Zobacz inne [przeczytane] o książkach tego autora
From: "Bazyl" <bazyl3[nospam]@go2.pl>
Zobacz inne [przeczytane] tego grupowicza
Subject: [Przeczytane] "Nigdziebądź" - Neil Gaiman
Date: Thu, 17 Oct 2002 18:57:57 +0200
Zobacz [przeczytane] napisane w tym miesiącu
Message-ID: <aomr7q$1ie$2@news.tpi.pl>
Zobacz cały wątek w archiwum www.google.com
Reklamowana jako bardzo śmieszna (m.in.) książka Gaimana w rzeczywistości
wydaje się być miejscami dość krawą makabreską. Niemniej jednak sporo
wybuchów niekontrolowanego śmiechu spotkało mnie podczas jej czytania.
Historia młodego człowieka robiącego karierę w londyńskim City, a następnie
przez zbieg okoliczności pozbawionego dotychczasowego życia jest zaprawdę
ciekawa. Świat podziemnego Londynu, zhierarchizowanego, podzielonego na
klany, lepszych i gorszych, pełnego przygód innego rodzaju niż
_wojownik_walczący_z_trollami_i_stadem_innych_cholernych_kreatur ;) -
wciągający. Jednym słowem przyjemne czytanie. MSZ oczywiście ;)
ps. Uważam, że opisując "niepostrzeganie" głównego bohatera Gaiman świetnie
pokazał drugą twarz każdego wielkiego miasta - żebraków, bezdomnych itd. -
ludzi, których się nie nie zauważa i przechodzi obok nich obojętnie (chyba,
że zwrócą na siebie uwagę), a którzy być może pędzą nader ciekawe życie w
takim na ten przykład KrakowiePod ;))
--
pozdrawiam
"Żeby mi wreszcie dano spokój i wytchnienie ..." R. Wojaczek
Bazyl [ bazyl3@go2.pl]
From: "Ammon" <ammon@klub.chip.pl>
Zobacz inne [przeczytane] tego grupowicza
Subject: [przeczytane] "Nigdziebądż" N. Gaiman
Date: Sun, 6 Jan 2002 16:52:57 -0200
Zobacz [przeczytane] napisane w tym miesiącu
Message-ID: <3c3873a2@news.vogel.pl>
Zobacz cały wątek w archiwum www.google.com
Witam wszystkich!
Właśnie skończyłem wyżej wymienioną i .. jedyną refleksją jaka mi się
nasunęła jest ta, że nie nasuwają mi się żadne refleksje (no może poza taką
drobnostką jak to że całe moje życie nie ma sensu;-). Książka interesująca,
czyta się przyjemnie, wartka akcja i.. takiej fantazy jeszcze nie czytałem.
Polecam jako deser, rozrywkę. Lekka, łatwa i przyjemna. Naprawdę niezła! Ale
i tak wolę Mgły Avalonu, które teraz (powoli) czytam.
A teraz wracam przed kominek z Ferdydurke (ale o niej ani słowa dopóki nie
skończę ;-)
Pozdrawiam
Ammon
Bartosz Wojciechowski
From: "woy" <woy@adres.w.sigu>
Zobacz inne [przeczytane] tego grupowicza
Subject: [przeczytane] N. Gaiman - "Nigdziebądź"
Date: Thu, 5 Apr 2007 10:42:35 +0200
Zobacz [przeczytane] napisane w tym miesiącu
Message-ID: <ev2cpj$nt3$1@news.onet.pl>
Zobacz cały wątek w archiwum www.google.com
Moje czytanie Gaimana to efekt biblionetkowych polecanek. Muszę
przyznać, że zostałem trafiony celnie. Z każdą książką Gaiman podoba mi
się bardziej, a "Nigdziebądź" trafiła mi w gust tak wysoko, że teraz
boję się trochę, co będzie dalej - czy mój zachwyt nie sięgnie do
sąsiadów nade mną. To może się źle skończyć, bo oni należą do jakiejś
religijnej mniejszości i wolny czas spędzają głównie na śpiewaniu
pobożnych psalmów. Obawiam się, że fantasy, zwłaszcza z wydaniu Gaimana,
mogłaby naruszyć ich przekonania i konflikt światopoglądowy gotowy.
Dlatego muszę zachwycać się ostrożniej i już wznosić się na fali peanów
wyżej nie powinienem.
Wygłupiam się nie bez powodu. Gaiman otóż w swoim pisaniu jest strasznie
dwoisty. Z jednej strony ma cudowny dystans do tego, co pisze,
przymrużenie oka może nie tak nachalne i oczywiste jak na przykład
Pratchett, śmiechu od ucha do ucha nie wywołuje, a jednak w każdym
akapicie człowiek czuje, że go autor wzywa do wspólnej zabawy w
umowność, aż do granic pastiszu. Z drugiej strony - światy konstruowane
przez niego są przekonujące, konstrukcja relacji i mechanizmów ich
działania wiarygodna, a fabuła spójna i traktująca czytelnika na serio.
Żeby więc napisać o Gaimanie wiarygodny tekst, należy pisać poważnie,
ale z przytupem.
