STRONA GŁÓWNA . [PRZECZYTANE] . NASZE CYTATY .
[ULUBIONE] . KONKURSY . CYTATY . SPOTKANIA .
CWK . KODOWANIE . FAQ . STOPKA

Zobacz inne [przeczytane] o książkach tego autora
From: Shilo <shiloCUT_THIS@poczta.onet.pl>
Zobacz inne [przeczytane] tego grupowicza
Subject: [przeczytane] T. Pratchett - "Ostatni kontynent"
Date: Wed, 08 Mar 2006 09:28:56 +0100
Zobacz [przeczytane] napisane w tym miesiącu
Message-ID: <ob4t02t2scunujakeibidu7lgq5rnnd8co@4ax.com>
Zobacz cały wątek w archiwum www.google.com 

Wszystko zaczyna się od tego, że Bibliotekarz jest chory. Generalny
problem to to, że jest morficznie... niestabilny. Zmienia się. Cechą
charakterystyczną wszystkich rzeczy, którymi się staje (zazwyczaj
uprzednio kichając) jest ruda sierść - w sumie nic dziwnego :) Bez
Bibliotekarza książki na NU zaczynają szaleć, więc trzeba go jak
najszybciej postawić na nogi. W tym celu jednak trzeba ustalić, jak
się nazywa, a to się okazuje nie takie proste. Jedyną osobą, która
może coś poradzić, jest Rincewind, którego oczywiście nie ma pod ręką.

Tym razem, Pratchett rozprawia się z Australią (a przynajmniej jej
dyskowym odpowiednikiem - ostatnim kontynentem, miejscem, które
zazwyczaj określa się jako Iksiksiksiks) oraz z ewolucją. Czytelnik,
razem z magami, ma okazję poznać boga ewolucji, tworzącego na pewnej
małej wysepce gdzieć niedaleko Krawędzi, ładnych pare tysięcy lat
przed NU. A więc jest to również w pewnym sensie opowieść o podróżach
w czasie i związanymi z tym paradoksami. Pozwólcie mi tutaj zacytować
Ridcully'ego: " Wrśyv ebmqrcpmę zeójxę, gb fvęavr hebqmę, jvęp avr
oęqę zótł wrw ebmqrcgnć, jvęp avr ebmqrcpmę, jvęp fvę hebqmę. Cenjqn?"
Co więcej jest to również opowieść o seksie - w sumie nic nowego pod
Pratchettowym słońcem, a jednak...

Wracając do Czteriksów i Rincewinda. Jako, że znalazł się we właściwym
miejscu o właściwym czasie, a w dodatku innych kandydatów brak, to
zostaje mu zlecone dokończenie i naprawienie drobnych niedociągnieć
związanych z nieukończoną budową ostatniego kontynentu. Rincewind
dzielnie od tego zadania ucieka. I ucieka. I ucieka. 

Więcej nie ma co pisać, coby nie psuć efektu (co prawda można by
wspomnieć o owcach, krzakach na których dojrzewają papierosy, wodzie,
...). Jednak lepiej przeczytać co Terry ma do powiedzenia w tych
sprawach. A czyta się nieźle, chociaż wydaje mi się, że szczyty
Pratchettowych możliwości to to nie są. Acz kilka smaczków da się
znaleźć. Mnie osobiście najbardziej przypadły do gustu te związane z
HEX-em, bo czemu nie :>

Podsumowując - do książki, mili państwo, marsz :-)

pzdr,
Marysia

PS. A imię Bibliotekarza pozostaje ukryte...




STRONA GŁÓWNA . [PRZECZYTANE] . NASZE CYTATY . [ULUBIONE] . KONKURSY . CYTATY . SPOTKANIA . CWK . KODOWANIE . FAQ . STOPKA
[ hosted by artserwis.pl - praca , - portal twórców ] [ VIRTUS3 DESIGN ]