Zobacz inne [przeczytane] o książkach tego autora
From: "Bazyl" <bazyl3[nospam]@go2.pl>
Zobacz inne [przeczytane] tego grupowicza
Subject: [Przeczytane] Konopielka - E. Redliński
Date: Tue, 6 May 2003 19:57:17 +0200
Zobacz [przeczytane] napisane w tym miesiącu
Message-ID: <b98t4p$h7p$3@nemesis.news.tpi.pl>
Zobacz cały wątek w archiwum www.google.com
O filmie słyszałem już dawno, o książce mniej. Ale zgodnie z moim solennym
postanowieniem - "najsampirw ksiożka, późni na ekranie" ;), Konopielkę
przeczytałem. Wpadła mi w łapki przypadkiem, wprost z wystawki urządzonej w
powiatowej bibliotece.
Wycinek historii wsi Taplary i jej mieszkańców, opisany w książce, ciekawy
jest z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze narratorem jest taplarski
gospodarz, który będąc ledwie co piśmiennym, świetnie radzi sobie z
relacjonowaniem wydarzeń i używa do tego specyficznego języka. Język ten,
pozbawiony wszelkich reguł ortografii i interpunkcji, język "wiejski", jest
IMHO rewelacją. Sprawiać może jednak kłopoty dzisiejszym "mieszczuszkom"
;)). Bo o ile mieszkając na wsi zna się jeszcze terminy: rozwora, spodówka,
gnojawki, to w mieście już raczej nie ;)) I dlatego myślę, że podobnie jak
przy "Mechanicznej Pomarańczy" nie od rzeczy byłby słownik, którego w
wydaniu LSW 1984 brak.
Po drugie ksiązka pokazuje ile tracimy w pogoni za nowym. Wyjaśnia jak żyje
się w zgodzie z naturą. I zmusza do refleksji (bardziej niż Coehlo czy
Wharton).
Po trzecie pokazuje starcie dwóch światów: tego zacofanego - sprzed
elektryczności, radia etc. z "cywilizowanym". Który lepszy... ocena należeć
będzie do was.
Długo by tu jeszcze wymieniać dlaczego warto z "Konopielką" poznać się
odrobinę bliżej. IMHO (jak wszystko powyżej) jest jedną z lepszych moich
lektur ostatniego kwartału. Gorąco zachęcam.
--
pozdrawiam
Bazyl [ bazyl3@go2.pl ]
"Ja fantazję mam zawsze, a po wódce mnie głowa boli" S. Wyspiański
From: Mo <lumonaNIE_SMIEC@gazeta.pl>
Zobacz inne [przeczytane] tego grupowicza
Subject: [przeczytane] Redliński "konopileka"
Date: Tue, 27 Apr 2004 13:52:30 +0200
Zobacz [przeczytane] napisane w tym miesiącu
Message-ID: <c6lh9k$fp1$1@inews.gazeta.pl>
Zobacz cały wątek w archiwum www.google.com
Czytałam, czytałam i oczom nie wierzyłam - nic właściwie wcześniej nie
wiedziałam o tej książce: doradzała mi ją koleżanka w juz nie pamiętam
jakim kontekście, ale raczej zabawowym, mówił mi o niej agent
ubezpieczeniowy, że tak się podobno uśmiał, widziałam jednym okiem film
dziwny, tam się jakby wokół tego cielaka akcja kręciła... A tu pełne
zaskoczenie! Zabawa, owszem, ale raczej od czasu do czasu, a nie przede
wszystkim, a oprócz tego melancholia, żal za takim prostym życiem,
szkoda natury i jeszcze "czego się boisz głupia", to tylko postęp! No i
jako efekt uboczny przejściowy zabobon... A ja się czytadła
spodziewałam! ;-) --
Pozdrawiam
M.
--
"Szklanki i piękna dziewczyna zawsze są w niebezpieczeństwie." (Miquel
Cervantes)
|