STRONA GŁÓWNA . [PRZECZYTANE] . NASZE CYTATY .
[ULUBIONE] . KONKURSY . CYTATY . SPOTKANIA .
CWK . KODOWANIE . FAQ . STOPKA

Zobacz inne [przeczytane] o książkach tego autora
From: Maciej 'Cutwell' Zbińkowski <cutwell84@poczta.onet.pl>
Zobacz inne [przeczytane] tego grupowicza
Subject: [przeczytane] Komu bije dzwon - Hemingway
Date: Sat, 17 Jun 2006 21:49:02 +0000 (UTC)
Zobacz [przeczytane] napisane w tym miesiącu
Message-ID: <slrn.pl.e98u82.sle.cutwell84@cutwell.org>
Zobacz cały wątek w archiwum www.google.com 

Witajcie!

"Jeśli trzeba ich wszystkich pozabijać, (...), niech zabijają ich
przyzwoicie i bez kpin."

	"Komu bije dzwon" nie tylko nie zachwyca, ta przydługa (ponad 600
stron) książka, śmiertelnie mnie znudziła. Liczyłem na lekturę wspaniałego
klasyka ("najbardziej ambitne artystycznie działo Ernesta Hemingwaya",
jak głosi pierwsze zdanie krótkiej informacji o tej książce) i niestety
zawiodłem się.
	Miało to być "jedno z najdoskonalszych dzieł batalistycznych
(...) XX wieku". Ja się tam na batalistyce nie znam, ale liczyłem na coś
więcej niż pawie 600 stron siedzenia w jaskini i rozmawiania o du^W
życiu, wszechświecie i całej reszcie. Spodziewałem się jednak troszkę więcej
biegania/strzelania/wybuchania... tej, no... batalistyki.
	"Powieść uznana została (...) za jedną z najświetniejszych powieści
miłosnych XX wieku", na powieściach miłosnych XX wieku też się za bardzo
nie znam, ale jednak nie nazwał bym tego ciągłego powtarzania jak bardzo
się kochamy (i słów tych realizacji) "najświetniejszym". Przykładzik,
który mnie dobił: on to niej (na 461 stronie): "Porozmawiajmy. Bardzo mało
cię znam z rozmowy".
	To tego wszystkiego dochodzi toporność języka (choć to chyba
raczej wina tłumacza niż autora), która niesłychanie skutecznie potrafi
zabić przyjemność czytania. Najpierw myślałem, że te drobne błędy językowe
są celowe (prości hiszpańscy chłopi nie powinni mówić jak profesor
Miodek), ale kiedy główny bohater (uniwersytecki wykładowca) mówi w taki
sposób, to chyba coś jest nie tak.
	"Komu bije dzwon" nie jest jednak, aż tak zła. Znajdziemy tu
kilka naprawdę ciekawych postaci (Pilar, Pablo, a nawet parę osób z dalszego
planu) oraz to co stanowi siłę tej książki: opis wojny/rewolucji. Od
małomiasteczkowej rzezi, przez żołnierzy gotowych rzucać granatami we
wszystko co się rusza (tak, na wszelki wypadek), aż po generałów z
politycznego nadania skazujących na śmierć tysiące ludzi z powodu swojej
niekompetencji. Hemingway pozwala czytelnikowi naprawdę poczuć klimat
wojny w Hiszpanii od początkowego entuzjazmu do cynicznego towarzystwa w
hotelu "Gaylord".
	Wielka szkoda, że ten materiał na genialną 200 stronicową książkę
rozmył się gdzieś po drodze. Może niektórzy grupowicze będą potrafili
wyłowić i docenić to co w tej powieści naprawdę jest dobre, mnie się to
niestety nie udało (nie wiem, czy przez zbyt wygórowane oczekiwania, czy
przez odstraszający język, czy może przeważyło jeszcze coś innego).

["Komu bije dzwon" Ernest Hemingway. Przekład Bronisław Zieliński.
  Wydawnictwo Muza. Warszawa 2001]

Pozdrawiam,
Cutwell

-- 
          "I haven't lost my mind -- it's backed up on tape somewhere"
                          PRK WWW  http://www.prk.w.pl




STRONA GŁÓWNA . [PRZECZYTANE] . NASZE CYTATY . [ULUBIONE] . KONKURSY . CYTATY . SPOTKANIA . CWK . KODOWANIE . FAQ . STOPKA
[ hosted by artserwis.pl - praca , - portal twórców ] [ VIRTUS3 DESIGN ]