STRONA GŁÓWNA . [PRZECZYTANE] . NASZE CYTATY .
[ULUBIONE] . KONKURSY . CYTATY . SPOTKANIA .
CWK . KODOWANIE . FAQ . STOPKA

Zobacz inne [przeczytane] o książkach tego autora
From: "AjBiEm" <ajbiem@poczta.gazeta.pl>
Zobacz inne [przeczytane] tego grupowicza
Subject: Re: Katarzyna Grochola
Date: Mon, 11 Feb 2002 14:24:33 -0000
Zobacz [przeczytane] napisane w tym miesiącu
Message-ID: <a48ga9$mve$1@okapi.ict.pwr.wroc.pl>
Zobacz cały wątek w archiwum www.google.com 


 > > ..a w piątek gościła u Jagielskiego...wieczorem
 >
 > Widziałam, widziałam. :) Książek nie czytałam, ale tak ją polubiłam, że
 > teraz mam do nich zupełnie inne nastawienie i jestem ich baaardzo ciekawa.
 
 POLECAM:
 "Nigdy w życiu" - absolutnie nie przecowko facetom, raczej przeciw głupocie
 i egoizmowi, ale na pewno za "poszukiwaniem życia w życiu" ("W życiu nic nie
 ma oprócz życia, więc żyjmy aż po kres mogiły" - za B.Leśmianem).
 "Podanie o miłość" - najdelikatniej i najprościej jak tylko można mówić o
 miłości w jej wszystkich odcieniach. Słowa z moich ust i serca wyjęte (może
 na wyrost nazywam to konwencją Kieślowskiego)
 Mnie się podoba i mam tylko cichą prośbę do autorki, żeby broń Boże się nie
 skomercjalizowała.
 Pozdr.
 AjBiEm



From: "Raven" <kruk@SPAMplusik.pl>
Zobacz inne [przeczytane] tego grupowicza
Subject: [przeczytane] Nigdy w życiu!
Date: Fri, 21 Jun 2002 23:01:50 +0200
Zobacz [przeczytane] napisane w tym miesiącu
Message-ID: <3d13944b@news.vogel.pl>
Zobacz cały wątek w archiwum www.google.com 

Muszę przyznać, że nie jestem ani rozczarowany, ani zachwycony. Książka
Grocholi jest lekka, łatwa i przyjemna, ale nic więcej. Zresztą chyba tak
właśnie miało być. Świeżo po lekturze "Miłości..." Marqueza zdania wydawały
mi się nieco przykrótkie, co było całkiem ciekawym przeżyciem. :-) Poza tym,
zauważyłem u siebie dziwną tendencję. Czym krótsze zdania, tym częściej
zdarza mi się przeskakiwać niektóre z nich. Zupełnie odrzucam pojedyńcze
kawałki tekstu. Czasem drażnił mnie nazbyt reporterski styl i następujące po
sobie równoważniki zdań, ale po jakimś czasie można się przyzwyczaić.
Co do Judyty, to muszę przyznać, że jest milsza niż Bridget, może dlatego,
że bardziej swojska. :-)
Podsumowując, warto przeczytać w przerwie pomiędzy książkami wymagającymi
większego wysiłku intelektualnego. Bardzo dobra książka na letnie
popołudnia.


Raven
--
kruk@plusik.pl
I don't need to fight, to prove I'm right, I don't need to be forgiven...

From: "Jakub Mateja" <jakubmat@INGALUBIKAPIBARYpoczta.onet.pl>
Zobacz inne [przeczytane] tego grupowicza
Subject: [przeczytane] Nigdy w życiu - K. Grochola
Date: Wed, 17 Mar 2004 20:07:14 +0100
Zobacz [przeczytane] napisane w tym miesiącu
Message-ID: <c3a7j0$k6l$1@news.onet.pl>
Zobacz cały wątek w archiwum www.google.com 

