From: AJK <to-co-w-podpisie@gazeta.pl>
Subject: Re: [konkurs] Szkoła w literaturze - odpowiedzi (długie!)
Date: Wed, 5 May 2004 12:06:40 +0200
Message-ID: <y9f0t3hc9gy1$.dlg@ajk.cija>
[...]
> 1.
> Rodzice Janka z westchnieniem ulgi zabrali się do czytania
> tygodników. Gdy zaczęli właśnie dyskusję na temat 'Walka o język
> narodowy w Odrodzeniu', rozległ się straszny krzyk Janka. Porwali
> się z krzeseł jak oparzeni i wpadli do pokoju dzieci. Zastali
> Janka przywiązanego sznurem do krzesła. Henio i Bogdanek pchali mu
> w usta plastelinę, a Andrzej rozścielał łóżko.
> - Co robicie? - wrzasnęła przerażona matka Janka
> Spojrzeli na nią wzrokiem zimnym jak stal.
> - Nie widzisz? - powiedział Andrzej wyraźnie zażenowany
> ignorancją rodziców. - Bawimy się w przedszkole."
Maria Zientarowa, "Drobne ustroje".
Jeśli ktoś nie czytał - polecam. Czyta się szybko i wesoło,
przypomina sobie człowiek młode lata, a że po lekturze
podejrzliwie patrzy na dzieci w wieku przedszkolnym... Strzeżonego
Pan Bóg strzeże :-)
4 prawidłowe odpowiedzi.
2.
> "Czasami mam gorączkę, a ciągnę na lekcje jak żołnierz na
> posterunek. Bo też nasza szkoła jest najcudowniejsza na świecie.
> W tym roku to się bardzo uspokoiło, ale jeszcze w początkach roku
> partyzanci przynosili do szkoły broń i wódkę. Raz nawet przyszła
> do dyrektora milicja, sprowadzona przez profesorkę biologii. Ta
> nieodporna osoba omal nie zemdlała, kiedy Juhas zamiast
> odpowiedzieć na pytanie 'Co wiesz o skrzypach i widłakach?',
> wyciągnął zza paska wielki czarny rewolwer."
Halina Snopkiewicz, "Słoneczniki", Lilka Sagowska.
Uznawałem wszelkie wersje imienia: pełną (Lidia), zdrobniałą
(Lidka) i główną (Lilka).
Elementem naprowadzającym byli partyzanci. Jeśli ktoś czytał -
powinien zapamiętać ich wyczyny. A sama książka to jedna z
ulubionych lektur mojej młodości. Niektóre z numerów w niej
opisanych (wędrówki z ławkami po klasie, "kabaret" itd.) sam
stosowałem w szkole.
Dalsze losy głównej bohaterki i niektórych postaci drugoplanowych
można znaleźć w książce "Paladyni".
4 prawidłowe odpowiedzi.
> 3.
> "- Zebraliśmy zaledwie dwadzieścia siedem 'połówek' w ciągu
> ostatnich trzech lat. Przyznacie, że to znikomy ułamek. Tymczasem
> zamiast bystrych, energicznych następców otrzymujemy stadko
> otępiałych i zniechęconych pętaków. I to wszystko przez tego
> głupiego degenerata! Wydzielać książki, jakby to było lekarstwo na
> kaszel!
> - I to jakie książki - wtrącił Mówca - Zatkało mnie gdy ten Tkacz
> rzucił mi tytułem w oczy: 'Zmiany w prawie celnym'... Na Wieczny
> Krąg! Dzieciak, który przywiózł, na wagę, cztery szekale zapisków
> o smokach był zmuszony uczyć się takich bzdur. Nic dziwnego, że
> chce wracać do domu."
Odpowiedź: Ewa Białołęcka i "Tkacz Iluzji". Dzieciakiem zasłużonym
dla zbiorów naukowo-bibliotecznych był oczywiście Kamyk.
Były smoki, były "połówki", był Mówca, był Tkacz. Już choćby to
ostatnie powinno pozwolić na skojarzenie.
4 odpowiedzi prawidłowe i jedna... powiedzmy: mocno zagmatwana :-)
> 4.
