STRONA GŁÓWNA . [PRZECZYTANE] . NASZE CYTATY .
[ULUBIONE] . KONKURSY . CYTATY . SPOTKANIA .
CWK . KODOWANIE . FAQ . STOPKA

From: "Patrycja Jabłońska" <pjablons@poczta.onet.pl>
Subject: [konkurs] Czułe serca
Date: 22 May 2004 20:05:26 +0200
Message-ID: <503c.00000556.40af9665@newsgate.onet.pl>

[...]

---

1. Autor, tytuł, imię bohaterki, nazwisko bohatera. (4)

- A pan, drogi panie, co z panem będzie?
- Ze mną... - rzekł zimno dżentelmen. - Mnie nic nie trzeba. 
- Jakże więc wyobraża pan sobie przyszłość?
- Tak jak powinienem. 
- Bądź co bądź - ciągnęła pani [xxx] - nędza nie może pana dotknąć. Pańscy 
przyjaciele...
- Nie mam przyjaciół...
- Pańscy krewni...
- Nie mam krewnych...
- Jakże mi pana żal, drogi przyjacielu! Samotność jest rzeczą straszną! Jak to, 
ani jednego serca, któremu mógłby pan zwierzyć swe troski? Ludzie mówią, że we 
dwoje łatwiej znosi się przeciwności losu i że wówczas nawet nędza nie jest 
groźna. 
- Tak mówią, proszę pani. 
Pani [xxx] wstała i wyciągnęła rękę do dżentelmena. 
- Drogi panie, czy zechce pan mieć we mnie oddaną przyjaciółkę i krewną w 
jednej osobie? Czy zechce mnie pan za żonę? 

2. Autor, tytuł. (2)

Wszystko się przykrzy, mój aniele, takie prawo natury. To nie moja wina. Jeśli 
więc sprzykrzyła mi się dziś miłostka, która zaprzątała mnie niemal wyłącznie 
od czterech śmiertelnych miesięcy, to nie moja wina. Jeżeli miłość moja była 
równie wytrwała jak twoja cnota - a to wiele powiedziane! - nic w tym dziwnego, 
że jedna wyzionęła ducha z drugą. To nie moja wina. (...)
Posłuchaj mnie: znajdź sobie innego, jak ja biorę inną. Wierz mi, to dobra, 
bardzo dobra rada, a jeśli ci się nie podoba, to nie moja wina. Żegnam cię, 
aniele; wziąłem cię z przyjemnością, opuszczam bez żalu: może jeszcze wrócę do 
ciebie. Tak toczy się świat. To nie moja wina. 

3. Autor, tytuł, imię bohaterki, nazwisko bohatera. (4)

- Ti amo - powiedziała.
Mówiła w języku swego dzieciństwa. Była zbyt zmęczona, żeby szukać innych słów. 
[xx] ujął jej bezwładne ręce. Coś się w nim rwało. 
- Tyś sprawiła, że żyję - mówił do tej twarzy o nieruchomym spojrzeniu. - Tyś 
to sprawiła, że żyję, [xxx]. Byłem kamieniem. Przy tobie wróciłem do życia. 
- Mi ami?
Pytanie dziecka, które chce zasnąć. Ostateczne, całkowite wyczerpanie. 
- [xxx] - powiedział [xx] - słowo "miłość" tu nie wystarcza. To nie dosyć. To 
tylko mała cząsteczka tego uczucia, kropla w rzece, liść na drzewie. To jest o 
wiele więcej...
- Sono stata... sempre con te...
[xx] trzymał jej ręce, które nie czuły już uścisku. 
- Byłaś zawsze przy mnie - powiedział nie zdając sobie sprawy, że mówi po 
niemiecku. - Byłaś zawsze przy mnie, bez względu na to, czy kochałem cię, czy 
nienawidziłem, czy udawałem obojętność. To nic nie zmieniało, byłaś zawsze ze 
mną i zawsze we mnie. 

