo wykropkowałam, bo
byłoby zbyt prosto. W sumie 2 punkty.

Imię to było mu bardzo drogie. Nieraz, gdy siedział samotny, brał papier
i ołówek i bez końca pisał: I... I... B... a potem palił, ażeby nazwisko
ukochanej nie wpadło w obce ręce. Miał zamiar kupić pod Warszawą mały
folwark, zbudować willę i nazwać ją I. Przypomniał sobie, że w czasie
jego wędrówek po górach uralskich pewien uczony, który znalazł nowy
minerał, radził się: jak by go nazwać? I wyrzucał sobie, że nie znając
wówczas panny I., nie wpadł jednakże na pomysł nazwania go i[...]litem.
Nareszcie przeczytawszy w gazetach o znalezieniu nowej planetoidy,
której znalazca również kłopotał się o danie jej nazwiska, chciał
przeznaczyć dużą nagrodę temu z astronomów, który odkryje nowe ciało
niebieskie i nazwie je :I.


16. Autor i tytuł - po 1 pkt. W sumie 2 punkty.

Tak, jest gdzieś świat, obce języki, lecz nie tu.
Tu z ust dobywam głos, by rzucić rozkaz psu!
Są konstelacje gwiazd i nieprzebyte drogi,
Ja krokiem izbę mierzę, gdy zdrętwieją nogi!
I wtedy szczeka pies na ostróg moich brzęk,
Ze ściany rezonuje mu gitary dźwięk...
Ze wspomnień pieśni, które znam, tka wątek wróżb,
Jak gdybym kiedyś swoje życie przeżył już...


17. Autor i tytuł - po 1 pkt. Dodatkowy punkt za tytuł książki/zbioru, w
którym się znalazł ten tekst. W sumie max. 3 punkty.

Podniosłam oczy i spojrzałam na Rogera - od jakiegoś czasu wiedziałam,
jak ma na imię, chociaż nigdy tak się do niego nie zwracałam i nie byłam
pewna, czy on zna moje. Zaczęłam nieco przesadnie trzepotać rzęsami.
Było mi trochę głupio, ale przynajmniej udało mi się wywołać na jego
twarzy łagodny uśmiech. Pochylił się i pogłaskał mnie po policzku; dotyk
jego ręki był nadzwyczaj delikatny. Żadne z nas nie odczuwało potrzeby
mówienia. Oboje byliśmy samotni i nie wydawało się konieczne tłumaczyć
dlaczego. Siedzieliśmy milcząc, on z rzadka pociągał łyk piwa, ja od
czasu do czasu zmieniałam pozycję, a tuż koło nas śmigały strzałki,
dążąc ku nieodgadnionemu celowi.
Gdy właściciel pubu zawołał: "Ostatnie zamówienia!", Roger wypił do dna
swoje piwo, a gracze zakończyli ostatnią rundę. Nikt nic nie powiedział,
jak wychodziliśmy razem i byłam zaskoczona, że Roger nie protestuje, gdy
towarzyszyłam mu w drodze do jego małego bliźniaka. Wiedziałam, gdzie
mieszka, bo kilkakrotnie widziałam, jak stał rano na przystanku
autobusowym na Dobson Street, w milczącej kolejce zaspanych pasażerów.
Kiedyś nawet przycupnęłam na pobliskim murku, żeby mu się lepiej
przyjrzeć. Miał anonimową, prawie pospolitą twarz, ale za to oczy tak
pełne dobroci i uśmiech tak miły, jak nikt. Martwiło mnie tylko, że
zdawał się nie wiedzieć o moim istnieniu, wciąż pochłonięty czym innym,
wieczorami wpatrzony w Madeleine, rankami myślący o Madeleine. Jak ja
jej zazdrościłam! Miała wszystko, czego pragnęłam - oprócz przyzwoitego
futra, jedynej rzeczy, jaką odziedziczyłam po matce. Prawdę mówiąc, nie
powinnam być uszczypliwa wobec Madeleine, bo na pewno jej przeszłość nie
była tak mroczna jak moja.


18. Autor i tytuł - po 1 pkt. Dodatkowy punkt za tytuł książki/zbioru, w
którym się znalazł ten tekst. W sumie max 3 punkty.

Helena Siergiejewna stwierdziła, że w wieku sześćdziesięciu lat nie ma
już serca do dzieci. Straciła dla nich wyrozumiałość i cierpliwość. Po
awanturach z wnukiem uspokajała się wolniej niż on. A przecież sama
poprosiła synową o przywiezienie Wani do W. G. Znużyła ją samotność
długich zmierzchów, kiedy widmowe niebieskie światło wlewa się do
pokoju, oświetlając pęczniejące czarne szafy, które dawno już należało
opróżnić ze starych czasopism i różnych rupieci.


19. Autor 1 pkt, tytuł - 2 pkt. W sumie 3 punkty.

- Czy jest jakiś wspólny mianownik? Zastanawiam się. Wiesz - zamyślił
się na chwilę -jeżeli jest, to powiedziałbym, że to próżność.
- Próżność?
- Tak. Nigdy nie spotkałem mordercy, który by nie był próżny... Próżność
prowadzi do zbrodni w dziewięciu przy­padkach na dziesięć. Mogą bać się,
że zostaną złapani, ale zwykle są dumni i pewni, iż nikt ich nie złapie,
bo są na to za sprytni.
- Jest jeszcze coś - dodał po chwili - Morderca chce mówić.
- Mówić?
- Tak. Widzisz, popełnienie zbrodni sprawia, że morder­ca staje się
niezwykle samotny. Chce komuś o tym opowie­dzieć... i nie może. Więc
skoro nie wolno mu mówić, jak to zrobił, mówi o samej zbrodni, dyskutuje
o niej, snuje teorie i tym podobne. Gdybym był tobą, Charlesie,
szukałbym właśnie tego. Wracaj tam i pozwól im mówić. Winni czy niewinni
będą zadowoleni z możliwości porozmawiania z kimś obcym. Mogą ci
powiedzieć rzeczy, których nie zdra­dziliby sobie nawzajem. Możliwe, że
spostrzeżesz jakieś różnice. Ludzie, którzy mają coś do ukrycia, nie
mogą sobie pozwolić na to, by w ogóle mówić. Tak było w służbie
wywia­dowczej podczas wojny. Jeżeli cię schwytano, mogłeś podać tylko
nazwisko, rangę i numer, nic więcej. Ludzie, którzy próbują kłamać,
prawie zawsze z czymś się wydają. Pozwól więc, by ludzie z tego domu
zaczęli mówić i staraj się znaleźć jakieś potknięcie lub nieścisłość.

Opowiedziałem mu o spostrzeżeniach Sophii na temat bez­względności w
rodzinie, różnych rodzajów bezwzględności. Zainteresowało go to.



Maksymalnie do zdobycia są 42 punkty. Życzę wszystkim powodzenia!


-- 
Agnieszka + Marcin + Tula The Cat
http://agnieszka.deontology.net

STRONA GŁÓWNA . [PRZECZYTANE] . NASZE CYTATY . [ULUBIONE] . KONKURSY . CYTATY . SPOTKANIA . CWK . KODOWANIE . FAQ . STOPKA
[ hosted by artserwis.pl - praca , - portal twórców ] [ VIRTUS3 DESIGN ]