> "Zastanawiał się nad taktyką i składem Rady Szkolnej. Z pewnością
> zjawi się pani Chatterway, broniąca do ostatka swego postępowego
> poglądu, że młodociani bandyci są wrażliwymi istotami ludzkimi i
> wystarczy okazać im odrobinę zrozumienia, a przestaną bić
> staruszki po głowie. Prawicę reprezentować będzie radny
> Blighte-Smythe, który, gdyby to od niego zależało, przywróciłby
> karę śmierci za kłusownictwo i prawdopodobnie wprowadził chłostę
> dla bezrobotnych.
> Pomiędzy tymi biegunami znajdą się: dyrektor, nienawidzący
> wszystkich i wszystkiego, co zakłóca jego niespieszny tryb życia,
> główny inspektor, nienawidzący dyrektora i wreszcie pan Squidley,
> przedsiębiorca budowlany, dla którego przedmioty ogólnokształcące
> są przekleństwem i zbijaniem bąków, podczas gdy te małe nicponie
> powinny spędzać dzień pracowicie na wnoszeniu kozłów z cegłami po
> drabinach W sumie perspektywa stawienia czoła radzie przedstawiała
> się ponuro. Będzie musiał postępować taktownie."
Odpowiedź: autor - Tom Sharpe. Problem natomiast był z tytułem.
Otóż, moi drodzy, nie "Wilt". "Wilt" to część pierwsza, w której
Henry Wilt nie miał możliwości stawać przed Radą Szkolną. Stawał
przed inspektorem Flintem :-)
"Świat według Wilta' lub "Alternatywa Wilta". Oba tytuły
funkcjonują na rynku - oba uznawałem.
Henry Wilt stawał przed Radą Szkolną (jako szef sekcji Przedmiotów
Ogólnokształcących), kiedy Rada omawiała sprawę filmu nakręconego
przez uczniów sekcji Wilta. Uczniowie klasy tokarsko-ślusarskiej
sfilmowali pozorowany stosunek jednego z nich z plastikowym
mechanicznym krokodylem. Jak stwierdził reżyser(podwładny Wilta):
"W ten sposób symbolicznie pieprzył całą reformistyczną
opiekuńczość państwową systemu kapitalistycznego".
Swoją drogą - cały przebieg zebrania jest nader pouczający:
pędzony przez uczniów trunek "Chateu Fenland", na którym może
jeździć samochód, łapanie drobiu na struny fortepianowe...
Sporo trafień w autora, dwa w powód zebrania Rady.
Jedna odpowiedź kompletna
> 5. "Urwał nagle i zdumiony spojrzał pod okno. Pan z nabrzmiałą
> twarzą zerwał się z krzesła
> - Nie, panowie! Ja już nie mogę! Już mam dosyć, Słuchaj no ty -
> gwałtownie zwrócił się do XXXX - W karty umiesz grać? Wódkę
> chlasz? Na dziwki chodzisz? Nieeee? No to pokłoń się tym panom -
> szerokim gestem wskazał na obecnych - oni cię nauczą. A jak
> będziesz dobrze w karty ciupał, dużo wódki fundował i dużo dziwek
> obrabiał, to powiedzą, że jesteś morowym kelnerem i może zrobią
> cię prezesem Związku. A jak cię zrobią prezesem Związku, to
> będziesz egzaminował praktykantów i będziesz się ich pytał, jakie
> są sztuki mięsa i co to są jajka po kelnersku. Do widzenia panom!
> - szarpnął za klamkę, trzasnął drzwiami i znikł w świetlicy."
Odpowiedź: Henryk Worcell, "Zaklęte rewiry", egzamin zdawał Roman
Boryczko, ale krzyczącym egzaminującym nie był Fornalski.
Fornalski egzaminował na zimno i starał się głównego bohatera
oblać. Wrzeszczał Porański z "Regalioru", ten, który na wizytówce
miał "parobek" :-)
Wiem, wiem, wredny jestem :-)
5 prawidłowych odpowiedzi i dwie połówki (tytuł)
W Porańskiego nie trafił nikt.
> 6.
> Piątek
> Panna Sproxton podczas apelu zauważyła moje czerwone skarpetki.
> Stara Torba doniosła Wytrzeszczowi Scruttonowi. Wezwał mnie do
> gabinetu, wygłosił mowę o niebezpieczeństwach nonkonformizmu i
> odesłał mnie do domu, żebym przebrał się w regulaminowe czarne
> skarpetki."