    Śmieszy mnie trochę myśl o napisaniu wrażeń z tej książki. No to
napiszę, a co mi tam...
    Dlaczego ja to w ogóle przeczytałem...? Ach tak - musiałem. Dostałem
poniekąd w podzięce za to że komuś coś pożyczyłem, i ten, tego... no dobra,
słyszałem, że śmieszne i tak dalej, więc byłem ciekaw, nikt mnie nie
zmuszał.
    Nie powiem - momentami śmieszne było i w sumie to więcej razy się
śmiałem niż w trakcie wszystkich książek Chmielewskiej jakie w życiu
czytałem (całe trzy). Przeszkadzał mi za to język. Nie wnikam czy tak miało
być czy nie, i czy to dobrze że jest jak jest, czy nie, w każdym bądź razie
ja skrajnie prostego języka nie lubię. Nie liczyłem, acz wydaję mi się, że
zdania dłuższe niż na trzy linijki to by można na palcach dwóch rąk
wyliczyć. Przydługawe zdania rodem z "Baltazara i Blimundy" Saramago mogą
być męczące, ja wiem, ale zdania składające się z podmiotu i orzeczenia i
niczego więcej też jak widać mogą męczyć.
    Co do fabuły... mówi się, że to podobne do dzienników Bridget Jones; nie
wiem, nie czytałem, nie zamierzam, więc trudno mi porównać. Nie ukrywam, że
wcześniej zostałem zaciągnięty na film i odruchowo porównywałem i... no
właśnie, sama książka jest tak mało plastyczna, że postacie z ekranu same
się wciskały do wyobraźni. Nie dało się nic z tym zrobić, nie było czym ich
zastąpić. Przeczytałem wiele książek po oglądnięciu ich ekranizacji i w
wielu przypadkach w trakcie lektury w mojej głowie powstawał całkiem nowy
film, tym razem nie. Składające się z przeciętnie pięciu do dziesięciu słów
zdania nie stymulowały jakoś mojej wyobraźni. Nie wiem, może coś się w moim
mózgu wyłączyło na czas lektury? Może byłoby inaczej gdybym nie widział
wcześniej filmu? A może to dlatego, że mężczyźni są wiadomoskąd, a kobiety
wiadomoskąd, a to jest bądź co bądź książka dla kobiet?

Jakub M.



From: "Daga" <zirael@GOSCINNE-WYSTEPY.poczta.onet.pl>
Zobacz inne [przeczytane] tego grupowicza
Subject: [przeczytane] Nigdy w życiu! - Katarzyna Grochola
Date: Fri, 2 Apr 2004 15:57:04 +0200
Zobacz [przeczytane] napisane w tym miesiącu
Message-ID: <c4jrfi$l44$1@inews.gazeta.pl>
Zobacz cały wątek w archiwum www.google.com 

Jak zwykle po bestseller sięgam, kiedy już niewiele o nim słychać, a
fale zachwytu już poza nim. I zdziwiona jestem opiniami, które
słyszałam wokół. Z moją własną opinią najbliżej mi chyba do Bazyla.
;-)

Napatrzyłam się na Grocholę w TV. Napatrzyłam się i polubiłam ją jako
osobę. Wydała mi się interesującą kobietą po przejściach, pełną pogody
ducha, taką, co to życie w swoje ręce itd. Zdawało mi się, że ma
mnóstwo cech, która sama mieć bym chciała. Tym bardziej postanowiłam
zapoznać się z jej twórczością. No i wreszcie mam okazję.

Nigdy w życiu to I tom trylogii powieściowej Żaby i anioły. Bohaterką
i narratorką w jednej osobie jest 37-letnia Judyta, którą zostawił
mąż. Judyta ma pracę; toksycznych rodziców; brata, którego rodzice
bardziej kochają niż ją; psa; 16-letnią córkę Tosię i... buduje sobie
dom na wsi. A potem się tam przenosi i zaczyna nowe życie. To w
skrócie treść - w sumie nic niezwykłego, bo to książka głównie dla
kobiet, które przeszły przez podobne kłopoty, a że większość przeszła
przez podobne kłopoty... ;-)

Język na początku mnie denerwował - krótkie, urywane zdania i
równoważniki (czyli to, czego nie znoszę np. w prozie Białoszewskiego,
brr). Korekty ta książka też nie miała. Zajęło mi trochę czasu
przyzwyczajenie się i przestawienie na odbiór takiej formy. Pomógł mi
humor. Od samego początku rżałam prawie jak na Chmielewskiej, chociaż
z Chmielewską Grochola ma niewiele wspólnego (humor właściwie tylko).
Nie ma też nic wspólnego z Bridget Jones. Na szczęście.