"Nigdziebądź" to jest horrorowata urban fantasy. Przy czym ta jej
horrorowatość jest z gatunku mało strasznych, głównie z tego powodu, że,
jak pisałem wcześniej, nie jest na serio. Kapitalną zaletą tej książki
jest to, że Gaiman urwał się ze smyczy obowiązkowego w fantasy kanonu.
Tu nie ma śladu po czarodziejach, smokach czy elfach. Menażeria Gaimana
to dziwni ludzie-nieludzie, monstrualna zdziczała świnia, szczury,
ciemność, metro, zmaterializowany Ptasiek i anioł. A, i zbackupowany
markiz versus para ponadczasowych morderców do wynajęcia, mających w
referencjach spalenie Troi. W to wszystko niechcąco wrzucony jeden
zagubiony, pragnący wrócić ze świata Londynu Pod do swojego zwykłego
Londynu, za swoje biurko i do swojej mieszczańskiej narzeczonej,
przypadkowy, ciamajdowaty bohater.
Na ostatniej stronie okładki, jak to dziś jest w zwyczaju, wypisane są
zachwyty i hagiograficzne cytaty z różnych recenzji. Jak zwykle królują
tam przymiotniki typu: wyjątkowa, oryginalna, nadzwyczajna... Zwykle
mają się te piarowskie zabiegi do rzeczywistości jak tradycyjna pięść do
tradycyjnego nosa. Więcej nawet - mam czasem wrażenie, że im ich więcej
i im bardziej są wniebowzięte, tym tekst, do ktorego się odnoszą,
gorszy. Tym razem jednak, wyjątkowo, byłbym skłonny zgodzić się z
większością z nich. "Nigdziebądź" to rzeczywiście niezwykła pozycja w
kanonie fantasy. Przynajmniej moim.
No, i jeszcze raz zostało jasno pokazane, jak bardzo wskazane jest robić
backupy. Szczególnie, jeśli są z życia.
[Neil Gaiman, "Nigdziebądź", Wydawnictwo MAG, Warszawa 2006]
--
woy
(pisz do mnie tu: http://tinyurl.com/6mym8 )
Miejsce pod kołdrą należy do podstawowych
obszarów wolności człowieka.
From: Maciek <inforek@wp.pl>
Zobacz inne [przeczytane] tego grupowicza
Subject: [przeczytane] Nigdziebądź N. Gaiman
Date: Tue, 28 Aug 2007 23:45:06 +0200
Zobacz [przeczytane] napisane w tym miesiącu
Message-ID: <fb2543$aaa$1@atlantis.news.tpi.pl>
Zobacz cały wątek w archiwum www.google.com
Cóż, kiedyś dojrzałem tą książeczkę (bo to króciutkie dziełko) u
znajomego, który czytał ją z niemałym zainteresowaniem. Jako, ze
spodobała mi się okładka, a autorem był Gaiman (o którym to słyszałem
wiele dobrych opinii) postanowiłem to wreszcie przeczytać. Jak
postanowiłem, tak zrobiłem i ku mej uciesze, wcale się nie zawiodłem.
Akcja książki toczy się w świecie Londynu Pod - miasta, które leży
dosłownie (pionowo) pod Londynem. Muszę przyznać, jest to ciekawy
pomysł, żeby stworzyć taki świat, pełen magii, który jest tak bliski
naszemu światu. Jednak tu muszę się przyczepić: niektóre pomysły
związane z samą "lokacją" książki wydają się być naiwne - trochę tak
jakby w pewnym momencie autorowi kończyła się inwencja i szedł on na
łatwiznę. Cóż, da się to wybaczyć, nie psuje to ogólnego wrażenia, ale
powoduje, że urban fantasy staje się chwilami zwykłą bajeczką.
Co do samej fabuły: pewnego dnia, Richard, który ma wszystko co mu do
życia potrzebne, spotyka "nieznajomą w opałach", pomaga jej, a tym samym
dosłownie i w przenośni, wcale tego nie chcąc, niszczy całkiem swoje
normalne życie przenosząc się w świat Londynu Pod. No tak, wszystko
bardzo proste, bardzo piękne, czyta się dobrze - jakoś akcja cały czas
płynie, ale w pewnym momencie uderza w czytelnika dość niespodziewane (a
może wręcz bardzo przewidywalne) rozwiązanie... Nie wiem czy nie lepiej
by było, gdyby autor rozwinął jeszcze kilka wątków pobocznych - trochę
mi to przeszkadza, że nie wiem co się działo z innymi bohaterami w
danych chwilach, dlaczego tak, a nie inaczej.
Niewątpliwym plusem (przynajmniej dla mnie) jest kreacja postaci.
Zdecydowanie nie są one plastikowe - ich charaktery pasują do ról, które
mają odegrać w tej powieści. Tutaj nie mogę się przyczepić, bo stałem
się cichym wielbicielem Łowczyni.
Ogółem. Nie twierdzę, żeby Nigdziebądź było literaturą
nie-wiadomo-jak-wysokich-lotów. Ot, traktuję tą książkę jako "czytadło"
- książkę, którą można poczytać dla rozrywki, taki kryminał w urban
fantasy, okraszony humorem. Polecam jako przerywnik między
ambitniejszymi pozycjami.
p.s. to moje pierwsze [p]. mam nadzieję, że da się je chociaż przeczytać
:p.
--
Pozdrawiam
Maciek
Co zrobić... takie życie...
|