Odpowiedź: Sue Townsend, "Sekretny dziennik Adriana Mole'a, lat 13
i 3/4". Jedno łatwiejszych pytań - 6 pełnych odpowiedzi, cztery
razy tytuł. I strzał w "Buszującego w zbożu". Chyba będę to musiał
wreszcie przeczytać.
> 7. "(...)
> - Kto przykleił Cykorza?! ? zapytała wreszcie groźnie Kowbojka
> - Pani profesorko ? odezwał się z ostatniej ławki Bezczelny
> Pacholec, podrzucając spiczastymi ramionami ? dlaczego ktoś miałby
> przykleić Cykorza?!"
Odpowiedź: Edmund Niziurski, "Siódme wtajemniczenie"
Sporo odpowiedzi, że Niziurski, mniej, że "Siódme wtajemniczenie",
tylko jedna osoba prawidłowo podała powód przyklejenia Cykorza.
A Cykorz został przyklejony (żeby już nie wyliczać innych
przykrości), ponieważ usiłował pozostać neutralny w konflikcie
Matusów (klasy A) z Blokerami (klasy B) i odmawiał przystąpienia
do któregokolwiek stronnictwa. "Kto nie z nami - ten przeciw nam"
- tę maksymę wobec Cykorza stosowały oba stronnictwa. W tym
przypadku - działali Blokerzy.
> 8.
> "- Jutro jesteś zapisana na egzamin z kodeksu, za dwa dni masz
> sprawdzian z wychowania fizycznego. Musisz się upewnić, czy wielki
> boss Crawford wie, że będziesz musiała powtarzać semestr, jeśli
> się za tobą nie wstawi. Kiedy oznajmi ci: 'Dobra robota,
> studentko', nie odpowiadaj przypadkiem: 'Cała przyjemność po mojej
> stronie". Masz święte prawo powiedzieć mu prosto w oczy: 'Liczę,
> że dopilnuje pan osobiście, żeby mnie nie cofnęli'. Rozumiesz, co
> do ciebie mówię?
> - Kodeks mogę zdawać w terminie poprawkowym.
> (...)"
Odpowiedź: Thomas Harris, "Milczenie owiec", Clarice Starling i
Akademia FBI w Quantico.
Egzamin z kodeksu, wielki boss Crawford... A jeszcze przecież był
fuilm, gdzie wzszystko się powtarzało...
Sporo trafnych odpowiedzi, jeśli nie w całość, to przynajmniej w
tytuł i autora
> 9.
> "Byłbym całkiem zapomniał powiedzieć, że nasza Akademia mieści się
> w ogromnym parku, pełnym rozmaitych dołów, jarów i wąwozów, i
> otoczona jest wysokim murem. (...) Ale ten mur nie jest to mur
> byle jaki. Po tej stronie, która biegnie wzdłuż ulicy, jest
> zupełnie gładki i tylko pośrodku znajduje się duża oszklona brama.
> Natomiast w trzech pozostałych częściach muru mieszczą się długim
> nieprzerwanym szeregiem jedna obok drugiej żelazne furtki,
> pozamykane na małe srebrne kłódeczki.
> Wszystkie te furtki prowadzą do rozmaitych sąsiednich bajek."
Odpowiedź: Eee... po co mam pisać? Wszyscy odpowiedzieli. Raz tylko
zdarzyło się, że odpowiadający nie pamiętał nazwiska narratora. No
i raz pomylone imię Brzechwy (sugestia? skoro wszyscy na "A"? :-))
No, dobra, porządek musi być: Jan Brzechwa, Akademia pana Kleksa",
Adaś Niezgódka.
> 10.
> "Filozofia? Filozof? nad wejściem do Collegium Broscianum, gdzie
> mieści się szacowny Wydział Filozofii Uniwersytetu
> Jagiellońskiego, powinno zostać wykute nawet nie 'Porzućcie
> wszelką nadzieję', a słowa pewnego rabina słyszącego, że jego
> uczniowie zaczynają się interesować nowinkami filozoficznymi:
> 'Tam, gdzie filozofia kończy swe dociekania, my dopiero
> zaczynamy'. Nie jestem Mistykiem, a więc Gnostykiem czyli Magiem
> i Hermeneitą. Jestem studentką antropologii, zatem dalej do
> roboty."
Odpowiedź: Manuela Gretkowska, "My zdies' emigranty". Wystarczyło
odpowiedzieć , ze tematem pracy była Maria Magdalena" (dla
ciekawych pełny tytuł: "Le personnage de Sainte Marie-madeleine
dans la gnose judeo-chretienne". Trzeba tłumaczyć?)
