STRONA GŁÓWNA . [PRZECZYTANE] . NASZE CYTATY .
[ULUBIONE] . KONKURSY . CYTATY . SPOTKANIA .
CWK . KODOWANIE . FAQ . STOPKA

Zobacz inne [przeczytane] o książkach tego autora
From: Wojtek Walczak <gminick@hacker.pl>
Zobacz inne [przeczytane] tego grupowicza
Subject: [przeczytane] Tomasz Mann - Czarodziejska Góra
Date: Sun, 11 Jan 2004 12:52:55 +0000 (UTC)
Zobacz [przeczytane] napisane w tym miesiącu
Message-ID: <btrgv6$212$1@nemesis.news.tpi.pl>
Zobacz cały wątek w archiwum www.google.com 


     Z perspektywy przeczytanej książki widzę, że źle do niej podszedłem.
Zanim w ogóle zabrałem się do czytania, spodziewałem się czegoś bardziej
czarodziejskiego podobnego raczej do "Stu lat samotności" (to znaczy,
myślałem, że Sto lat samotności będzie podobne do "Czarodziejskiej góry"),
niż do prozy Dumasa, czy Gogola. Wrażenie magiczności prysło wraz z
pierwszymi literkami. Później, przez kilkaset stron sądziłem, że Hans
Castorp -- główny bohater powieści -- trafił do świata, w którym przyjdzie
mu odkryć spisek niczym w szpitalach i klinikach odwiedzanych przez bohaterów
Robina Cooka. Wrażenie to utrzymywało się długo podtrzymywane termometrami,
w których dopatrywałem się narzędzi kontroli i dziwnymi śmierciami, w których
widziałem eliminację niewygodnych pacjentów. Paranoja, prawda? ;-)
     Później był wątek miłosny. Moim zdaniem nudy i dłużyzny, które potrafiłem
docenić dopiero czytając tom drugi, kiedy wszystko to, co przyprawiało mnie
o swędzenie wszystkiego, czego drapanie może być ciekawsze od wlokących się
powolnych wydarzeń stanowiących nie tło, ale trzon powieści.
     W takim nastroju minął mi tom pierwszy i początek drugiego. Jednak
ostatnie czterysta stron to już uczta i przyjemność (choć i tutaj zdarzały
się dłużyzny!). Dopiero w tym miejscu przestawiłem się i zamiast oczekiwać
wartkiej akcji i przybywającej w postaci wielkich fal powodzi wydarzeń --
zwolniłem i zacząłem delektować się prowadzonymi przez bohaterów zażartymi
dyskusjami.
     To moje [przeczytane], to raczej ostrzeżenie dla przyszłych czytelników.
Jeśli chcecie przeczytać "Czarodziejską Górę", to musicie się najpierw
uspokoić, wyciszyć, poczuć wolno płynący czas i flegmatykę wypływającą z
otoczenia. To jest książka dla kogoś, kto chce w wyobraźni wyjechać w góry,
pędzić życie niczym pensjonariusz uzdrowiska z wszystkimi tego plusami i 
minusami. Poza tym nastawcie się na potężną dawkę humanizmu, uczonych sporów,
zaciętych sporów słownych. Jeśli książka ma przynieść frajdę, trzeba ją
odbierać tak, jakbyśmy byli w opisywanym miejscu. Trzeba wdychać górskie
powietrze, opatulać się ciepłymi kocami i czuć, że chodzi się na spacery
po górskich traktach.
     Mi się to niestety nie udało. Autor powiedział o "Czarodziejskiej Górze":
"Cóż mogę właściwie powiedzieć o tej kiążce i o tym, jak ewentualnie 
należałoby ją czytać? Na wstępie wysunę zuchwałe żądanie, by czytać ją
dwukrotnie." Dla mnie to ciekawa propozycja, ale drugi raz już z 
odpowiedniejszym nastawieniem, z większym doświadczeniem, z większą chęcią
wchłonięcia wszystkiego i za parę lat ;-)

Miłej lektury - tej i wszystkich innych,
pozdrawiam,
Wojtek.

-- 
[ Wojtek Walczak - gminick (at) underground.org.pl ]
[       <http://underground.org.pl/gminick/>       ]
[ "...rozmaite zwroty, matowe od patyny dawnosci." ]





STRONA GŁÓWNA . [PRZECZYTANE] . NASZE CYTATY . [ULUBIONE] . KONKURSY . CYTATY . SPOTKANIA . CWK . KODOWANIE . FAQ . STOPKA
[ hosted by artserwis.pl - praca , - portal twórców ] [ VIRTUS3 DESIGN ]