STRONA GŁÓWNA . [PRZECZYTANE] . NASZE CYTATY .
[ULUBIONE] . KONKURSY . CYTATY . SPOTKANIA .
CWK . KODOWANIE . FAQ . STOPKA

Zobacz inne [przeczytane] o książkach tego autora
From: Daga <zirael@NIESPODZIANKApoczta.onet.pl>
Zobacz inne [przeczytane] tego grupowicza
Subject: [przeczytane] Cylinder van Troffa - Janusz A. Zajdel
Date: Tue, 02 Mar 2004 12:57:34 +0100
Zobacz [przeczytane] napisane w tym miesiącu
Message-ID: <20040302125716.D135.ZIRAEL@NIESPODZIANKApoczta.onet.pl>
Zobacz cały wątek w archiwum www.google.com 

10/10

Zastanawiam się, co napisać. Nie da się napisać czegoś o książce
Zajdla, żeby to nie był spoiler [ten sam problem miałam przy
Limes inferior]. Cokolwiek napiszę, za dużo zdradzę. No bo nie
wyjaśnię przecież, co to cylinder van Troffa, ani nie powiem, do
czego służy. Nie powiem też, kto i dlaczego z niego korzystał, bo
powiem za dużo. 

Powiem więc tylko, że czyta się błyskawicznie i że fabuła jest co
najmniej tak dobra jak styl (i odwrotnie), a na palcach obu rąk
mogłabym policzyć książki, w których fabuła nie ustępuje stylowi,
a styl fabule, w których jedno i drugie mnie fascynuje. 

Wiele nie powiedziałam, ale polecam wyjątkowo. ;)

A tu na zachętę fragmencik - pierwszy taki, który mnie zachwycił
od czasów Szewców. ;) [*]

-----cytat-----

- Nie gwo! - mówił jeden. - Byłem tam wczoraj. Ni ful.
- Bo jesteś tufa. Fulowo szukałeś. Jakbyś, dyrba, nie zgwalał przed 
tymi fulami, zachapałbyś od fula żarła - oponował drugi.
- Ożeż, dyrba, idziem czy nie? - zniecierpliwił się trzeci.
- Bo on tryfi.
- To ful mu w tufę, zostaw go, dyrba, i chodź.
- Z nim, dyrba, tak zawsze... No, to idziesz, fulu?
- Sam jesteś ful. I docent!
- Coo?!
- Docent, dyrba!
Była to widocznie największa obelga, bo dwa cienie zwarły się w krótkiej 
szarpaninie, a trzeci zaczął je rozdzielać.
- Dogwolę mu! - odgrażał się znieważony.
- Zamknij ryj i nie gwol, fulu, bo te dyrby usłyszą i wszystkim nam 
dogwolą - warknął stanowczo mediator. - Zagwalamy, bo już wszyscy
poszli i ful dla nas zostanie.

-----koniec cytatu-----

Daga

[*] Z opcji cytatowej na wwwprk nie skorzystałam tylko dlatego,
że w trakcie jednego impulsu się nie da. :(
Uwaga: cytat raczej niereprezentatywny dla książki. ;)

-- 
FAQ prk: http://republika.pl/pl_rec_ksiazki/faq.htm
Strona domowa prk: http://republika.pl/pl_rec_ksiazki/
Moja: http://www.modus-vivendi.w.pl 


From: "Jakub Mateja" <jakubmat@poczta.onet.pl>
Zobacz inne [przeczytane] tego grupowicza
Subject: [przeczytane] Cylinder von Troffa - ZAJDEL
Date: Thu, 8 Aug 2002 12:38:03 +0200
Zobacz [przeczytane] napisane w tym miesiącu
Message-ID: <aithq3$2e4$1@news.onet.pl>
Zobacz cały wątek w archiwum www.google.com 