Gretkowska ma obecnie taką opinię, jaką ma, ale kiedyś, kiedy na
wykładach czytało się pod ławką powielaczowy "Brulion", kiedy "My
zdies' emigranty" ukazało się w księgarni - była wydarzeniem
literackim i "zapowiadała się".
Myślałem, że wskazówki typu "Nie jestem Mistykiem, a więc
Gnostykiem czyli Magiem i Hermeneitą. Jestem studentką
antropologii" (te wielkie litery przy Bardzo Mądrych i
Bardzo Efektownych Określeniach oraz płeć) i wzmianka o UJ, jakoś
Was naprowadzą na autorkę, stąd było pytanie dodatkowe.
Przekombinowałem chyba
Dwa celne strzały w autorkę i jedna odpowiedź, która, co prawda,
ozdobiona została wieloma pytajnikami, ale niepotrzebnie - była
pełna i jak najbardziej prawidłowa.
> 11.
> "W roku 1781 wdowa i dzieci po Everetcie Steeringu założyli
> Akademię Steeringa, jak pierwotnie nazywała się szkoła. Krojąc swą
> ostatnią świąteczną gęś Everett Steering oświadczył bowiem
> rodzinie, że nic więcej nie ma do zarzucenia s w o j e m u miastu
> jak tylko brak odpowiedniej akademii, która by przygotowywała jego
> chłopców do wyższych studiów. O dziewczętach nawet nie wspomniał."
Odpowiedź: John Irving, "Świat wg Garpa". Początki szkoły, w
której Garp zaczął i zakończył swą karierę. 7 odpowiedzi, raz
pomylony tytuł. Pytanie ciut wredne z mojej strony, ale skoro
Irving tyle razy przewijał się ostatnio na grupie...
> 12.
> "(...) - Wcale nie! Bo kiedy po Warszawie rozeszła się wieść, że
> subiekt chce wstąpić do Szkoły Przygotowawczej, tłumy zaczęły tam
> przychodzić na śniadanie. Osobliwie roiła się studenteria.
> - I poszedł też do Szkoły Przygotowawczej?
> - Poszedł i nawet zdał egzamin do Szkoły Głównej. No, ale co pan
> powiesz - ciągnął radca uderzając ajenta w kolano - że zamiast
> wytrwać przy nauce do końca, niespełna w rok rzucił szkołę..."
Odpowiedź: Bolesław Prus, "Lalka", Stanisław Wokulski.
8 odpowiedzi pełnych plus dwie bez nazwiska Wokulskiego.
Jak na lekturę - nieźle :-)
> 13.
> "(...)
> - Oszalałeś chyba. Chciałeś nam przecież sprzedać komplet za
> trzech tatusiów, a teraz żądasz za jednego goga półtora tatusia.
> - Od sztuki liczy się więcej powiedział niewzruszony Wątłusz -
> komplet zawsze idzie taniej.
> - Wiesz, że możemy dać tylko [tu znowu padła kwota - AJK].
> - Nie ma o czym mówić wzruszył ramionami Wątłusz - Za tę
> śmieszną kwotę nie kupicie żadnego sposobu."
Odpowiedź: Edmund Niziurski, "Sposób na Alcybiadesa". Kupowali
Ciamciara (narrator), Zasępa, Słabiński i Pędzelkiewicz.
Dysponowali zawrotną kwotą 47 złotych i 10 groszy.
Bałem się, że nikt nie odpowie na pytania dodatkowe, ale okazało
się, że i nazwiska zostały Wam w pamięci, i sama kwota (choć z
rożną dokładnością).
Jedna odpowiedź była pełna: 9 punktów na 9 możliwych
A ja, układając pytania, musiałem sprawdzać kwotę :-)
> 14.
> "Zanim dostałem się do Domu Życia, musiałem złożyć egzaminy na
> najniższy stopień kapłański na fakultecie teologicznym. Zajęło mi
> to ponad dwa lata, gdyż równocześnie musiałem z ojcem odwiedzać
> chorych i czerpać z jego doświadczenia nauki potrzebne w mej
> przyszłej drodze życiowej. Mieszkałem w domu i wiodłem takie samo
> życie jak przedtem, ale codziennie musiałem być obecny na jakimś
> wykładzie."