4. Autor, tytuł, nazwisko bohatera. (3)

- Och, warto ją widzieć i słyszeć! - zawołał. - Czyż nie jest oryginalna? Czy 
nie jest z niej filutka? Nie zamieniłbym tej jednej angielskiej dziewczyneczki 
za cały seraj sułtana, za wszystkie oczy gazel i kształty hurysek! 
Ta wschodnia aluzja nie podobała mi się znowu. 
- Ja panu bynajmniej nie myślę stwarzać seraju - powiedziałam. - Nie uważam 
siebie za coś równoznacznego. Jeżeli się panu zachciewa czegoś w tym rodzaju, 
niech pan co prędzej spieszy do bazarów w Stambule i tam zużyje na zakup 
niewolnic te niepotrzebne pieniądze, których tu widocznie nie ma pan na co 
wydać. 

5. Autor, tytuł. (4)

[xx] patrzyła na [xxx] i wydał jej się piękny, a ponieważ nigdy dotychczas 
takim go nie widziała, sądziła, że dzieje się to za przyczyną kąpieli. Gdy 
zmywała mu plecy, poczuła, iż jego skóra jest miękka, i po kryjomu własnej 
dotykała, by się przekonać, czy jej ciało nie jest delikatniejsze. A o 
zachodzie słońca pognali trzody do domu i [xx] niczego tak nie pragnęła, jak 
znów ujrzeć [xxx] w kąpieli. 
Nazajutrz kiedy przyszli na łąkę, [xxx] usiadł pod ulubionym dębem i grając na 
fujarce spoglądał na rozłożone kozy, które zdawały się słuchać jego grania. 
[xx] siedziała obok i patrzyła na swoje kozy, ale jeszcze częściej na [xxx]. 
(...) Potem namówiła go, aby poszedł się kąpać, i odeszła z tym samym podziwem, 
a ów podziw był początkiem miłości. (...)
Smutek zakradł się do jej duszyczki i nie była już panią swych oczu, i mówiła 
tylko o [xxx]. Zapominała o jedzeniu, nie spała po nocach, zaniedbywała swych 
owiec. Śmiała się, to znów płakała. Ledwo usnęła, gdy znów zrywała się ze snu. 
Twarzyczka jej raz bladła, raz płonęła rumieńcem. Nawet krówka kąsana przez 
bąka nie zachowuje się w ten sposób. 

6. Autor, tytuł, imię bohaterki. (3)

Wtem jeszcze jedna spódniczka weszła w szkolną bramę i serce [xx] wysoko 
podskoczyło z radości. Wbiegł na dziedziniec i zaczął stroić Indianina: wył, 
śmiał się, gonił kolegów, przeskakiwał przez parkan z narażeniem życia i nóg, 
koziołkował, stawał na głowie - słowem, dokonywał wszelkich bohaterskich 
czynów, jakie mu tylko wpadły do głowy, a podczas tego co chwila nieznacznie 
zerkał na [xxx], czy patrzy na niego. Ona jednak udawała, że nie widzi, i nie 
patrzyła w jego stronę. Czy to możliwe, żeby nie spostrzegła, że on tu jest? 
Przeniósł swoje występy tuż przed [xxx]. Obiegł ją wokół z wyciem wojennym, 
zerwał jednemu chłopcu czapkę, rzucił ją na dach szkoły, potem wpadł w gromadę 
chłopców, roztrącił ich na wszystkie strony i runął jak długi u stóp [xxx], tak 
że omal jej nie przewrócił. Odwróciła się, zadarła nosek i powiedziała:
- Fi! Niektórym się zdaje, że są bardzo dowcipni i wszystko robią na pokaz!

7. Autor, tytuł, jej imię. (3)

Ona nie widzi, nie czuje, że przygotowuje truciznę, która zniszczy mnie i ją; a 
ja z całą rozkoszą wysączam puchar, który podaje mi na mą zgubę. Cóż znaczy to 
dobrotliwe spojrzenie, którym tak często - często? - nie, nie często, ale 
niekiedy patrzy na mnie, ta uprzejmość, z jaką przyjmuje odruchowe wyznanie 
mego uczucia, ta litość dla mego cierpienia malująca się na jej czole. Wczoraj, 
gdym odchodził, podała mi rękę i rzekła: - Żegnaj, drogi [xxx]! - Drogi [xxx]! 
Po raz pierwszy nazwała mnie drogim i dreszcz mnie przejął do szpiku kości. Sto 
razy powtarzałem to sobie i wczoraj, gdym się kładł spać i sam z sobą gwarzył o 
tym i owym, powiedziałem nagle: Dobranoc, drogi [xxx]! - A potem musiałem śmiać 
się z samego siebie. 