Zajdel od dawna zajmuje w moim osobistym rankingu pisarzy sf honorowe
miejsce.
Za "Cylinder..." zabrałem się znając wszystkie inne jego powieści  i będąc
niemalże pewien, że i ta również będzie kolejną "wariacją na temat".
Przeczucie się po części sprawdziło (Luna 2). Mimo to jednak czytało się
doskonale. Dlatego właśnie tak cenię Zajdla - nie trafiłem jeszcze na tekst
jego autorstwa, który by do mnie nie przemawiał.
Szkatułkowość formy - o ile w tym przypadku może być o czymś takim mowa - ma
jednak i dobre i złe strony. Wspominam o tym w odniesieniu do końcowych
komentarzy fikcyjnego wydawcy tekstu (jako że nie zostało podane jego imię -
dla ułatwienia tak go będę nazywał w dalszych *wywodach*, choć z
rzeczywistym wydawcą nie ma nic wspólnego - jest bowiem częścią fabuły)

SPOILER

Wynika z zakończenia, że wszyscy trzej - Nieśmiertelny, Akki i sam wydawca
tekstu byli w pętli czasowej. A wszystko poniekąd z założenia, że Akki w
trakcie swoich poszukiwań znalazł lub został znaleziony przez
Nieśmiertelnego. Wydawca wysunął tezę, że to Offi (tak to się pisało?),
promotor Akk'ego był Nieśmiertelnym. No i właśnie - tu mi się zaczyna kilka
rzeczy nie zgadzać.
Ponieważ:
   1) IMHO Nieśmiertelny nie mógł być Off'im bo w momencie gdy wchodził do
cylindra był zrozpaczony i pełen wątpliwości - jako że czas spędzony w
cylindrze do ponownego zaludnienia ziemi trwał dla niego zaledwie nieco
ponad godzinę, trudno sobie wyobrazić by potrafił, ot tak sobie, wyjść i
wskoczyć w cudzą tożsamość, by odtąd jako ktoś inny prowadzić życie.
Niewątpliwie był człowiekiem odpornym psychicznie, ale aż tak?
Zresztą po co?
   2) Obecność Nieśmiertelnego wśród społeczeństwa Fillijczyków nie mogła
być, jak uważał Wydawca, spowodowana potrzebą odszukania dziennika,
zwłaszcza jeśli Nieśmiertelny i Offi byli jedną i tą samą osobą. W końcu z
fabuły wynikało, że Nieśmiertelny z własnej woli rozstał się z dziennikiem -
tak więc znał miejsce w którym go zostawił i mógł go sam w każdej chwili
odnaleźć nie musząc czekać aż ktoś to zrobi za niego.
   3) No pięknie, ale jeśli Nieśmiertelny i Offi nie byli jedną osobą - to
co się stało z *prawdziwym* Offim? Zniknął w końcu razem z Akk'im. Wypadek?
Czyżby coś tak trywialnego zostawiono czytelnikowi do domysłu? A może jednak
to on był Nieśmiertelnym? Ale to z kolei też nie miało by sensu, bo jego
egzystencja nie miała by wówczas większego sensu.

Wobec tych wątpliwości nasunęła mi się taka refleksja (zapewne
nadinterpreteacja):
   - Nieśmiertelny w ogóle nie wszedł do Cylindra. Gdy Sandra odnalazła go w
Instytucie w momencie gdy decydował się do niego wejść, zmienił swe zdanie i
został z nią w społeczeństwie skazanym na zagładę rezygnując z podróży w
czasie.
   - W świetle tego, dociekania wydawcy są tylko prowokacją autora,
ukazującą różnice myślenia pomiędzy człowiekiem prawie nam współczesnym, a
jego odległymi potomkami.
Dla nich zrezygnowanie z daru podróży w czasie było nie do pomyślenia i
dlatego wszystkie swe tezy budowali na założeniu, że Nieśmiertelny też tak
myślał, podczas gdy sam Nieśmiertelny bez większych wyrzeczeń z tego daru
zrezygnował.

Jakub
--
Oficjalna strona grupy dyskusyjnej pl.rec.muzyka.rock:
http://www.prmr.prv.pl


STRONA GŁÓWNA . [PRZECZYTANE] . NASZE CYTATY . [ULUBIONE] . KONKURSY . CYTATY . SPOTKANIA . CWK . KODOWANIE . FAQ . STOPKA
[ hosted by artserwis.pl - praca , - portal twórców ] [ VIRTUS3 DESIGN ]