Odpowiedź: Mika Waltari, "Egipcjanin Sinuhe". A główny bohater
został trepanatorem.
Myślałem, że Dom Życia, stan kapłański wystarczą do skojarzeń z
Egiptem. Plus ojciec lekarz - do skojarzenia autora i tytułu.
A tymczasem tylko dwie osoby trafiły. W tym jedna także
specjalizację. Jedna typowała "Czarnoksiężnika z Archipelagu"
> 15.
> "- Czym się pan zajmuje?
> (...)
> - Studiuję
> - Uniwersytet czy praca naukowa?
> - Nie wygląda na to, ale te dwie rzeczy nie są ze sobą w
> sprzeczności. Kończę pracę doktorską o templariuszach.
> - Paskudny temat. Czy nie jest to przedsięwzięcie dla szaleńców?
> - Ja zajmuję się prawdziwymi templariuszami. Dokumentami z
> procesu. Ale co pan wie o templariuszach?
> - Pracuję w wydawnictwie, a do wydawnictwa przychodzą uczeni, ale
> i ludzie stuknięci. Zawód redaktora polega na rozpoznaniu od
> pierwszego wejrzenia stukniętych. Kiedy ktoś bierze na warsztat
> templariuszy, prawie na pewno jest stuknięty.
Odpowiedź: Umberto Eco, "Wahadło Foucaulta". Rozmawiali Belbo
(pracownik wydawnictwa) i Casaubon (piszący doktorat). Chwilę
potem Belbo dokonał rozróżnienia między szaleńcami a matołkami,
głupcami i tępakami.
Sądziłem, że to będzie łatwe pytanie, a tu... 1 pełna odpowiedź
oraz dwie z podaniem tytułu i autora. Oraz strzały w "Inquisitora"
Inglota, "Klub Dumas" Pereza-Reverte i "Małą handlarkę prozą"
Daniela Pennac.
> 16.
> "Panie i panowie! Zostałem oto zaproszony do wygłoszenia przed
> gronem towarzyszy niewoli prelekcji pod tytułem 'Ja i mój naród'.
> Wyznam szczerze, iż stawia mnie to w sytuacji trudnej i
> niewdzięcznej. Muszę bowiem zadać sobie pytanie, czemuż to właśnie
> mnie przypadł ten honor? Czyżbym wyróżniał się czymkolwiek od
> świetnego grona, do którego mam zaszczyt przemawiać? Jeżeli tak
> jest, to wyróżnienie to nie wypada z pewnością na moją korzyść
> (...) ledwie zdołałem zapukać do drzwi, na których wisi napis
> 'Życie dojrzałe. Osobom niedojrzałym wstęp surowo wzbroniony, i
> nie odpowiedziano mi nawet jeszcze 'Proszę', gdy tymczasem
> wybuchła wojna i dostałem się do tej oto niewoli."
Odpowiedź: Stanisław Dygat, "Jezioro Bodeńskie", Konstancja.
Dobra, wiem, że "szkoła" mogła sugerować inne książki (był
strzał w "Ferdydurke", ale... Liczyłem, że zdanie "tymczasem
wybuchła wojna i dostałem się do niewoli" przypomni się tym,
którzy czytali - nim powieść się zaczyna, nim się kończy, zdanie
owo powtarza się w tej książce paręnaście razy.
No i film... Świetna rola Krzysztofa Pieczyńskiego i rewelacyjnie
zagrany ten właśnie wykład
A tymczasem wybuchła wojna i... padła tylko jedna odpowiedź. Ale
za to odpowiedź pełna.
> 17.
> "No i tak to się zaczyna. Nazajutrz rano - zdumiewający pośpiech -
> z biura prorektora do spraw studenckich przychodzi nota, w której
> prorektor zawiadamia, że przeciwko profesorowi wniesiono skargę na
> mocy artykułu 3.1. Regulaminu Uczelni. Profesor jest proszony o
> zgłoszenie się do biura prorektora z możliwie najszybszym dogodnym
> terminie. (...) Artykuł 3. dotyczy szykanowania bądź
> prześladowania z powodu przynależności rasowej, etnicznej bądź
> religijnej, płci, upodobań seksualnych bądź upośledzenia
> fizycznego. Artykuł 3.1. zajmuje się szykanowaniem lub
> prześladowaniem studentów przez wykładowców."