Właściwie sama nie wiem, czemu mi się to tak podobało. Jestem w stanie
znaleźć mnóstwo minusów, takich, które zwykle mi lekturę obrzydzają, a
jednak podobało mi się. Bardzo. Strasznie. Straszecznie. Zaraz sięgnę
po Serce na temblaku i po wszystkie inne. I chcę je mieć na swojej
półce, o. ;-) I polecam zwłaszcza osobom, które się chcą wyleczyć z
nieszczęśliwych miłości - poprawia humor, nastrój i nastawienie do
świata, oraz do płci przeciwnej. ;D

Daga


--
FAQ prk: http://republika.pl/pl_rec_ksiazki/faq.htm
Strona domowa prk: http://republika.pl/pl_rec_ksiazki/
Moja: http://www.modus-vivendi.w.pl


From: "ZygZag" <Zyg@Zag.pl>
Zobacz inne [przeczytane] tego grupowicza
Subject: [przeczytane] Nigdy w życiu!
Date: Thu, 15 Apr 2004 12:30:46 +0200
Zobacz [przeczytane] napisane w tym miesiącu
Message-ID: <c5lo1d$sa1$1@atlantis.news.tpi.pl>
Zobacz cały wątek w archiwum www.google.com 


Po w sumie niezłej rekomendacji Dagi sięgnęłam po tę książkę.

Na początku się pośmiałam i owszem..
ale im dalej...

Ciężko mi było sobie wyobrazić główną bohaterkę, ponieważ jej styl bycia i
mentalnośc przypominały raczej nastkę.. (roztrzepanie.. chyba w intencji
autorki miało to być "rozkoszne", przekora.. infantylność, ignorancja..),
której wybacza się różne różności..
później ta maniera zaczynała mnie coraz bardziej drażnić i główna bohaterka
jawiła mi się jako ociężała umysłowo..
totalnie mnie już nie bawiła, a tylko irytowała..
właśnie zaczynam drugą część i tu widzę jeszcze gorzej.. :(

tylko.. jakoś dziwnie mentalność nastki (w rozumieniu powyższym:
roztrzepania, blondynkowatości.. i tej właśnie dziwnej ociężałości.. coś w
rodzaju 'córka założyła inne rękawiczki i dlatego ojciec jej nie poznał'
(pewnie niedosłowny cytat)) nie pasuje mi do kobiety lada moment
40-letniej..

i zastanawiam się, komu ma służyć taka postać Judyty? Bo raczej trudno mi
sobie wyobrazić, że ktoś mógłby chcieć się z nią utożsamiać..
więc co.. może to ku pokrzepieniu serc? -że ja na szczęście jeszcze/już taka
nie jestem?

lubię książki zabawne, lekkie etc.. (oczywiście nie tylko, ale takie też)..
ale nie lubię, gdy głównym z powodu do śmiechu ma być robienie z głownego
bohatera wyżej opisanej 'pierdoły'

i pod tym względem chyba jednak Grochola jest nie dla mnie :)

ale może to dlatego, że przystąpiłam do czytania o perypetiach życia Judyty
zaraz po lekturze Baudolino: perypetii życia pewnego chłopca...
i...
chociaż może ktoś mi zarzucić, że jak się ma piernik do wiatraka...
ale po prsotu przez to porównanie Grochola nie ma szans mi się spodobać :)

Ja w ogóle uwielbiam Umberto Eco, cenię za styl, który się smakuje zamiast
po prostu czytać..
w ogóle za wszystko :)
w Baudolino mam hisotrię życia Baudolina, mamjego opowieści.. mam różne
przygody.. przemyślenia i 'kombinowania'.. naprawdę wiele podobieństw
tematycznych..
no tylko jakośc wykonania....   - jak się ma to niby mieć do Grocholi? ;)


poza tym dodam jednak, że będę sięgała do jej książek..
bliższa jest mi ona w jej filozofii (otóż ja jestem ZA tymi marzeniami - czy
jakoś tak napisała na okładce "nigdy w życiu") i jak rozumiem przesłaniu
jakie jej przyświecało pisaniu.
ergo: darzę większą sympatią Panią Grocholę niż Panią Grocholę-pisarkę.

pzdr.


--
ZygZag
at autograf pl




STRONA GŁÓWNA . [PRZECZYTANE] . NASZE CYTATY . [ULUBIONE] . KONKURSY . CYTATY . SPOTKANIA . CWK . KODOWANIE . FAQ . STOPKA
[ hosted by artserwis.pl - praca , - portal twórców ] [ VIRTUS3 DESIGN ]