Zobacz inne [przeczytane] o książkach tego autora
From: "Cogito" <acamus@poczta.onet.pl>
Zobacz inne [przeczytane] tego grupowicza
Subject: Sto lat samotnosci (przeczytane) - wnioski i spostrzezenia
Date: Mon, 22 Jul 2002 00:15:55 +0200
Zobacz [przeczytane] napisane w tym miesiącu
Message-ID: <ahfc69$d0a$1@news.tpi.pl>
Zobacz cały wątek w archiwum www.google.com
Ostatnio dolaczylem do pokaznej grupy ludzi, ktora ta wspaniala ksiazke ma
juz za soba.
Ksiazka wybitna - ukazujac dzieje rodow Buendiów pozwala z innej perspektywy
spojrzec na wlasne zycie, na perypetnie wlasnego losu. Wierzcie lub nie, ale
po przeczytaniu tej powiesci innaczej patrze na spolecznosci malych
miasteczek!
Napisana zostala kuntszownie - zero opisow przyrody, poza nielicznymi
epitetami, sprawia, ze powiesc ma charakter dziennikarski, ale i tak
jestesmy przesiaknieci ta niesamowita atmosfera Macondo :)!
Cos co mnie zafrapowalo: pod koniec ksiazki, autor opowiadajac o wyjezdzie
przyjaciela Aureliana, notabene o nazwisku Marquez, wspomina, ze mieszkal on
"w pokoiku cuchnacym gotowanymi kalafiorami, gdzie mial umrzec
Rocamadour"!!! Pytanie za 100 ptk.: skad w powiesci Marquez'a wzial sie
bohater z powiesci Cortazar'a, wymieniony Rocamadour!!?!?!?! <:-O Jesli,
ktorys z grupowiczow wiedzialby prosze o odpowiedz!!! Czy Cortazar i Marquez
sie znali??? Nawe jesli tak, to skad ten sam bohater - bo imie nmie jest
raczej przecietne i niie byl to raczej przypadek?
Co jeszcze zauwazylem, druga czesc ksiazki nieznacznie rozni sie od
pierwszej. Druga czesc jest o drobine bardziej poetycka i nieznacznie
zmienia sie styl autora - zauwazyliscie??
Pozdrawiam i zapraszam do polemiki!!!
~~Cogito~~
PS: Kto jest waszym ulubionym bohaterem w tej powiesci, a kto jest wasza
antypatia??? ;-)
From: "CICHOCKI" <cichy@supermedia.pl>
Zobacz inne [przeczytane] tego grupowicza
Subject: [Przeczytane] Sto lat samotności, Gabriel Garcia Marquez
Date: Mon, 24 Jan 2005 12:14:33 +0100
Zobacz [przeczytane] napisane w tym miesiącu
Message-ID: <ct2lin$p27$1@nemesis.news.tpi.pl>
Zobacz cały wątek w archiwum www.google.com
Trzecie czytanie Marqueza.
Taki tytuł trzeba nadać tej krótkiej prezentacji, zmagam się bowiem z tą
lekturą praktycznie przez całe swoje dorosłe życie. Była to pierwsza powieść
tego jakże kontrowersyjnego pisarza. Czytałem ją na fali mody i boomu
literatury ibero-amerykańskiej, kiedy pochłanialiśmy wszystko, co inne,
kolorowe, fantastyczne. I wtedy, w szarym świecie, w czasach blokady
informacji, ta powieść była objawieniem.
Już nie pamiętam szczegółów, bo i dzisiaj, w trzecim czytaniu, trudno je
spamiętać. Chyba jest to jeden z celów Autora. Wielość zdarzeń tworzy
szaloną dynamikę "Stu lat..", sprawia wrażenie, że świat wiruje wokół
jednego, bardzo szczególnego domu, pełnego ludzi zarażonych samotnością.
Drugiego czytania zupełnie nie pamiętam. W świadomości zostało mi tylko
przekonanie, że będę mógł sięgnąć po tę powieść jeszcze nie jeden raz. I tak
się właśnie stało.
Kiedy długo pada deszcz, w naszym środowisku mówimy, że znowu zaczyna
się Macondo. To jeden z wątków tej nieumiarkowanej powieści.
Nieumiarkowanej, ponieważ Autor każde zjawisko, które ma wpływ na ludzkie
zachowania i emocje, każdą emocję, która oddziałuje na życie społeczności,
dynamizuje niemal do absurdu. Stąd liczni bohaterowie są z jednej strony
ludźmi jak my, jednak, kiedy ulegają pasjom, lub gdy niesie ich
przeznaczenie, stają się wulkanami emocji lub czynu, choćby prowadziły one
do całkowitej zagłady.
Jeśli lubicie fantastykę, to znajdziecie w tej książce wiele wątków,
które w innych powieściach tego gatunku są dość nieudolnie powielone. Duchy
zmarłych, dziwne światła, legendarny skarb - to wszystko jest mistrzowsko
wplecione w życie bohaterów. Nowoczesność, która przybywa powoli do
założonego wśród bagien i rozdroży Macondo, nie przeszkadza zjawom i
zwidom - owocom myśli i wierzeń rodziny Buendia.
Trzecie odczytywanie "Stu lat... " przyniosło mi nie tylko gorzką
refleksję nad życiem ludzi skażonych stygmatem samotności, ale utwierdziło
mnie w przekonaniu, że ostatnia wielka powieść Marqueza, "Miłość w czasach
zarazy" jest niejako kontynuacją jednego z wątków silnie sygnalizowanych w
życiu mieszkańców Macondo - wątku miłości. U wczesnego Marqueza miłość jest
nieumiarkowana, dręcząca, wywołuje stany głębokiej depresji, lub w ogóle jej
nie ma, co powoduje, że bohaterowie są niejako upośledzenie. W "Miłości w
czasach zarazy" staje się ona długotrwała, cierpliwa, delikatna i...
uwieńczona gorzkim powodzeniem.
Dobrze jest przeczytać Marqueza po wielu latach, kiedy fala mody dawno
już opadła. Dobrze się przekonać, że "Sto lat samotności" ma może już inne
oblicze, ale ciągle jest pełne niespodzianek, wielkich wzruszeń i irytacji -
jest wielkim dziełem sztuki.
Dariusz Cichocki
[Gabriel Garcia Marquez, Sto lat samotności, Kolekcja Gazety Wyborczej 2004,
tłum. Grażyna Grudzińska i Kalina Wojciechowska]
|