8. Autor, tytuł, jego imię. (3)

Ujrzałam go, spłonęłam, poczułam, jak blednę; 
Niepokój zapanował w duszy mojej biednej; 
Pociemniało mi w oczach, mowę mi odjęło; 
Ognie przeszły mnie całą i zimno przejęło; 
Pojęłam, że to Wenus po zdobycz swą sięga, 
Że krwią się moją rządzi jej mściwa potęga. 

9. Autor, tytuł. (2)

Nieznajoma usiadła krzycząc do mnie:
- Ratuj torebkę! Torebkę!
- Pani ją chyba trzyma (...) - powiedziałem.
- Ach, naprawdę? Co za szczęście! - zawołała i otworzywszy swą dużą czarną 
torebkę zaczęła w niej grzebać. W końcu wyciągnęła puderniczkę. 
- Pewnie puder zamókł - zmartwiła się. 
- Pani jest równie piękna bez niego - odezwałem się szarmancko. 
Wtedy rzuciła mi nieodgadnione spojrzenie i spłonęła silnym rumieńcem. 
Pozwólcie mi zatrzymać się tu, przy zwrotnym punkcie mojej burzliwej młodości, 
pozwólcie zakończyć te pamiętniki w chwili, gdy [xxx], najrozkoszniejsza 
spośród wszystkich (...) wtoczyła się w moje życie! Od tej pory jej łagodne, 
pełne zrozumienia oczy kontrolowały moje szaleństwa, które dzięki temu 
przemieniły się w mądrość i  rozsądek, choć równocześnie straciły urok 
nieskrępowanej swobody. 

10. Autor, tytuł. (2)

- Bo to, widzi panienka, po czym poznać głupiego? Po śmiechu jego. Kpinkują 
sobie ze mnie, że trzeciego męża mam. Owszem! Ja temu nie winna, że mnie Pan 
Bóg towarzyszów życia odbierał, a takie już moje przyrodzenie, że nijak bez 
kochania i bez przyjaciela dozgonnego żyć nie mogę. Kiedy [x] ten przypadek 
spotkał... (...) Niezupełnie we dwa lata za [xx] wyszłam. Ludzie różnie gadali. 
Pusta baba, tak prędko towarzysza swego zapomniała! Owszem. Bo to wy jedno 
wiecie, a ja drugie. Co umarłym z tego, kiedy żyjącym w zasępie życie ubiega? 
Niech tamtemu Bóg najwyższy królestwo niebieskie dać raczy, a my sobie z tym 
wieczne kochanie przed ołtarzem zaprzysięgniem. Jedno zachodzi, drugie 
wschodzi, a ze smętku, jak z kozła, ani wełny, ani mleka!
Zaśmiała się tak, że aż głowę na bok odkręcała, i wnet prawiła dalej:
- Panienka śmieje się. Owszem. A jak Boga kocham, ja prawdę mówię. Bo to u mnie 
dwie rzeczy największy walor mają: kochanie i dozgonny przyjaciel. Takie już 
przyrodzenie mam. [xx] w dziesięć lat po ślubie odebrał mi Pan Bóg najwyższy. 
Tak samo jak po tamtym, [x], desperowałam, ale kiedy rok ubiegł, zdarzył mi się 
[xxx]. Ludziom znów na języki padłam. Owszem. Wy wiecie jedno, a ja drugie. Noc 
po dniu następuje, a dzień po nocy. Śmiech od płaczu smaczniejszy. 