Pytanie-rzeźnia. :-))
Jedyna prawidłowa odpowiedź napłynęła dziś bladym świtem (a już
myślałem, że nikt nie trafi)
...
Jeden strzał w Silverberga "Rodzimy się z umarłymi", jeden w Toma
Sharpe'a oraz jedna próba strzału w "Głupca na wzgórzu" Matta
Ruffa.
Napięcie sięgnęło zenitu?
...
No to, odpowiadam, żeby Zuzanka mogła spokojnie spać :-)
"Hańba" Jana M. Coetzee. Nobla podobno ostatnio dostał czy cuś...
A sprawa skończyła się tak, że główny bohater, profesor Lurie,
został zmuszony do złożenia rezygnacji i odejścia z uczelni.
> 18.
> "Zawsze roztargniony, nie znał dobrze dźwięcznych nazwisk swoich
> uczniów i mieszał je, nigdy nie wiedząc, które z nich do której
> należy gęby. Przy egzaminowaniu odczytywał je z notesu. Operacja
> ta odbywała się dwa razy tygodniowo, a na każde danie wybierał
> trzech, nigdy więcej, nigdy mniej. Wywołany wychodził z ławki,
> stawał tuż przy profesorskiej katedrze i tam brany był na męki.
> Dlatego, choć z niechęcią, używamy tego bolesnego słowa, że młody
> pawian bredził smętnie jak Piekarski na mękach. Zdarzało się to
> jednak nad podziw rzadko. W innych klasach bywało rozmaicie, w
> klasie siódmej jednakże historia stała na wysokim poziomie. Zdawać
> się mogło, że trzydziestu wyjących derwiszów zapałało niesłychaną
> do tej nauki namiętnością. Dziwy, dziwy. Jeden z drugim recytował
> ze zdumiewającą lotnością. Gadał dobrze jeden, gadał wybornie
> drugi i trzeci świetnie gadał."
Odpowiedź: Kornel Makuszyński, "Szatan z siódmej klasy" i
oczywiście profesor Gąsowski. Jedno z łatwiejszych, jak się
okazało, pytań - 6 odpowiedzi pełnych, 5 bez nazwiska profesora.
> 19.
> "- Jak liczne będzie moje audytorium?
> - W konferencji bierze udział wszystkiego 57 osób.
> Profesor Zapp omal nie połknął cygara
> - Pięćdziesiąt siedem? Chyba żartujesz? To znaczy, że jechałem
> prawie dziesięć tysięcy kilometrów, żeby mówić do pięćdziesięciu
> siedmiu osób? (...) Wiesz ilu bywa słuchaczy na podobnej
> konferencji w Stanach? Dziesięć tysięcy!. W październiku zeszłego
> roku było w Nowym Jorku na takiej konferencji dziesięć tysięcy
> osób
> - Wątpię czy mamy w kraju aż tylu wykładowców.
> - Musi ich być więcej niż pięćdziesięciu siedmiu. - warknął Zapp -
> Chcesz wiedzieć, gdzie się podziewają? Zaszyli się w domu,
> odnawiają mieszkanie, dłubią w ogródku a tych paru, którzy mają
> trochę oleju w głowie, siedzi sobie na konferencjach gdzieś w
> cieplejszych krajach i miejscowościach atrakcyjniejszych od tej."
Odpowiedź: Książka, od której zacząłem przygodę z Davidem Lodge'em
- "Mały światek". Mam na niej nawet autograf autora :-)
A konferencja odbywała się na uniwersytecie w Rummidge.
Zastanawiałem się, czy nie powinienem wyciąć nazwiska Morrisa
Zappa, bo przecież pojawiał się on także w "Zamianie", a
charakterystyczny jest bardzo, ale jak się okazało - chyba
powinienem dołożyć nazwisko jego rozmówcy.
Trzy odpowiedzi zawierające autora i tytuł. I jedna pełna.
Zastanawiające, że jedynej pełnej odpowiedzi udzielił absolwent
mojego macierzystego wydziału. "Mały światek"... genius loci? :-)
========= koniec ========
I to tyle, droga młodzieży. No, dobra, może nie było to
najłatwiejsze, ale przecież aż takie trudne też nie? Gdyby było
naprawdę trudne nie skończyłoby na jednym "ty potworze" i jednej
klątwie garmażeryjnej pod moim adresem. :-))
--
W imieniu Rady Pedagogicznej i komisji egzaminacyjnej konkursu
AJK
|