11. Autor, tytuł. (2)

Była to piękna pani z romantyczną główką i słodkimi, drwiącymi ustami. Jej 
romantyczny umysł był jak te maleńkie szkatułeczki rodem z zagadkowego Wschodu. 
Są one umieszczone jedna w drugiej i ile byś ich nie otworzył, zawsze jest 
jeszcze jedna w środku. A jej słodkie, drwiące usta miały jeden pocałunek, 
którego [xx - zresztą córka] nigdy nie mogła otrzymać, chociaż był dokładnie 
widoczny w ich prawym kąciku. 
Sposób, w jaki pan [xxx] ją zdobył, był następujący: wielu panów (którzy byli 
chłopcami w czasach, kiedy ona była panienką) odkryło jednocześnie, że ją 
kochają. Pobiegli więc wszyscy ku jej domowi, żeby się oświadczyć. Wszyscy z 
wyjątkiem pana [xxx], który wziął dorożkę, wśliznął się tam pierwszy i w ten 
sposób ją zdobył. Zdobył ją całą, z wyjątkiem tej najmniejszej szkatułeczki w 
samym środku i tego pocałunku. Nigdy nie dowiedział się o szkatułeczce, a po 
pewnym czasie zaprzestał prób uzyskania tego pocałunku. [xx] przypuszczała, że 
może Napoleon otrzymałby ten pocałunek, ale widzę go, jak próbuje, a potem 
odchodzi wściekły i trzaska drzwiami. 

12. Autor, tytuł. (2)

Nie kocham go dla jego inteligencji - nie, wcale nie dlatego. Nie należy winić 
go za rodzaj inteligencji, jaki posiada, gdyż sam go nie stworzył, jest taki, 
jakim stworzył go Bóg, i to wystarcza. Wiem, że kierowała tym mądra celowość. Z 
czasem jego inteligencja rozwinie się, chociaż nie sądzę, aby to nastąpiło 
szybko, zresztą nie ma pośpiechu, jest wystarczająco udany taki, jaki jest.
(...) Sądzę więc, że kocham go jedynie dlatego, że jest on mężczyzną i należy 
do mnie. Nie ma chyba innego powodu. Jest więc tak, jak już przedtem 
stwierdziłam: ten rodzaj miłości nie jest wynikiem rozumowania ani statystyki. 
Po prostu zjawia się nie wiadomo skąd - bez udzielania wyjaśnień. I wcale to 
nie jest konieczne.

13. Autor, tytuł, imiona pary, o której jest mowa. (4)

Lecz nie słucham miłości, gdzie idzie o sławę. 
Miła mi miłość, ale dbam wraz na osławę, 
I przez chwalebną pychę wiem to, że nie może - 
Tylko król moje sobie obiecować łoże. (...)
Dusiłam w sobie ogień, choć z niesmakiem, nowy
I dałam w cudze, czegom nie chciała, okowy; 
Zapaliłam ich ognie, żebym nie pałała, 
Dałam to, czegom sama wziąć sobie nie śmiała. 
Nie dziwujże się tedy, że myśl utrapiona, 
Póki się nie pożenią, prawie we mnie kona:
Ich wesele przywróci mym myślom wesele, 
Ich łożnica miłości mej pokój uściele. (...)
Ale aż po ten termin jam jest bliska zguby
I kocham w nim aż po te nieodmienne śluby (...)

14. Autor, nazwisko bohatera. (2)

Nieszczęście małych pedantycznych mężczyzn polega na tym, że pociągają ich 
duże, obfite w kształtach kobiety. [xxx] nigdy nie udało się otrząsnąć z 
fatalnej fascynacji hrabiną. I chociaż minęło już pewnie ze dwadzieścia lat, 
odkąd widzieli się ostatnim razem, ów czar trwał nadal. To prawda, że jej 
obecny makijaż przypominał zachód słońca, który wyszedł spod pędzla pejzażysty, 
a kobieta pod tym makijażem była ukryta przed oczami świata, lecz dla [xxx] 
wciąż była ona uosobieniem przepychu i powabu. W małym mieszczuchu arystokratka 
nadal wywoływała dreszczyk podniecenia. 


-- 
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl

STRONA GŁÓWNA . [PRZECZYTANE] . NASZE CYTATY . [ULUBIONE] . KONKURSY . CYTATY . SPOTKANIA . CWK . KODOWANIE . FAQ . STOPKA
[ hosted by artserwis.pl - praca , - portal twórców ] [ VIRTUS3 DESIGN ]